Category Archives: Aktualnosci

Rzym w czasie zarazy

Jest już wiosna i o tej porze roku gościłam wielu z Państwa tutaj w Rzymie opowiadając o wspaniałościach tego miasta. W tym roku jest inaczej. Rzym jest pusty. Nie ma turystów a Rzymianie siedzą w domach. Staramy się wszyscy przeczekać ten jakże trudny czas. Teraz najważniejsze jest zdrowie. Otrzymuję od Państwa wiele postów, maili z możliwością przesunięcia ustalonych dużo wcześniej terminów. Oczywiście. Zapraszam wszystkich w późniejszym terminie. Agencje rezerwują już terminy w październiku.

Muszę przyznać, że nigdy nie widziałam Rzymu tak pustego. Rzym to miejsce pełne ludzi, zwykle jest gwarno, radośnie i pięknie. Teraz z mojego balkonu widzę nieznane mi miasto. Kocham je, ale jest dziwnie. Bardzo dziękuję za waszą troskę, za pytania o moje zdrowie i słowa wsparcia. To bardzo miłe i bardzo pomaga w tych trudnych tygodniach.

Zapraszam do planowania romantycznych pobytów w Wiecznym Mieście,  a tymczasem kilka zdjęć z mojego balkonu.

Drodzy przyjaciele!

Kończy się powoli kolejny rok pełen wspólnych spacerów po Wiecznym Mieście. Dla Państwa są to zwykle wspaniałe wakacje, wypady weekendowe, pielgrzymki lub wyjazdy biznesowe. każda grupa, z którą się spotykam jest inna. u progu nowego roku wspominam Was. każda grupa to dla mnie nowe doświadczenie i często zaskoczenie. Państwa potrzeby zmieniają się, i mimo, że jestem przewodnikiem od wielu lat to zdarza się, że prosicie o uwzględnienie w oprowadzaniu takich rzeczy, o które wcześniej nikt nie zapytał nigdy. To dla mnie bardzo miłe, ponieważ lubię wyzwania. Kiedy patrzę na wspólne fotografie uśmiecham się i zawsze pamiętam, że mam ogromne szczęście wykonywać pracę, która każdego dnia dostarcza mi tyle radości. Zapraszam Państwa do zwiedzania Rzymu w moim towarzystwie.

jesień w Rzymie

Szanowni Państwo, wasze wizyty w Wiecznym Mieście są dla mnie dużą radością. jestem dumna, że mogę podzielić się z Państwem swoją wiedzą o historii Rzymu oraz znajomością miasta – gdzie można pójść na włoskie zakupy lub zjeść przepyszną kolację. Ale gdy grupa jest w mieście kilka dni – rozstania są trudne. Dlatego szczególnie są cenne takie gesty jak miłe słowa poniżej. Pragnę się nimi z Państwem podzielić:

Opuszczając Rzym, przedstawiam najlepszego w całym Wszechświecie Przewodnika po Wiecznym Mieście ❤

Dziękuję za tyle lat wędrówek po Rzymie ❤

„Ja­kąż mam my­ślą wiel­ką i tyl­ko Bogu od­da­ną
Zro­zu­mieć cię, o mia­sto, coś jest wiel­ko­ścią wez­bra­ną
Ten ręki ła­god­ny ruch, któ­rym Ma­rek Au­re­liusz ja­dąc przez Ka­pi­tol, wita
I ko­pu­łę Pio­tra,
I ten ro­do­den­dron, któ­ry w Vil­la Bor­ghe­se roz­kwi­ta”.

Do zobaczenia w Rzymie, bo w końcu wszystkie drogi prowadzą właśnie tutaj

Tomasz Sienkiewicz

Upalne zwiedzanie

W Rzymie pogoda podobna jak w Polsce. Żar leje się z nieba. w te dni mam wyjątkowych turystów, którzy bez względu na pogodę są ciekawi urody Wiecznego Miasta. Zwiedzanie latem jest dostosowane do temperatury. wraz z turystami wybieramy takie ulice, w których czujemy przyjemny wiaterek i jest cień. Wszędzie obecne fontanny są okazją do odpoczynku. Na szczęście w Rzymie niemal wszędzie można kupić zimną wodę mineralną i przysiąść na wspaniałą kawę i lody. Zapraszam! Najbardziej upalnym miesiącem jest sierpień – zatem, kto zechciałby w najbliższym czasie wybrać się do Wiecznego Miasta – polecam lipiec!

