Category Archives: Aktualnosci

Dzień Matki

Mam nadzieję, że mi moi czytelnicy wybaczą, że się chwalę! Ale właśnie otrzymałam list od córki Państwa, których miałam przyjemność oprowadzać po Wiecznym Mieście. Dziś – w Dniu Matki – jakże ważny list, prawda?

 

Życzę wszystkim mamom dużo radości i szczęścia.

 

Szanowna Pani Barbaro,

Chciałabym bardzo BARDZO serdecznie podziękować Pani za opiekę nad moimi rodzicami w Rzymie! Rodzice wrócili ZACHWYCENI i bardzo bardzo szczęśliwi. Długo opowiadali o zabytkach, bazylikach, placach, fontannach i rzymskich zaułkach, które zobaczyli dzięki Pani. Dzięki wiedzy i opiece nie tylko zwiedzili wiele wspaniałych zabytków, ale także „zaprzyjaźnili się” z Wiecznym Miastem, a dzięki Pani wskazówkom wiedzieli jak się poruszać po mieście, gdzie zjeść i gdzie napić się kawy i zjeść pyszne lody. Bardzo bardzo Pani dziękuję! Moi Rodzice są po prostu szczęśliwi, moja Mama spełniła swoje marzenia, a ja jestem podwójnie szczęśliwa bo mogłam pomóc im to zrealizować Dziękuję z całego serca!!!!!

Agata

Zapamiętam na zawsze

Z mego pamiętnika:
23 kwietnia 2014
Rzym jakby jeszcze nie wiedział, co go czeka za kilka dni. Kanonizacja bowiem dopiero w niedzielę 27 kwietnia. Na ulicach Rzym jak zwykle, ale turystów jakby mniej. Swobodnie można dojść do Fontanny Trevi. Nie ma zupełnie tłoku przed Panteonem. Przed Koloseum co prawda Forum Imperialne zamknięte, ale nie z powodu turystów, ale z powodu budowy trzeciej linii metra a właściwie odnogi linii B.
24 kwietnia 2014
Ruch jak gdyby nieco większy, ale nijak się to ma do okresu oblężenia Rzymu, kiedy – ponad 1500 lat temu przez barbarzyńców przybywających do Rzymu nie z intencją jego złupienia, ale otrzymania łaski, uznania Jana Pawła II świętym.
25 kwietnia 2014
Zaczyna się. Trudno przejść przez ulice. Coraz więcej autokarów. Coraz częściej słyszy się wśród mijanych przechodniów język polski. Ale słychać też śpiewy. Przed Bazyliką Świętego Piotra, gdzie w kilkumetrowej kolejce czeka tłum pielgrzymów, aby dostać się do jej środka i pomodlić się przed grobem jeszcze tylko błogosławionego Jana Pawła II.
26 kwietnia 2014
Apogeum. Autokary z Polski zaparkowane wzdłuż Tybru już od stadionu olimpijskiego, czyli 3 kilometry na północ Świętego Piotra. Pielgrzymi zwartymi grupami zmierzają w kierunku Alei Pojednania (via della Conciliazione), czyli do alei prowadzącej od Tybru do Placu przed bazyliką, gdzie już od południa rozbijane są biwaki tych, którzy oczekują na wejście na plac następnego dnia tak, żeby być bezpośrednim świadkiem kanonizacji. Ci zaś, którzy zaraz po przybyciu do Rzymu zamiast udać się od razu przed bazylikę Świętego Piotra najpierw wybrali się na zwiedzanie miasta, wieczorem będą mieli kłopoty. Po godzinie 20.00 cała aleja Pojednania jest już pełna. Pozostaje już tylko miejsce obok zamku Świętego Anioła. Nie wiadomo, czy komukolwiek z tych, którzy noc spędzą pod Świętym Aniołem, uda się następnego dnia dostać na plac Świętego Piotra.
26 kwietnia 2014 godzina 22.00.
O dotarciu do Via della Conciliazione można tylko pomarzyć. Już od fosy Świętego Anioła na karimatach rozłożeni, czasami już śpiący pielgrzymi. Idąc trzeba uważać, by kogoś nie nadepnąć. Są z całego świata. Przeważają Polacy, ale są i Czesi, Chorwaci, Hiszpanie, Portugalczycy, pielgrzymi z Brazylii, Chile i Argentyny. Z całego świata.
27 kwietnia 2014 godzina 5.30
Służby porządkowe zaczynają wpuszczać pielgrzymów na plac. Mnie już przy tym nie było. Aby przybliżyć czytelnikom mojej strony atmosferę oczekiwania na kanonizację, w załączeniu zdjęcia z momentu oczekiwania na nią.

Rzym na ustach całego świata

Rzym od dawna przygotowywał się na uroczystość ogłoszenia świętym Jana XXIII i Jana Pawła II. Spodziewanych jest tu co najmniej 700 tysięcy ludzi, którzy zechcą przeżywać wydarzenia nie przed telewizorem lecz osobiście. Z Polski ma ponoć przyjechać do Rzymu 1700 autobusów z pielgrzymami. Papież Franciszek podziękował Polakom w przesłaniu: „Dziękuję narodowi polskiemu i Kościołowi w Polsce za dar Jana Pawła II. (…) Mam nadzieję, że kanonizacja Jana Pawła II, a także Jana XXIII nada nowy impuls codziennej i wytrwałej pracy Kościoła w waszej ojczyźnie” – powiedział Franciszek w przesłaniu do Polaków wyemitowanym przez TVP1 i Polskie Radio. To ważne, by kanonizacja NASZEGO Papieża pozostawiła ślad w naszych sercach.

Frida w Rzymie

Frida Kahlo to już mit niepowtarzalny, symbol XX-wiecznej kultury meksykańskiej. Artystka, buntowniczka,krnąbrna i prowokacyjna, ale też delikatna i wrażliwa dziewczyna zakochana w starszym od siebie o 20 lat Diego Rivera. Kobieta sensualna, pasjonatka, kochanka naznaczona cierpieniem i bolesnymi przeżyciami. Wzruszający „Autoportret w gipsowym gorsecie” namalowany po wypadku, który zmienił jej życie. Odtąd to było „Życie dla sztuki – życie, które stało się sztuką”. Jej osoba i twórczość fascynuje do dziś. Odzwierciedleniem bolesnego rozstania z mężem jest pełen goryczy „Autoportret z cierniowym naszyjnikiem”. Obrazy oryginalne, pełne symboli meksykańskiej kultury popularnej. Paleta kolorów, do których moje oko nie jest przyzwyczajone (częste zestawienia czerwieni z zielenią) to magia kolorów! Frida to pionierka ruchu feministycznego, bo przyszło jej żyć w czasach Rewolucji Meksykańskiej, toteż jej twórczość związana jest z duchem czasu i historią przemian społecznych i kulturowych, które wówczas nastąpiły. Wystawa w Scuderie del Quirinale w Rzymie to pierwsza włoska ekspozycja około 130 prac meksykańskiej artystki malarki. Wy stawa pochodzi z najważniejszych kolekcji prywatnych i publicznych w Meksyku, Stanów Zjednoczonych i Europy.