Lato w mieście może być wspaniałe

Wakacje w pełni. Lato, temperatura powyżej 30 stopni. Wielu Rzymian ucieka z miasta na letni czas. Mieszkam w Rzymie od wielu, wielu lat i obserwuję rosnącą modę na spędzanie lata w mieście. Jest to niewątpliwie związane z faktem dużo większej ilości pracy. I – o dziwo – Rzym się dostosowuje do nowej sytuacji. Restauracje stają się miejscem spędzenia czasu, oferują wspaniałe menu i wygodne kanapy, fotele, w których można pozostać dużo dłużej niż dla zjedzenia pysznego dania. Komputer, książka, tablet to zupełnie normalne i często używane przedmioty w restauracjach. Tego lata je się owoce morza często łączone z pomarańczami. Wygodne kanapy kuszą, by pozostać dłużej i przy kawie bądź kieliszku wina kontemplować cudowności świata, porozmawiać z przyjaciółkami lub wysłać 90 maili. To fascynujące jak w tej gonitwie codzienności cudnie można odpocząć w restauracji, która staje się trochę domem. Mam swoje ulubione adresy. Może zechcecie Państwo skorzystać z moich doświadczeń? Zapraszam

Klimt – malarz kobiet

Klimt – malarz, grafik, symbolista, przedstawiciel secesji wiedeńskiej. Jego wykształcenie typowo akademickie, dekoratorskie doświadczenie zawodowe i specyficzny klimat artystyczny Wiednia znalazł wyraz w dojrzałej twórczości artysty. Klimt stał się inicjatorem przemian artystycznych, kiedy to w 1897 orku oficjalnie odrzucił kanony akademickie i wspólnie z innymi artystami założył Stowarzyszenie Artystów Austriackich – Secesję, z którą był związany. Z najnowszych wielkich wydarzeń w Rzymie to spektakularna wystawa w Sali dawnego kościoła zamienionego później na szpital w kompleksie S.Giovanni Laterano nie przypadkowo wybrano to miejsce, w którym leczono tylko kobiety. Właśnie temat tak bliski Klimtowi zagościł w murach starego szpitala. Wystawa multimedialna, na której projektują 360 stopni obrazy, czyli na wszystkich ścianach plus sugestywna muzyka wprowadza widza w wyjątkowy świat baśni, kolorów, atmosfery Wiednia XIX wieku. Sztuka secesyjna, którą stworzył w swoich dziełach pokazuje detale malarskie, piękne, kolorowe mozaiki niczym dawne grecko – bizantyjskie w starych kościołach lśnią i urzekają widza. Malowidła „Drzewa życia” i „Pocałunek”, „Trzy etapy życia kobiety” i wiele, wiele innych dzieł artysty można tu zobaczyć i poznać szczegóły, technika malarska, pociągnięcie pędzlem i wrażliwość artysty. To wszystko na wyciągniecie ręki. Niesamowite wrażenie zanurzyć się całkowicie w kolorowym świecie artysty z Wiednia. Obrazy Klimta są pełne zmysłowości i erotyzmu. Tematy, jakie podejmuje to alegorie, portrety, pejzaże, erotyczne wizerunki. Celem Klimta było stworzenie dzieła totalnego, tzn. wolnego od wszelkich konwencji, ograniczeń narzuconych przez akademickie koncepcje. Obrazy artysty są wyrazem nieograniczonej swobody twórczej, w pełni wyrażają bujność i złożoność epoki, w której dane było mu tworzyć. Klimtowi udało się stworzyć dzieło na miarę swojej epoki, które stało się inspiracją dla wielu nowoczesnych artystów.

Stolica mody wskazuje trendy na 2018

Ostatnim ciekawym  wydarzeniem w Rzymie był trwający od 25-28.01 Fashion week. Program przewidywał promowanie mody włoskiej  ze szczególną uwagą na modę  rzymskich projektantów, konkurs „who is who” czyli  coś w rodzaju „mam talent” Atelier z  ekspozycja  największych domów mody i  projektantów z najwyższej półki. Włoski szyk.

W sumie przez kilka dni mieliśmy maraton modowych imprez, pokazy, ekspozycje, bajkowe kreacje świetne stylizacje oparte na doświadczeniu i talencie włoskich  projektantów, krawców, od projektu do realizacji.

Fantastyczny pokaz młodych projektantów ze świeżym spojrzeniem i brakiem granic. Postawiono tu  na modę  szczególnie „ulicy”. Mocne akcenty,  total look,  warto zaeksperymentować. W tym pokazie projekty pokazywały nie koniecznie modelki profesjonalne bo tematem wiodącym było  wzmacnianie pozycji kobiet.  Wyjście z modę do sieciówek, dla każdej kobiety.

W sektorze Atelier pokazano kunszt  krawiecki i świetne rzemiosło. Modelki w zwiewnych  delikatnych nawiązujących do lat 20 kreacjach. Wydłużona sylwetka, delikatne kolory w ciepłych odcieniach i piękne  zwiewne tkaniny to takie  małe smaczki. Wszystko tu było wyjątkowe pod względem jakości i wzornictwa. Moda promująca  made in Italy.

Idą święta

Kochani, święta Bożego Narodzenia tuż. W Rzymie panuje istne szaleństwo zakupowe. Wszyscy czują potrzebę nabycia niemal każdej błyszczącej figurki lub brokatowej ozdóbki, na które w ciągu roku nie spojrzelibyśmy nawet przez chwilę. Nie szkodzi! Należy sobie wybaczyć i w tym pełnym obowiązków czasie znaleźć chwilę na bycie miłym dla siebie. Zaszalejmy z radością i błyskiem w oku a Święta będą wyjątkowe. Ja postanowiłam wybrać się z przyjaciółkami na pyszne ciasto! Mniam!

Bernini w Galerii Borghese

Trwa wystawa Gian Lorenzo Berniniego

Wybierając się do Rzymu w ciągu najbliższych kilku miesięcy polecam Państwu odwiedzić wspaniałą Galerię Borghese. Wieczne Miasto nie zapomina o Berninim. Jemu zawdzięcza fontanny, place, kościoły i rzeźby. Cześć z tych dzieł znamy ze spacerów po Rzymie. Któż nie zna placu św. Piotra czy Fontanny 4 Rzek. To od czasów Berniniego Rzym stał się barokowy.

Obecna wystawa jest wyjątkowa. Prezentuje 71 prac wielkiego artysty. Talent artysty doceniali wielcy mecenasi ówczesnej epoki. Dzięki niezwykłym zdolnościom to kardynał Scypionem Borghese kolekcjoner rzeźby antycznej zlecił 18 letniemu chłopcu naprawę uszkodzonych dziel sztuki. Piękne młodzieńcze rzeźby Gian Lorenza zwróciły też uwagę kardynała Maffeo Barberiniego. Kiedy ten wkrótce został papieżem Urbanem VIII kawaler Bernini mia 25 lat i rozpoczął swoja długoletnią karierę: architekta, rzeźbiarza i malarza Rzymu. Tworzył dla wielu papieży i dla swojego Rzymu a ponieważ żył długo i był tytanem pracy to Wieczne Miasto stało się królestwem artysty.

Wystawa zaczyna się cyklem czterech pór roku wykonanych we współpracy z ojcem, w kontraście do tych pierwszych prac ustawiono w tej samej Sali potężna postać „Prawdy. Robi wrażenie!” Wśród stałych eksponatów galerii umieszczono dzielą Berniniego: marmurowe popiersia, piękne delikatne figury kobiet o jedwabistej skórze, smukle nimfy o gibkich ciałach kontrastują z ogromnymi postaciami mężczyzn ze scen z mitologii. Dużo jest rzeźb świętych wykonanych na zlecenia papieży. Wrażenie ogromne. Faktura kamienia i lekkość dłuta, talent artysty i cielesność Światło, nastrój, symbolika a przy tym wszystko wiruje, drga, postacie z białego marmuru unoszą się w powietrzu, czarują widza i onieśmielają silą talentu. Szkoda, ze wizyta trwa tylko 2 godziny. Resztę można podziwiać spacerując po mieście odwiedzając liczne kościoły, place, bazyliki. Przechodzimy, co dzień obok tych dzieł często nie zastanawiając się nad tym, kto jest autorem Aniołów na Moście lub kto wykonał kolumnadę na placu św. Piotra. To właśnie On Ojciec Baroku genialny Gian Lorenzo Bernini. I za jego talent kochamy to Miasto.

Wystawa będzie trwać do 4 lutego 2018 roku.