To idzie młodzież!

17 Taki napis można było przeczytać na wielu koszulkach ubiegłej niedzieli na Placu Świętego Piotra. To -proszę Państwa – żaden heppening! to zupełnie spontaniczna akcja młodych Polaków, którzy przyjechali w Niedzielę Palmową do Rzymu. Byłam bardzo zadowolona,że mogłam się opiekować tą grupą. Sama w duszy mam ciągle 19 lat, ale – bądźmy szczerzy – czas mija i mimo, że ja czuję w duszy maj – to należy mieć świadomość, że czasy się zmieniają, i młodzi dzisiaj ludzie myślą i patrzą na świat zupełnie inaczej niż młodzież 10. czy 20 lat temu. Zawsze z dużą ciekawością i radością przyjmuję pracę z młodzieżą. I będę walczyła jak lew o ich dobre imię. Nie zgadzam się z populistycznymi opiniami, że młodzi ludzie są gorsi od swoich poprzedników z poprzedniej generacji. Zgadzam się tylko z jedną opinią – to zupełnie inne pokolenie. Są spontaniczni, nikt młodym nie każe im „siedzieć w kącie, uczyć się i czekać, aż znajdą i zasypią ofertami na życie”. Dzisiejsi młodzi ludzie są bardzo wyraziści, wiedzą, czego chcą i są przekonani, że to osiągną! Jeśli im na czymś zależy – wiercą dziurę w brzuchu najbliższym by to osiągnąć! Rozwój technologii i procesy globalizacyjne spowodowały, że dzisiejsi 18-latkowie żyją w dwóch światach – rzeczywistość to dla nich już za mało. Martwię się, czy się w tym dualizmie nie pogubią. Czy zawsze uda im się odszyfrować, która to ta właściwa droga? O młodych ludzi, którzy odwiedzili Rzym w Palmową Niedzielę się nie trzeba bać. Ci wiedzą dokładnie, którędy podążać. Przyjechali do Rzymu, by złożyć pokłon Bogu, ale także by – tak jak ich koledzy z Brazylii – zaprosić do Polski Papieża na Dni Młodzieży w 2016 roku, które odbędą się w Krakowie. Ostatniej niedzieli nieśli krzyż, modlili się i śmiali. Przyjechali do Rzymu, by się spotkać, by radośnie świętować czas! Byłam zafascynowana ich zachowaniem. Dzisiejsi młodzi ludzie wiedzą, że są ważni, również dla Boga! W Bazylice św. Piotra nie skradają się bocznymi nawami cicho szepcząc, są głośni, spontaniczni i pewni siebie, że to właśni im uda się zmienić świat! Życzę im z całego serca, by się udało!

O zapachu farby i nie tylko.

Wiele lat temu będąc na studiach Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi borykałam się z problemem zdobycia dobrej farby olejnej czy blejtramu na zajęcia z malarstwa. Choć to dawne czasy ciągle uwielbiam zapach farb olejnych. Lubię odwiedzać sklepiki z farbami przy Piazza del Popolo. Rzym zawsze był mekką artystów, którzy dzięki papieżom czy kardynałom przybywali tu, aby dekorować piękne kościoły i wspaniałe pałace. Toteż okoliczne domy na via della Ripetta czy via Greco zamieszkiwali malarze, dekoratorzy, rzeźbiarze. Całe to kolorowe bractwo robiło tu zakupy. W owych czasach artyści rywalizowali między sobą o zamówienia, mecenasów i pieniądze. Często dochodziło do bijatyk, sporów a nawet pojedynków. W dawnej dzielnicy malarzy przy stokach Pincio są ciągle sklepy z przyborami malarskimi i galerie sztuki. Jak kiedyś tak i teraz przybywają tu artyści z różnych stron, co widać na różnojęzycznych ogłoszeniach i choć jest tu Accademia di Belle Arti to nie ma już konkurencji i szalonej rywalizacji między artystami, a po uzdolnionych twórcach pozostała tylko dzielnica, która ma głównie charakter barokowy…. a jeśli Państwo chcieliby usłyszeć więcej historii o malarzach z dawnego Rzymu – zapraszam na spacer po via della Ripetta, chętnie opowiem.

Zaczarowany świat

Rutynowe zwiedzanie miasta to wędrówka po Rzymie ciasnymi i zatłoczonymi ulicami wśród tłumów przepychających się turystów. Inna forma przemieszczania się po Wiecznym Mieście to wypełnione po brzegi metro. Również nie jest to najprzyjemniejsza forma zwiedzania. Jest jeszcze inna – dużo przyjemniejsza – lecz niestety również droższa forma – podróż dorożką. Nie każdego stać (około 40 minutowa przejażdżka to koszt ok. 100 euro. Uwaga! można negocjować!), nie każdy ma fantazję, by coś takiego wymyślić, ale wierzcie mi drodzy Państwo na serio! Świat z dorożki wygląda inaczej! I nie tylko chodzi tu o luksus nieocierania się o innych turystów, czy też przyjemny dla ucha stukot końskich podków.

Wszystkim, którzy mogą sobie pozwolić na przejażdżkę – serdecznie tę formę polecam. Dorożka, piękny koń i dorożkarz spowodują, że zapamiętacie Państwo tę wyprawę do Rzymu jako najwspanialszą.Bez pośpiechu płyniemy wśród pałaców, ogrodów i kamienic. To niesamowite, że siedząc wyżej widzimy inne miasto, w pierwszym planie są fasady stojących ciasno budynków, niemal na wyciągnięcie ręki znajdują się Hiszpańskie Schody, białe marmury Ołtarza Ojczyzny są wspanialsze. W tym roku w Rzymie kilka dni temu dorożki były najpopularniejszym prezentem na wieczór walentynkowy. Siedząc w ramionach ukochanego nie patrzy się wówczas na zabytki ale w rozgwieżdżone niebo, a stukot końskich kopyt można pomylić z uderzeniami serca, które chce się wyrwać do towarzysza podróży! Trudno się dziwić. To w tym magicznym miejscu tak wiele par znalazło lub straciło miłość. Na próżno zamykać ją kłódkami na moście. Przychodzi kiedy chce i ulatuje kiedy zechce. Zatem zatrzymajmy ją jak najdłużej choćby w zaczarowanej dorożce.

Powódź w Wiecznym Mieście

Od tygodnia Rzym zmaga się z ulewami. Coś z tą zimą nie w porządku. Od dawien dawna tak nie padało. Owszem zima tutaj wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, bo temperatury raczej dodatnie i może dlatego władze miejskie i tym razem zaspały problem i nie pomyślały o oczyszczeniu miejskich ścieków.Wiatr i ciągle zielone pinie i spadające igły oraz liście rosnących wzdłuż Tybru platanów zapchały kraty do ścieków. Na ulicach panika. Na jakiś czas zamknięto niektóre stacje metra. Najgorzej mieli turyści zdezorientowani tymi zmianami. W zatłoczonym autobusie trafiłam na rodzinne z Polski, która zaplanowała wcześniej dojazd metrem do dworca głównego Termini. Prosta sprawa kilka przystanków a stad pociągiem na lotnisko. Ale w Rzymie nigdy nie ma niczego pewnego na 100%tak wiec nieświadomi Państwo w ostatniej chwili trafili do autobusu. Stres, mało czasu i do tego napchany po brzegi autobus wlókł się dookoła miasta.Na marginesie mam nadzieje, ze po udzielonych informacjach moi rodacy zdążyli na samolot. Dotarcie do niektórych dzielnic też stało się skomplikowane. Ludzie bezsilni, władze tez, choć apelują żeby nie parkować samochodów przy arteriach obok Tybru. Pogoda bez zmian, gdzie nie gdzie podtopienia system jak zwykle nie funkcjonuje. W potokach i strumieniach deszczu nieustraszeni rzymianie idą na most Fabricio prowadzący na wyspę Tiberina, aby obserwować poziom podnoszącej się rzeki.Tez tam wczoraj byłam i z przerażeniem patrząc na stan wody na Tybrze. Współczułam szczególnie tym, którzy są w szpitalu Bonifratrów i leżą przy oknach na pierwszym piętrze.

Chiostro del Bramante „Cleopatra”

Postać Kleopatry VII ostatniej królowej Egiptu od ponad 2 tysięcy lat fascynuje historyków, poetów, rzeźbiarzy i kompozytorów.
Mit czy prawda? Jej obraz powstał na podstawie dzieł sztuki, opisów i przekazów pisarzy antycznych.
Wiadomo, że była młodziutką, miała 21 lat, gdy uwiodła Cezara i Marka Antoniusza. Prowadziła ekscentryczny styl życia, symbolizowała bogactwo, potęgę wyzwolonej kuszącej i wyjątkowo inteligentnej wykształconej kobiety. Była poliglotką i sprawną władczynią.
W Rzymie w galerii Chiostro Bramante gości teraz wystawa, która skupia się na biografii jej mitu.
Zgromadzono wiele eksponatów rzeźb, fresków, rycin monet i reliefów ilustrujących historię Egiptu za czasów najsławniejszej Kleopatry. Zgromadzono materiały i symbole opowiadajcie o życiu i zwyczajach epoki. 1-sza sekcja dedykowana jest boskiej rzece Nil, egzotycznym scenom, epizodom z życia i dobrodziejstwom płynącym Nilem. Dużo tu rzeźb i figurek bóstw i różnych egzotycznych zwierząt. Następne sale to dokumenty, egipskie płaskorzeźby z 146-116 r p.n.e. ukazujące Kleopatrę II i Ptolomeusza VII. Pierwszy raz we Włoszech wystawiony jest Nahaman.
Kleopatra czy była piękna? Mnie zafascynowały jej wizerunki, a nade wszystko ogromna indywidualność. Ponadto wystawie towarzyszą trzy laboratoria dydaktyczne, z których mogą korzystać wycieczki szkolne. Dla maluchów ułożono specjalną trasę wzdłuż Nilu wykorzystującą przedstawione na wystawie posążki i figurki żabki, ibisa, krokodyla czy węża.

Świat światła

Uwielbiam spacerować grudniową porą po centrum Rzymu. Każdego roku to miasto mnie zadziwia. Gdy zbliżają się święta Bożego Narodzenia jak grzyby po deszczu pojawiają się tu coraz to nowe dekoracje świąteczne. Najpiękniejsze są oczywiście iluminacje świetlne. Mimo, że jestem plastyczką i moją wyobraźnię trudno zaskoczyć to Rzymowi się to każdego roku udaje. Olbrzymie konstrukcje świetlne nie tylko dekorują miasto ale tworzą nową przestrzeń. Wspaniale jest rozpocząć spacer popołudniową porą, gdy jeszcze światło dzienne dominuje i nie wiedzieć kiedy zaczyna się miasto przeobrażać w inną jakąś bajkową scenerię. Nie wiem wówczas czy jestem w krainie Alicji czy może w świecie księżniczek, ale przeniesienie w inną przestrzeń jest bezwarunkowe. Zapraszam wszystkich do Rzymu właśnie w takiej porze, wrażenie niepowtarzane i wyjątkowe.

Laleczki pod choinkę

Jak zwykle przed świętami Bożego Narodzenia korki na ulicach i nerwowy klimat. Udziela on się szczególnie tym, którzy w ostatniej chwili pędzą do sklepów, by kupić prezenty.Na ulicach rzęsiście oświetlonych rozpętało się szaleństwo zakupów. Roi się od turystów, gapiów i tych gorączkowo poszukujących czegoś wyjątkowego. W centrum gęsto jest od ludzi a na wystawach aż kipi od złota. Na via del Babbuino miedzianozłote ramy z wyrafinowanymi dekorami okalają luksusowe kreacje wieczorowe tuż obok brylanty w Tiffani ślinią aż mrużę oczy, a na via Condotti na wystawie Prada prężą się metalowe złote tygrysy strzegące torebek po 21 tys euro. Dookoła pełno gapiów a w sklepach pusto! A i pod sklepami nie widać kolejki. Klienci jakby bardziej zdyscyplinowani a może to kryzys wiec rzymianie trzymają się tego, co zaplanowali i na co pozwala rozsądek. Nie rzucają się więc na luksusowe zegarki czy wysadzane brylantami kolie. Sukcesem w tym roku są małe ozdoby typu urocze pełne wdzięku laleczki stworzone na każdą okazje i dla każdej klientki. Są bambole ubrane w piękne kreacje z perłami, piórami w firmowe suknie i stworzone na wiele okazji. Taki naszyjnik – prezencik z zabawną laleczką sprawi radość każdej dziewczynie! Ja już taką dostałam i przyznaję, że sprawił mi ogromną przyjemność.