 

tajemniczy ogród

Drogi turysto!

dziś o tajemnicach kryjących się  za bramami pałaców sławnych rodów rzymskich. O ukrytych perełkach  Wiecznego Miasta. Zwiedzając Rzym i jego zabytki ograniczamy się przeważnie do obiektów znanych: Koloseum, Forum, Kapitolu, odwiedzamy piękne bazyliki, muzea i galerie. Rzym ma wiele atrakcji i nie sposób zobaczyć wszystko w ciągu krótkiej wizyty. Dlatego dziś napisze o innych  atrakcjach  Miasta. O ogrodach. Chodząc wąskimi uliczkami w centrum Rzymu widzimy hermetycznie zamknięte bramy starych kamienic, wystawy, restauracje. Ale Rzym to także wspaniale ogrody i tarasy kryjące się wewnątrz potężnych starych palaczów nie zawsze dostępne dla obcych. Tylko czasami można ukradkiem zobaczyć dziedzińce pałacu Turlania, Fontanella Borghese czy przez znana  dziurkę od klucza na Awentynie. Mam na myśli tajemnicze dla nas ogrody za solidnymi bramami pałaców sławnych rodów rzymskich. Ukryte perełki tego miasta. Ogrody same w sobie  są przykładem elegancji i luksusu, mieszczą się w nich fontanny, dzieła sztuki, marmurowe rzeźby, imponujące fontanny, piękne glicynie oplatające antyczne  kolumny, rzadkie gatunki krzewów i drzew. Na szczęście łagodny klimat sprawia, że ogrody są przez cały rok zielone i jeśli będziecie w Rzymie polecam spacer mający na uwadze także te charakterystyczne i czasami tajemnie ukryte za fasadami budynku ogrody.

dolce vita dla wielbicieli włoskiej kawy

Rzym ma wiele propozycji spędzenia mile czasu. Nie samą sztuka się żyje. Umęczeni zwiedzaniem i z wielkimi planami zaliczenia wszystkich zabytków w ekspresowym tempie polecam  odpoczynek w kawiarni. Niestety siedzenie przy stoliku kosztuje dlatego  jeśli  mamy już za to siedzenie  sporo zapłacić to polecam kawiarnie   z tradycją  i pięknym   wnętrzem  z porcelanowymi filiżankami, pięknymi obrazami lub rzeźbami  i zdjęciami bywalców: jednym słowem żeby to była świątynia kawy. Niech więc to będzie w miejscu które sprawi nam przyjemność. Jest kilka pięknych kawiarni, gdzie nie tylko kawa  smakuje wyjątkowo. Bardziej kręci nas klimat miejsca.  Włosi od niedawna zaczęli myśleć o turystach otwierając nowe kawiarnie. Włoch nie spędza czasu w kawiarni, preferuje restauracje. Ale  turysta owszem lubi wypić kawę przy stoliku. Modę na kawiarnie wprowadził pewien Grek w 1760 roku mając na uwadze potrzeby wytwornych i uczonych  zagranicznych gości. Wówczas w Caffe Greco spotykali się Andersen, Siemiradzki, Tetmajerowie, List, Wagner, Thorvaldsen i wielu innych sławnych ludzi. To w tej kawiarni  H. Sienkiewicz podjął decyzję  napisania swojego dzieła „Quo Vadis”. My nie koniecznie musimy szukać natchnienia.  Pamiętajmy jednak, że we Włoszech dobra kawa jest wszędzie, ale wybór miejsca i zachowanie w pamięci czegoś wyjątkowego może wart jest  ” małego kaprysu ” , który zamiast  beznadziejnego souveniru made in china wywieziemy z Rzymu jako piękne wspomnienie spędzonego w Wiecznym Mieście czasu będąc pewnym, że nie tylko w czasach dolce vita piękne miejsca są ważne w życiu wymagającego człowieka.

Termy Karakalli pożądane wciąż!

Termy Karakalli zbudowano za czasów panowania Marcusa Aureliusa Antoniusa, znanego lepiej jako Karakalla. Służyły wszystkim obywatelom, nie tylko zamożnym. Opłata nie była wysoka, dlatego przeciętny obywatel mógł sobie pozwolić na tę przyjemność. Duży, otoczony murem zespół obejmował symetrycznie rozmieszczone baseny, łaźnie i sale ćwiczeń. Na miejscu były też zbiorniki wodne, ogród, sklepy z żywnością, biblioteki, galerie sztuki i sale zebrań. Dwie podziemne kondygnacje zajmowały magazyny,  Wszędzie stały marmurowe ławki, fontanny i posągi. Ściany i podłogi zdobiły mozaiki, których większość została potem zabrana do Palazzo Farnese. Na wzór Term Karakalli zaprojektowano nowojorski dworzec. Od 70 lat w ruinach Term zawsze w sezonie letnim  za wysoką (w odróżnieniu do starożytności) opł atą wystawiane są  sławne opery.  W tym roku sezon w Termach rozpoczął się operą G. Bizeta „Carmen”  nie wystawianą na tej  scenie  od 2009, w programie jeszcze „Tosca”  Pucciniego i „Nabuco” Giuseppe Verdi. Jednym słowem uczta dla wielbicieli opery. 23 wieczory dedykowane wielkiej liryce. Wisienką na torcie były 2 spektakle wyjątkowego tancerza rzeźby  Roberta Bolle Jego sławne skoki, nowe standardy,  niesamowita charyzma i magnetyczny czar – nowej indywidualności baletu współczesnego spełniły oczekiwania miłośników publiczności baletowej. Także po 2 latach nieobecności w tej magicznej scenerii z dwoma koncertami wystąpił  Ludovico Einaudi live. Mnie udało się zdobyć bilety na „Toskę” Pucciniego. Ogromne wzruszenie i choć trafiliśmy na wietrzny i chłodny wieczór to  czar opery rozgrzał krew w żyłach.