Ciepło i sexy

Zima nadchodzi wielkimi krokami i każda kobieta ma nie lada problem: w co się ubrać. A zimą ten problem urasta do olbrzymich rozmiarów. No bo poza tym, że się chce wyglądać, to warto byłoby jeszcze nie zachorować na zapalenie płuc po pierwszym wyjściu na zewnątrz przy minus 5. No i co zrobić????
Na szczęście wielcy kreatorzy mody w tym roku są dla nas kobiet nader łaskawi. To co jest modne wy tym sezonie jest ciepłe! Polki mogą być szczęśliwe. Mniej zadowolone są tym razem Włoszki, bo w Italii nawet zimą nie trzeba bardzo się ubierać… ale skoro kreatorzy każą to i Włoszki się poświecą.
Tegoroczne kurtki są podobne do pierzynki, ale nie wygląda się w nich jak w śpiworze, może być nawet nieco sexy. Kurtka puchowa musi być bliżej ciała. A nawet można pomyśleć o wieczorowych puchawkach!
Dzisiejsza puchawka obala mit, że nie nadaje się na elegancki wieczór. Projektanci przełamują tendencje zakładania rzeczy w jednym stylu i proponują łączenie różnorodnych akcesoriów.
Zatem drogie Panie – tylko od naszej inwencji i pomysłowości zależeć będzie, jak się będziemy czuć zimową porą. Możliwości jest w tym roku wiele.

Milusińscy u Diora

To co Państwo widzicie na fotografiach to dość nietypowe ubranka dla najmłodszych…. Pierwsze wrażenie to nie ubieranie lecz przebieranie dzieci za dorosłych. To na pewno nie są to ubranka do przedszkola – istne cudeńka z luksusowych materiałów z wypracowanymi detalami. Włosi kochają dzieci, traktuje je jak małe klejnoty i lubią je pięknie ubierać pomimo, że nie łatwo czasami takie ubranko założyć.. Dzieci mają być śliczne, pełne wdzięku i urody ubrane jak na mój gust nietypowo. Można ubrać 4 latka w garnitur Armaniego lub mała damę w sukienkę z Prady, ale wyglądają jak zabawki dla dorosłych.. .Tak już mają, że cała uwaga rodziców i dziadków skupiona jest na ukochanym bambino. A wystawy to istna bajka. W sklepach jest taka ilość pięknych rzeczy, że dech zapiera. Małe ubranka projektowane przez najlepszych stylistów. Podobnie jest z aranżacją wystaw, bo to swojego rodzaju sztuka i sposób widzenia, która skupia uwagę oryginalnością, świętem kolorów i rozmaitością manekinów ubranych w te piękne ciuszki.

Plac Campo di Fiori

Jesień już i choćbyśmy próbowali udawać, że jej nie ma to się nie da jej oszukać. Pamiętam jak wyglądają jesienne dni listopadowe w Polsce: deszcz, wiatr, słota i ciągle ciemno. Państwo mnie znienawidzą, gdy opowiem o jesieni tego roku w Rzymie. Ale trudno – może tak źle nie będzie i może namówię kogoś, by na wizytę w Wiecznym Mieście właśnie wybrał listopad. Tu temperatury są nadal wysokie, nie trzeba zakładać ciepłych kurtek i rękawiczek, ale jesień widać dookoła – bo jest to najbardziej kolorowa pora roku. Aby na nią popatrzeć wybieram się na rynek Campo Di Fiori. Już od świtu ruch tu duży, rozstawiają się właściciele straganów i kwiaciarki. Jest głośno i wesoło, ale jeszcze bardziej robi się gdy pojawiają się restauratorzy, Przez cały dzień przychodzą tu turyści nie tylko ze względu na historię miejsca ale dla świetnych restauracji, gdzie jedzenie jest wyśmienite. Można liczyć tu na typową kuchnię romana z typowymi daniami, są pizzerie i ostatnio modne paninotecchi z kanapkami i tramezzini. W sąsiedztwie bary i malutkie sklepiki z lokalnymi wyrobami. O których w następnym odcinku…..

Pies ratownik

Kilka dni temu oglądałam w polskiej telewizji relację z wypadku, w którym chłopiec został uratowany przez psa. Dlatego z dużą uwagą wzięłam udział w akcji włoskich ratowników, którzy pracują z psami. Okazuje się, że niemal każdy pies – i ten rasowy i ten „wielorasowy” może zostać przeszkolony i móc współpracować w akcjach. Podstawowym warunkiem jest chęć kontaktu zwierzęcia z człowiekiem. W akcjach ratowniczych człowiek i pies stanowią doskonały team. Doskonały narząd węchu powoduje, że psy są nieocenione w poszukiwaniach. Potrafią znaleźć osobę poszukiwaną po tropach zostawionych nawet kilka dni wcześniej. Oczywiście do takiego przyuczenia potrzeba fachowców. Ja mojego psa nie potrafię niczego nauczyć. Mój mąż twierdzi, że nasz bokser mimo wieloletniej przyjaźni rzuciłby nas bez wahania idąc za pętem kiełbasy. A i tak go kocham. Kiedyś zastanawiałam się dlaczego tak jest. Dziś już wiem – ilekroć otwieram drzwi do mieszkania – nasz pies cieszy się z mego powrotu najbardziej!

Powiedzieć „TAK” w Wiecznym Mieście

Na zdjęciu obok widzicie Państwo Madzię i Pawła. Jestem im wdzięczna, że zgodzili się, bym mogła umieścić ich prywatne zdjęcie na mej stronie. Są tak piękni i szczęśliwi, ale to nie jest jedyny powód, dla którego chciałam to zrobić. Zauważam, że coraz częściej młodzi ludzie wybierają Rzym na miejsce, gdzie pragną przysiąc sobie miłość na całe życie. Zamiast przygotowywać ogromne przyjęcia weselne przyjeżdżają do Wiecznego Miasta w gronie najbliższych, biorą ślub i w zależności od zasobności portfela zapraszają swoich gości na bardziej lub mniej wystawną kolację. Zwykle młodzi zapraszają swoich gości na zwiedzanie Rzymu i wówczas mam okazję ich poznać i oprowadzić dostosowując program do okazji. Czasem opowiadam wówczas o historycznych zaślubinach lub przygotowuję z młodymi jakąś niespodziankę. To zwykle świetne grupy, wszyscy dbają bowiem, by ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Gorąco polecam. Poniżej list, który otrzymałam od Madzi i Pawła:
Dobry wieczór Pani Barbaro!

Chciałam Pani serdecznie podziękować za oprowadzenie naszych gości po Rzymie, szczególnie biorąc pod uwagę pogodę w niedzielę, która nie zachęcała do spacerów. Wszyscy byli pod wielkim wrażeniem Pani wiedzy, sposobu przedstawiania historii oraz wszystkiego co zobaczyli!

Do końca pobytu słyszeliśmy same słowa zachwytu!

Dziękujemy raz jeszcze!

Pozdrawiamy!

Magda i Paweł

GORĄCO POLECAM

Oprowadzając turystów po Rzymie często jestem pytana o ciekawe miejsca świetne dla wypoczynku we Włoszech. Doświadczyłam, że po wizycie w Rzymie wiele osób decyduje się powrócić do słonecznej Italii, ale już w inne miejsce. Często odpowiadam na pytania, które regiony Włoch – moim zdaniem – są godne polecenia. Takie rozmowy przeprowadzam tak często, że pomyślałam, iż warto zamieścić takie informacje na stronie, byście Państwo mogli w stosownym miejscu i czasie mogli zapoznać się z moimi polecenia.
Długo zastanawiałam się, co polecić, który region i jaką formę spędzenia czasu. Nie chcę przywoływać tu setek pięknych włoskich miejsc – bo to znajdziecie Państwo na każdej stronie o podróżach lub po prostu w biurach podróży.
Postanowiłam, że raz na sezon zaproponuję jedno miejsce, ale z gwarancją i z prawdziwymi doświadczeniami. Pomysł nie jest do końca mój – bowiem moja przyjaciółka ze Szczecina właśnie wróciła z wyprawy w włoskie dolomity i na moją prośbę postanowiła na mej stronie zamieścić swoje doświadczenia i rekomendacje. Są one rzetelne, świeże i kompleksowe. Jeśli Państwo zechcą wybrać się tam, znajdziecie w przedstawionym materiale porady, niezbędne info i jeśli byłyby jakieś pytania to Betty obiecała, że odpowie na nie w indywidualnym trybie.
Zatem zapraszam do nowej odsłony na www.ludwikiewicz.pl pod nazwą GORĄCO POLECAM

Stary Rzym dla młodych

Tej grupy trochę się obawiałam…. Wiem, że to może trochę dziwne, bo przecież oprowadzam grupy od tak wielu lat, że trema uciekła gdzieś na Schodach Hiszpańskich dziesięć… a może dwadzieścia lat temu. Ostatnio  moimi turystami byli ludzie dorośli, bardzo wymagający, poszukiwałam więc kolejnych opasłych tomów na temat starożytnego Rzymu, by usatysfakcjonować  grupę. W ostatnich latach często zgłaszają się do mnie rodziny dwu- lub trzyosobowe. Często wizyta w Rzymie nie jest ich pierwszą i zanim moi goście przylecą do Rzymu – szczegółowo określają swoje potrzeby. To miło pracować z osobami wymagającymi, którzy dokładnie wiedzą, co chcieliby zobaczyć. Ale tym razem troszkę się bałam. Bo miałam spędzić cały dzień z młodzieżą. No bo cóż ja mogę im zaproponować w starożytnym Rzymie… Przecież o wilczycy wszyscy wiedzą, widzieli ją z każdej strony w internecie i to ich nie kręci, a w Watykanie nie odbywają się koncerty Ewy Farny czy Justina Biebera. Uwielbiam młodzież i nie mogłam ich zawieść. Nie spałabym po nocach wiedząc, że na wspomnienie o Rzymie młodzi ludzie krzyczą: O fuj! Cały dzień sprawdzałam, czy Watykan jest na fejsie, no bo święty Piotr to chyba raczej nie… na szczęście nasz nowy papież jest osobą bardzo nowoczesną i udało mi się znaleźć trochę smaczków…. Po dniu spędzonym z młodzieżą jestem nią zachwycona! Młodzi, wysocy, piękni i tacy radośni! Wierzę, że ja w ich wieku byłam taka sama! A skoro przysłali mi fotografie, to może po powrocie do Polski pomyślą czasem: fajnie było w tym starym Wiecznym Mieście!

Jeśli stać – to wejść!!!!

W Rzymie żar bucha z nieba. Za kilka dni rozpoczną się rzymskie wakacje. Co jak co ale Włosi nie żałują pieniędzy na podróże. Kto żyw ucieka w góry lub nad morze. Chętni do zwiedzania są tylko turyści. Kto dalby się przekonać, żeby o tej porze, gdy temperatura sięga zenitu stać przez 2 godziny w kolejce do bazyliki. Plac św. Piotra jednak nie świeci pustkami. Wytrwali ustawiają się w kilometrowych kolejkach i czekają cierpliwie, aby najpierw przejść przez kontrole metal detektorem, a później rzez kontrole odzieży. Niestety wcześniej żadne informacje nie podają, że obowiązuje odpowiedni strój a wiec spódnica minimum do kolan, spodnie też tej długości, przykryte ramiona i dopiero w takim przyzwoitym odzieniu można wejść do upragnionej i wyczekiwanej bazyliki. Inaczej czekanie okaże się porażką. Uprzedzam, że do bazyliki nie wnosimy plecaków, a także ostrych narzędzi, bo przed wejściem będziemy musieli pożegnać się na zawsze z ulubionym scyzorykiem.