Parasolki, parasolki

Parasolki, drodzy Państwo, wszystkim kojarzą się z deszczem. A przynajmniej w Polsce i zapewne w krajach, gdzie jest zwyczajna pogoda. Ale w Rzymie parasole są potrzebne najczęściej, by osłonić się od piorunującego upału. Zapewne zabawnie wygląda Rzym z lotu ptaka – pełen kolorowych parasolek. Gdy stoimy w kolejce z turystami by wejść do Bazyliki – wszyscy narzekają, że jest tak gorąco i radzą sobie jak umieją, by ulżyć ciału w tej spiekocie. Najlepsze pomysły mają oczywiście młodzi ludzie. Cudnie na nich patrzeć, jak w fontannie dokazują. Oczywiście nie mają zamiaru już potem zwiedzać, jednak patrząc na tak piękne dziewczyny w bikini to nawet Michał Anioł by się nie obraził, że współczesne modelki bardziej cieszą oko niż jego dzieła. Zatem Kochani Państwo, zapraszam wytrwałych do zwiedzania Rzymu i w lipcu i w sierpniu – jednak polecam nieco późniejsze miesiące. Wówczas pogoda jest podobna do letnich polskich dni i łatwiej przemierzać cudnymi uliczkami Wiecznego Miasta.

Dawny dworzec kuźnią włoskich smaków

Dawny dworzec Terminalu Ostiense w nowej odsłonie! Jeśli ktoś myśli, że tam nadal jeżdżą pociągi to się grubo myli. Opuszczony obiekt zamieniono na 4. piętrowy pawilon z włoską żywnością – jak wielu głosi – najlepszą na świecie! Handlową atrakcją miasta jest zrzeszenie małych wytwórców zdrowej żywności. Zatem co nas może zaskoczyć w tym miejscu? po prostu specjały włoskiej zdrowej naturalnej i ekologicznej żywności! Promocje włoskiej kuchni z regionalnymi specjałami.Pomysł z Eataly opiera się też na własnej produkcji wyrobów mlecznych, kawy, herbaty,mięsa i ryb. Wszystkie produkty począwszy od warzyw i owoców, szynki, sery,wina, piwo a skończywszy na makaronach można kupić lub coś zjeść na miejscu w osteriach, restauracjach czy barach. na każdym piętrze oferuje się świeże wyroby lokalne. jest chleb z 30 rodzajami pieczywa i różnorodnymi pizzami.Browar produkujący na miejscu piwo lub laboratorium czekolady. Czyli jednym słowem raj po włosku. jak mówią Włosi: „si mangia bene”
Dla turystów ważne jest to, że na 4. piętrze można zapisać się na kurs gotowania pod okiem najlepszych mistrzów włoskiej kuchni. Jednym słowem KONIECZNIE TRZEBA TU ZAJRZEĆ I SPĘDZIĆ CHOĆ FRAGMENT ZWIEDZANIA RZYMU!

Buty… ach! włoskie buty!