W upalne noce…

Życie to wielka niespodzianka! To wydawałoby się dość wytarty slogan… a jednak! Myślałam, że nic mnie w Rzymie nie zaskoczy! Ale to miasto jest nieprzewidywalne niczym…. kobieta! Zwykle w lipcu i sierpniu do Rzymu ściągali wyłącznie najbardziej zagorzali turyści, którzy nie zważając na ukrop i buchający żar ciągnęli do Wiecznego Miasta by zobaczyć Watykan, najpopularniejsze fontanny i place. Większość turystów na zwiedzanie Rzymu wybierało nieco bardziej dogodne miesiące. Ale od niedawna obserwuję, ze Rzym zaczyna być modny również w lipcu i w sierpniu! Ale to już teraz zupełnie inne zwiedzanie! Letni turyści są bardzo wymagający i nie mają zamiaru w południe biegać po piazza Navona czy Schodach Hiszpańskich! Teraz trendy jest zwiedzanie Rzymu wieczorową i nocną porą i to od innej strony! W ciągu upalnego dnia Rzym zamiera i wyczekuje… aż upał się skończy, wieczorem miasto ożywa i zaprasza na liczne atrakcje! Wyłącznie wieczorem! W kinie studyjnym im. Marcello Mastrojaniego odbywają się regularnie projekcje filmowe. Jak widać na zdjęciu jest spora kolejka, chyba będzie wyjątkowy film! Na wyspie Tiberina kiermasze i spotkania rożnych kultur i cywilizacji a na bulwarach wzdłuż Tybru zainstalowano kawiarnie, gdzie przy dobrej muzyce można iść na drinka i spędzić wspaniały wieczór. Obok w Zamku św. Anioła śpiewają chóry, nad Tybrem graja Rock, Pop &Jazz, Dla koneserów muzyki lirycznej w Termach Karakalli w tym sezonie wirtuozi opery występują w Carmen, Madame Butterfly, Tosca. a w Tempietto recitale fortepianowe z bogatym programem. Kto nie chce słuchać muzyki może iść na spacer do Villa Borghese albo posiedzieć do późnych godzin w dobrych restauracjach na Zatybrzu. Zatem w taki sposób również warto poznać Wieczne Miasto! Serdecznie polecam!

Wakacje w Rzymie

Zrobiło się gorąco. Długo w tym roku nie było lata a teraz nagle temperatury podskoczyły tak, że trudno jest wytrzymać wśród rozgrzanych murów. Na szczęście morza i plaży, blisko Rzymu nie brakuje. Wprawdzie plaże nie są tu tak piękne jak w Polsce -niestety piasek jest tu szaro-bury, plaże wąskie i brakuje wydm, ale za to pogoda murowana. Wystarczy 40 minut jeśli naturalnie nie jest to sobota czy niedziela żeby dojechać do morza. Oczywiście rzymianin przy zdrowych zmysłach nie jedzie w tych dniach nad morze. Choć tych zdrowo myślących ostatnio coraz mniej.Nie pomagają ostrzeżenia i zagrożenia, czy informacje o szkodliwości promieni w samo południe. Ciągle w modzie opalenizna i kaloryfery. Piękna część narodu prezentuje swoje wdzięki i muskuły i ostatnie trendy mody.. Oczywiście piękni jedzą modny lunch – sałatkę, pomimo, ze jedzonko nad morzem pychota. Ja starym zwyczajem zamówiłam sobie menù alla italiana : cozze, frutti di mare, bruschetta, białe wino a na deser ananasa i koniecznie kawę, o której pisałam już wcześniej przy innej okazji.

Harleyem przez świat….

Wydarzenia w ramach świętowania 110. Rocznicy Harley-Davidson odbyły się w wielu miejscach w Rzymie. Od pokazów motocykli custom na terenie targów ForoItalico, po wielką paradę z Portu Ostia do Centrum Rzymu, Harley-Davidson zorganizował jedyne w swoim rodzaju wydarzenie, którym pragnął podziękować swoim fanom i uczcić buntowniczego i żądnego przygody ducha motocyklistów Harley-Davidson na całym świecie.
Położone przy Porcie Ostia Miasteczko Harley (Harley Village) było ośrodkiem rozrywki i muzyki oferującym jazdy demonstracyjne i jazdy z przewodnikiem,pokazy Jumpstart, wystawy H-D Experience, sprzedaż gadżetów i o wiele więcej.Na dwóch położonych na plaży scenach wystąpiły dziesiątki artystów, w tym Adam Ant, Bonnie Tyler i Mike and the Mechanics. Miłośnicy Harley-Davidson, którzy woleli przebywać bliżej Rzymu, mogli wziąć udział w imprezach w Miasteczku Foro Italico (Foro Italico Village) na Stadio Olimpico, gdzie
odbywały się koncerty muzyki na żywo, wystawy światowej sławy budowniczych motocykli custom oraz liczne pokazy tuningowanych motocykli Harley-Davidson. Festiwal zwieńczył przejazd setek motocyklistów Harley do Watykanu w niedzielę, 16 czerwca, gdzie wzięli oni udział w cotygodniowym błogosławieństwie Papieża Franciszka. Motocykliści na swych pojazdach i tradycyjnych skórzanych, czasem bogato zdobionych kurtach opanowali centrum Wiecznego Miasta, najważniejsze drogi dojazdowe aż do nadmorskiej Ostii, która była ich główną kwaterę podczas zlotu. Od piątku na wielu ulicach tworzyły się ogromne korki. Niektóre trasy były niekiedy w ogóle nieprzejezdne z powodu parad motocyklistów w samym centrum, jak i w pobliżu Watykanu.

Włoska kawa – napój bogów

Podobno tylko w tych 2 miejscach w Rzymie można wypić najlepszą kawę. Tazzad’oro i Caffè Eustachio. W pobliżu wystarczy kilka minut, aby przejść z jednej do drugiej choć nie ma takiej potrzeby i w odległości kilku metrów od Panteonu. Nie zabłądzicie! Już z daleka czuć aromat kawy. A wybór znakomity! Można się pogubić. Zawsze jestem w rozterce, na co się zdecydować. Kawa ze śmietaną …..monaca
pyszna! ale ile kalorii! Wspaniałe granity też niestety z bitą śmietaną, która po włosku nazywa się… panna. Nie są to typowe kawiarnie, do jakich przywykliśmy. Nie ma tu raczej wygodnych stolików i krzeseł, aby się rozsiąść. Konsumpcja odbywa się przy barze, bo siadanie kosztuje sporo. Ale są zalety takiej formy spożywania, zawsze jest z kim pogadać. Włosi nie są ponurakami! Oj nie! Gdy tylko zbierze się grupka Włochów zaraz słychać rozmowę. Wymieniają uwagi na temat pogody, wydarzeń czy po prostu życia. A jeśli się jest kobietą to niemal zawsze można liczyć na miłe spojrzenie lub komplement.