Buty! Każda kobieta na wiosnę marzy o nowych butach! Zanim każda z nas zdecyduje się na nową parę przegląda magazyny i wystawy ulubionych sklepów. W tym roku we Włoszech królują szpilki… bardzo wysokie szpilki! Patrzę właśnie na moje wymarzone. Są piękne ale chyba ich sobie nie kupię. No bo gdzie mogłabym je włożyć? Na zwiedzanie Watykanu? No chyba niekoniecznie! Stać w kolejce pół godziny na 20 centymetrach to zbyt duże wyzwanie. Na trasę Antyczny Rzym? Chyba też się nie sprawdzą – tam nie ma równej powierzchni i są tam jakby nasze kocie łby! A po pracy, po kilku godzinach biegania po mieście marzą mi się wyłącznie trampki! Ale patrzę jak sroka w okno wystawowe i nie mogę oderwać wzroku. Są cudne! W tym sezonie muszą być bardzo wysokie, stylizowane na starożytnie rzymianki – czyli z dużą ilością pasków i wyłącznie w kolorach pastelowych: szarości, brudne róże, beże – obowiązkowo! Może być duża dekoracja w postaci kwiatu, muszli czy motyla.
Z podziwem patrzę każdego dnia na turystki z Japonii. Odwiedzają śmiało wszystkie modne i znane przy via Condotti butiki i kupują najnowsze modele butów, torebek czy płaszczy. Rasowa Japonka nie wie co to ból stóp. Jest prawdziwą kobietą! Jeśli już zdecyduje się na wydatek w ekskluzywnym butiku to natychmiast zakłada ukochane szpilki i będzie w nich biegać zwiedzając Rzym wiele godzin – i jak na rasową kobietę przystało – zawsze z uśmiechem i szczęściem na twarzy dyskretnie co chwilę zerkając na swe piękne nowe buty.

Artemisia kobieta niezwykła

Na palcach jednej ręki można policzyć kobiety w dawnych wiekach, którym udało się zasłynąć jako malarki. W XVII wieku zupełnym  wyjątkiem była Artemizja Gentileschi. Kobieta niezwykła. Była córką znanego wówczas malarza fresków Orazia i od dziecka wykazywała ogromny talent. Po śmierci matki jedynym wychowawcą został ojciec, który wcześnie wprowadził ja w tajniki swego warsztatu: od dziecka ucierała ojcu farby, przygotowywała płótna i werniksy. Ojciec, kłótliwy i gruboskórny, ale gdy dziewczynka objawiła talent ojciec  dumny i zazdrosny o talent córki stał się zmorą ich obojga. On bał się, że go przewyższy i nie potrafił cieszyć się sukcesami córki. Los jednak wymierzył ojcu fatalny cios. Zaangażował do współpracy niejakiego Tassiego, który pod nieobecność  ojca zgwałcił córkę. Gdy sprawa wyszła na jaw wytoczono  proces, w którym nie oprawcę a Artemizję poddano torturom. Toteż jej wczesna młodość została naznaczona przez traumatyczne zdarzenia, co bez wątpienia wpłynęło na tematykę i klimat tworzonych przez nią prac. Ostatecznie gwałciciel został skazany na 1 rok więzienia, a krótko po procesie Artemizja opuszcza Rzym i we Florencji maluje obraz na którym pędzlem dokonuje zemsty na swym gwałcicielu „Judyta i Holofernes”: Judyta to naturalnie ona sama, z zimną krwią odcina głowę biblijnego wroga Żydów, któremu nadała rysy Tassiego. Obraz niezwykle naturalistyczny. Judyta – Artemisja podrzyna gardło mężczyźnie, sama stoi z daleka, żeby krew jej nie opryskała, ma zakasane rękawy bluzy całkiem jak w pracowni, gdy malowała. Mężczyzna miota się bezbronny, a z jego głowy i szyi spływa po białej pościeli krew. Od tej pory przez wiele lat pokrzywdzona i upokorzona malarka będzie malować obrazy i szukać inspiracji w Biblii w mocnych scenach nasyconych emocjami. Maluje bohaterskie kobiety, które dokonują wielkich czynów, właśnie jak Judyta wyzwolicielka swego ludu, bo zabija wroga. Artemizja staje się sławna w wieku 28 lat. Accademia del Disegno we Florencji przyjmuje artystkę w skład najwybitniejszych artystów uczelni jako jedyną kobietę. Jako członkini Accademii Artemizja stała się osobą niezależną. Jako dobra malarka  kobieta wkracza w wielki świat. Staje się sławna, maluje dla papieża Urbana VIII, kardynałów. Wśród klientów miała bogatych bankierów, kupców i wysoko postawionych duchownych. Czarowała nie tylko swym talentem, jej pracownia staje się miejscem pielgrzymek różnych gości. Maluje bardzo dużo. Pomogła nawet  swojemu staremu ojcu uporać się z zamówieniami 9 płócien w Londynie.  Sama zmarła w Neapolu w wieku około 60 lat. Doskonałe i bardzo piękne kolorystycznie, co było cecha stała Artemizji.