Noc świętojańska

Pamiętacie Państwo noce świętojańskie przed laty? Dla mnie i dla moich koleżanek noc świętojańska była bardzo ważnym dniem a raczej nocą. Czekałyśmy na nią z utęsknieniem całe tygodnie. Szykowane były wianki, każda z nas starała się, by jej wianek był najbardziej oryginalny. Nie muszę chyba nikomu wyjaśniać, że tak naprawdę wcale nie o te wianki chodziło. To była jedna z nielicznych nocy, kiedy rodzice takie nastoletnie smarkule jak ja i moje koleżanki puszczali na niemal całą noc z domu. Zatem trzeba było się postarać, by rodzice nie wątpili w zasadność wyjścia z domu. Pamiętam, że stroiłyśmy się niemal tak bardzo jak te wianki i bardzo się martwiłyśmy, czy nasi przystojni i ciągle pryszczaci koledzy będą też wianki puszczali. No i w końcu, gdy udało się te wianki z piskiem na wodę puścić i już wszystkie się potopiły ganialiśmy już całą watachą dzieciarni zapominając, że przecież miałyśmy udawać dorosłe panny i wolno spacerować. Umorusane, zmęczone i głodne wracałyśmy do domu a moja babcia szykując mi kanapki gderała, że kto to słyszał by panienka z dobrego domu po nocach z dzikusami ganiała. Ach!!! W tym roku w Rzymie Instytut Kultury Polskiej i Polskie Biuro Turystyki (dzięki animatorkom Małgosi i Wioli za event!!!) zaprosił wszystkie słowiańskie dziewice i nie tylko na magiczny wieczór. Spotkanie odbyło się na ogromnej barce przycumowanej na Tybrze. Białe stroje i wianki mile były widziane. Zebrała się nas spora grupa, panie były zdyscyplinowane, więc miały wianki i piękne białe suknie. Nie jeden Włoch nie mógł oderwać wzroku! Zresztą jak zawsze nasze Polki są najpiękniejsze! Wianki rzucane na Tybr były podziwiane przez spory tłum turystów przyglądających się nam z mostu Cavour. Bawiłam się cudnie, i też mialam wianek, choć pewnie bardziej pasował tej dziewczynce na dużej fotce!!!

Spacer po Rzymie

Wczoraj zakończyła się wystawa sztuki Flamandzkiej ze szczególnym wyróżnieniem kilku pokoleniowej dynastii Brueghelów: od Pietra „Starego” 1605 r. aż do Jana „Młodego” 1650. To niemal podróż przez złotą epokę malarstwa Flamandzkiego. Nie zabrakło też malowidła Boscha oraz sławnej „Wieży Babel” pędzla Valkenborcha. Jednym słowem było co oglądać! Ponad 100 obrazów z muzeów świata i z prywatnych kolekcji z USA, Francji, Szwajcarii, Holandii, Belgii ściągnięto do tego jakże sugestywnego miejsca jakim jest Chiostro del Bramante. Od pejzaży poprzez sceny rodzajowe, biblijne i tej najpiękniejszej martwej natury z kwiatami – jednym słowem bogactwo odbioru dla najbardziej wysublimowanych gustów. Dla artystów, których prace przedstawiała wystawa najbardziej interesujący byli ludzie i ich życie z wszelkimi jego przejawami. Wiele obrazów posiada niepowtarzalne klimaty, podpatrzone sceny z życia i przeniesione na płótna. Są tam rozrywki prostych ludzi, tańce i zabawy, ślizgawki na zamarzniętej rzece, pułapki na ptaki, stroje i obyczaje wiejskie i miejskie.
Na marginesie przypomnę, że w tym czasie we Włoszech tworzyli Michał Anioł, Tycjan i Leonardo da Vinci, ale to już całkiem inna opowieść…..

Mydło i powidło

Jest niedziela, dochodzi właśnie 11 godzina, słońce już świeci mocno, wielu rzymian pojechało nad morze, a ci którzy pozostali wylegają chętnie z domu, by snuć się ulicami Wiecznego Miasta. Latem wielką atrakcją dla spacerowiczów są kramy, rozstawiane przy via Mazzini co drugi tydzień. Jak wielu ja również jestem wielbicielką tych straganów. Można tu kupić niemal wszystko, należy jednak znać reguły. Po pierwsze można wszystko dotykać, oglądać, przymierzać i nawet trochę się targować. Po drugie nie ma zwrotów. I po trzecie – ceny nie różnią się zasadniczo od tych w sklepach. A jednak kupujących nie brakuje. Asortyment bogaty – bo od ceramiki do biżuterii. Oczywiście nie brakuje ubrań, mebli i rozmaitych rzeczy do niczego. Ludzie rpzychodzą, oglądają, dyskutują i kupują. Byłam w ostatnią niedzielę świadkiem dyskusji na temat bardzo firmowych torebek. Własnym oczom nie wierzyłam, ale przy mnie sprzedano używaną torebkę Chanel rocznik 94 za 950 euro. Urodą nie powalała sama bym na niej oka nie zawiesiła … a jednak znalazła amatora i to w dodatku bardzo bogatego amatora. Były też torby Luisa V. i Fendi, Prada, Celline. Najniższa cena to 500 euro. Prawda, że to wyjątkowe okazje?!!! Ha!!! Chyba jednak kryzys nie dotyka wszystkich. Ja też sobie coś kupiłam – kolorowy szal, tak kolorowy jak letnie kolory, na które z utęsknieniem w całej Europie czekamy!