W ramach wystawy przedstawione jest około 90 prac artystki. Już sam fakt, ze mamy do czynienia z malarką kobietą zasługuje na uznanie, ponieważ za życia droga  do nauki i tworzenia sztuki była dla kobiet raczej zamknięta.

Makaronowa rozkosz

Makaron. Symbol Włoch. Dla każdego Europejczyka makaron to znak rozpoznawczy Włoch. Nic dziwnego. Tyle makaronów i dań z tego produktu nie odnotowało żadne państwo. W grudniu odbył się w Rzymie festiwal rzymskiej kuchni. Wśród wielu różnorodnych potraw nie mogło zabraknąć makaronów. Musicie Państwo pamiętać, że włoski makaron nie ma nic wspólnego z polskimi kluskami i polskim makaronem. Tu we Włoszech celebruje się wybór makaronu. Do każdej potrawy pasuje inny tego typu produkt, łączy się przy tym z różnymi warzywami i mięsem. Dlatego też Włosi celują w daniach z makaronem i trudno jest powtórzyć ich efekt. Łączą swoje pasty z owocami morza, z warzywami, różnymi gatunkami mięs i oczywiście z dużą ilością ziół. Gdy jest się w Rzymie nie wolno nie spróbować dania z makaronem w roli głównej. Zapraszam do małych restauracyjek,gdzie siedzi wielu Włochów. Ich obecność to najlepsza rekomendacja jakości! I proszę się nie przejmować, że trudno się nie ubrudzić. Niech makaron będzie długi, niech brudzi. To wszystko nic, gdy nasze kubki smakowe mają takie rozkosze!

Piękno kobiecego wdzięku

Blisko 40 prac czeskiego malarza i grafika Alfonsa Muchy – jednego z najwybitniejszych i najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli secesji można od kilku miesięcy oglądać w Rzymie Jest to pierwsza taka ekspozycja: możliwość zobaczenia oryginalnych, barwnych litografii Muchy, jest prawdziwym wydarzeniem dla miłośników secesji i sztuki fin de siecle’u.

Prace przyjechały z regionalnego muzeum w czeskim Chrudimiu, z którym związana była zona zmarłego ponad 70 late temu artysty. Znakiem rozpoznawczym Muchy są grafiki kobiet w stylu belle epoque. Wyidealizowana postać pięknej kobiety zwykle otoczona jest na nich kwiatami, liśćmi, symbolami czy arabeskami. Częścią ekspozycji są dekoracyjne panneau (dekoracyjnie obramowana płaszczyzna), niezwykle popularne w czasach Muchy i chętnie przez niego wykonywane w latach 1896-1902. Zawierają prace ze znanych cykli: „Kamienie szlachetne” oraz „Pory dnia” i „Pory roku”, na których zmysłowe piękności uosabiają kolejno zimę, wiosnę, lato i jesień. Są także ilustracje do kalendarzy z lat 1894-1930 oraz plakaty teatralne, w tym najsłynniejszy i największy z 1894 roku do sztuki „Gismonda” Sardou, z Sarą Bernhardt w roli głównej. Ten plakat zainicjował ich wieloletnią współpracę i wyniósł Muchę na ówczesne salony sztuki.

Prace Muchy zachwycają, olśniewają. Są hołdem złożonym kobiecemu pięknu.

Czy po wodzie można chodzić?

Rzym to nie tylko bazyliki, kościoły, zabytki, muzea i architektura. Ostatnio moda stała się pierwszą kochanką Rzymu. Najważniejszym wydarzeniem ostatnich tygodniu był pokaz firmy Fendi. Nie wystarczy już przygotowanie profesjonalnego pokazu ody – musi on się wydziać w wyjątkowym miejscu. Znane są pokazy na Schodach Hiszpańskich – pozwólcie, że przypomnę pokaz właśnie tam sukien Ewy Minge. Teraz pomysł sięgnął fontanny. Fontanny nie byle jakiej – bo najsławniejszej w świecie – fontanny di Trevi. Dokładnie trzy tygodnie temu – 7 lipca gdy zapadł już zmierzch rozbłysły reflektory i po wodzie (a tak na prawdę po płytach plexi) zaczęły przechadzać się modelki. Należy w tym miejscu dodać, że firma Fendi była strategicznym sponsorem rewitalizacji fontanny, która trwała niemal dwa lata. To wyjątkowe i właściwe połączenie historii, nowoczesności, turystyki i biznesu. Wyjątkowy efekt zagwarantowały piękne modelki i synchronia świateł. Podczas pokazu ani na moment nie zapomniało się w jak wyjątkowym miejscu dzieje się wydarzenie. Czas tylko się pogubił i widzowie mieli wrażenie, że są w środku baśni Północy. Kreacje prezentowały wiotkie i eteryczne modelki, które przypominały motyle unoszące się nad wodą. Na wybiegu pokazano nową kolekcję sukienek uszytych z jedwabi, muślinów, futer (toć to przecież Fendi rozpoczęła karierę właśnie od futer!). Pokaz był wspólną pracą wielu uznanych projektantów, którzy zbiorowo pokazali kunszt, talent i finezję. jednym słowem ogromny talent i sukces.