Rzym w deszczu

Dawno w Rzymie nie było tak nostalgicznie. Wieczne Miasto jest deszczowe, lśniące i rozmazane w kolorach spływających po szybach strużek. Co robić w taki dzień? Można siedzieć w domu, ale szkoda czasu. Wzięłam więc parasol i aparat fotograficzny, by podejrzeć co dzieje się na ulicach. Pierwszy przystanek to wystawa w Chiostro Bramante i tu niespodzianka: pomimo złej pogody w galerii było mnóstwo ludzi. Pomysł z wystawą okazał się genialnym. Trafiłam na obrazy malowane przez cztery pokolenia Janów i Piotrów Brueghelow. Kunszt malarski, radość życia, pejzaże, kwiaty i kolory. Nawet nie zorientowałam się, że w tym czasie przeszła nad miastem burza. O 21.00 wygonili nas z galerii więc spokojnym krokiem poszłam prawie pustymi ulicami na spacer. Było pięknie, pachniały glicynie, lśniły brukowe kostki, światełka z neonów odbijały się w kałużach a zza szyb restauracji i pełnych turystów wypływały rozmazane kolory wabiące i zapraszające do wejścia. Przemykając pomiędzy zaparkowanymi samochodami i gęstym rzędem skuterów błądziłam wąskimi uliczkami. Skacząc przez kałuże poczułam się znów jak mała dziewczynka, która wyobraża sobie, że mieszka w zamku. Ale nie było to trudne, bowiem spacerowałam wzdłuż ugrowych murów kamieniczek, zaułków porośniętych bluszczem i bugenwillą. Stary Rzym znów mnie zaskoczył. A myślałam, że znam to wszystko na wylot i na taki deszczowy dzień najlepsza jest książka i fotel. Nieprawda!!!

Czapki z głów!

Kiedy biegam po ulicach i placach Rzymu, by odebrać lub oddać grupę turystów, to wierzcie mi Państwo, że często nie zauważam nic poza zegarami na wystawach sklepowych, które przypominają mi, że powinnam się przyspieszyć, by nie spóźnić się na umówioną porę. Ale gdy mam wolną godzinkę lub dwie i nie spieszę się, zerkam na otoczenie wnikliwiej niż zwykle. Ostatnio zaczęłam nieco uważniej przyglądać się„żywym pomnikom”. Można je spotkać niemal w każdym miejscu Wiecznego Miasta.Stoją sobie nieruchomo egipskie postacie faraonów, klauni, hinduscy mędrcy lub rzymscy wojownicy. Wokół nich zbiera się grupka osób zwykle by podziwiać lub rozśmieszyć.Ale postacie są niewzruszone! Kiedyś siedząc opodal fontanny na placu Navona spróbowałam też postać nieruchomo. Udało mi się…. 3 minuty! A przecież nasi bohaterowie stoją nieruchomo po kilkadziesiąt minut i to w warunkach bardzo niekomfortowych – bo przygląda im się tyle osób czyhając na ruch. Ale nie zapominajmy o temperaturze! Ci, którzy mają kostium wojownika mogą sobie stać niemal na golasa, ale postacie egipskie są okryte szczelnie tkaniną, która w dodatku wygląda na syntetyk – przewiewna zatem nie jest! Podobne katusze wstaniu nieruchomo mają żołnierze z Kompanii Honorowej Wojska Polskiego przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie! Ale zmiany są tam co pół godziny no i klimat nieco bardziej sprzyjający. Po tych refleksjach z większym szacunkiem zerkam teraz na te cudaczne żywe pomniki, które nie tylko są godne podziwu ale jednocześnie powodują, że moi turyści odpoczywają nieco od wszystkich tak ważnych i szacownych zabytków,mogą się nacieszyć i pośmiać z coraz to dziwniejszych pomysłów młodych ludzi – zapewne studentów, którzy starając się zarobić kilka euro wysilają swoją wyobraźnię do granic możliwości. Doceńmy zatem ich inwencję i pomysłowość!

W kwiatach i zieleni

Włochy to kraj ogromny i jeśli jeszcze ktoś nie był w słonecznej Italii a wybiera się – to nie zazdroszczę kłopotu z wyborem miejsca. Bo kraj to szeroki i tak rozmaity, że zwiedzić Włochy w trzy dni w tzw. pigułce to po prostu nie jest możliwe. Można podejść do zwiedzania branżowo czy – jak kto woli – tematycznie – wielbiciele nart i dech wybrać się mogą nie tylko zimową porą na północ kraju i są już szczęśliwi. Ci, którzy kochają wylegiwanie się na plaży mają duże pole do popisu, tylko muszą zdecydować po której stronie „buta” będą się lenić. Wielbiciele zabytków to dopiero mają problem, bo od Sycylii po Modenę jest ich wiele i podczas jednego nawet długiego urlopu nie da się wszystkich choćby omieść wzrokiem.


Gdy ja mam wolne dni lubię pozostać w Rzymie i wybrać się w piękne, zielone zakamarki. Cudowne w Rzymie jest to, że są one w bliskim sąsiedztwie gwarnych i gorących ulic. Trzeba tylko wiedzieć jak do nich trafić i pozostać jak najdłużej się da. O tej porze roku Rzym jest tak piękny. Kwiaty na rabatach, krzewach i drzewach mają imponujące rozmiary i barwy. Mogłabym się snuć i lenić wśród nich całe godziny.


Bardzo żałuję, że nie potrafię opisać, jak cudnie pachnie zieleń w ogrodach i skwerach Wiecznego Miasta. Ale jeśli się Państwo wybiorą, to chętnie zaprowadzę do moich ulubionych zakątków.

Wesołych świąt

W Rzymie już wiosna, jest pogodnie i w miarę ciepło i trochę mi wstyd opowiadać o kwitnących krzewach i kwiatach mając w pamięci zimę, która zapomniała odejść z Polski.
Sklepy i bary zlokalizowane w centrum Rzymu konkurują ze sobą ozdobami i wielkimi jajkami z czekolady. W tych jajach muszą być prezenty i to nie takie typu kinder niespodzianka. W Rzymie nie ma żartów. Jeśli kogoś kochasz i w święta chcesz to wyrazić musisz płacić i kupować piękne i drogie rzeczy. Pomimo kryzysu, który również dopadł Włochy w Rzymie obowiązuje zasada: zastaw się a pokaż na co cię stać. Z wszystkich tych wyszukanych słodyczy, za którymi przepadam, najbardziej ukochałam ciasta „Colomba” czyli gołębica. To pyszne ciasta oblane czekoladą z delikatnym kremem wewnątrz. Palce lizać. W tym roku nie liczę na prezenty zatem pozostaje mi łasuchowanie. Tu będzie inaczej niż w Polsce. Włosi mają swoje tradycje i z polskich potraw na stole w moim domu będzie tylko święconka. Pojawią się włoskie przysmaki takie jak jagnięcina z pieczonymi ziemniakami.
Wszystkim moim przyjaciołom i wszystkim odwiedzającym Wieczne Miasto życzę wesołych, pogodnych świąt, miłej atmosfery w domu i radości na całą wiosnę, która – wierzę w to głęboko – pojawi się lada moment wszędzie!