Wszystko po to by uczcić 90 urodziny firmy Fendi. Zatem gratulacje dla dojrzałej jubilatki. Życzymy kolejnych 90 lat blisko sztuki!

Pozdrowienia dla Bydgoszczy!

Kochani, rzadko pozwalam sobie na chwalenie siebie, ale tym razem nie mogłam się powstrzymać. Pani Maria była taka miła i wręcz prosiła, bym umieściła jej list na mej stronie. Zatem – Pani Mario – dziękuję za miłe słowa i tak jak obiecałam – zamieszczam:

Barbaro Kochana!
Ja już przed kolejnym wyjazdem dzisiaj!
Chce Ci bardzo podziękować za wspaniale jak zawsze oprowadzanie mojej grupy po Rzymie. Wszyscy zachwyceni! Nie chcieli wracać! Dziękuję za Twój szeroko pojęty profesjonalizm!!! Uwielbiam z Tobą pracować!
Maria z grupa z Bydgoszczy!!

 

…a dla wszystkich gości z Bydgoszczy 10% zniżki na oprowadzanie!

Czym Rzym pachnie…

Wydawało mi się, że wszystko o Rzymie wiem. Byłam przekonana, że Wieczne Miasto nie kryje przede mną tajemnic. Przecież każdego dnia spędzam w sercu miasta po kilka godzin. I tak od wielu lat. Ale okazuje się, że w tej materii też może świat mnie zaskoczyć. Wyobraźcie sobie Państwo, że ostatnio oprowadzając gości po Wiecznym Mieście zostałam totalnie zaskoczona przez poznanianki. Na moje pytanie, co wywarło na nich największe wrażenie sercu Italii – usłyszałam: zapach! Tak! Po prostu i aż ZAPACH. Poznanianki będąc pierwszy raz w Słonecznej Italii stwierdziły, że po opuszczeniu lotniska najwięcej wrażeń doznały dzięki zapachowi. Cudowne i również zwracające uwagę. Od tamtej chwili nie mogę uwolnić się od nowego natręctwa – wąchania.Wychodzę więc co rano z domu zaczynam rozpoznawać, że mój Rzym pachnie lipą, miodem i włoskim jaśminem. Cudownie! Wiele ulic Rzymu wysadzonych jest lipami, a z chodnika dosłownie spod płyt trotuaru wyrastają pęki jaśminu i glicyni. Ten zapach jest słodko pikantny. Odurzający. Moje wspaniałe turystki postanowiły rozpocząć w Poznaniu uprawę roślin, które tak pięknie pachną w Wiecznym Mieście. Ciekawa jestem, czy wspomnienia będą pachnieć glicynią a może lipą?

Namawiam na podróż szlakiem zapachów ulic Rzymu. Jeśli nie uda się zapamiętać ich zawsze można pokusić się o pamiątkę w postaci włoskich perfum. Włoskie marki nie są tak znane jak te z Paryża, ale wiele eleganckich Włoszek preferuje rodzimą ofertę, która jest bardzo bogata. Chętnie pomogę w wyborze.

P.S. Wczoraj odkryłam jeszcze jeden zapach na Aventynie. Kwitną teraz róże w ogrodzie  botanicznym oraz  drzewka pomarańczy i rozłożyste lipy..

Rzym dla majowych romantycznych wieczorów

Coraz częściej jest tak, że wspaniałości muzealne czy architektura Rzymu to za mało, by zdecydować się się na przyjazd do Wiecznego Miasta. Świat w ostatnich 20 latach się zmniejszył. Mówi się głośno o globalnej wiosce, czyli przestrzeni łatwej do zdobycia, do osiągnięcia. Ludzie przykładają coraz większe znaczenie do podróży, które są powszechniejsze nie tylko dla ludzi bardzo bogatych. Zatem często jest tak, że Rzym pojawia  się w planach podróżniczych nie tylko jeden raz. Po raz pierwszy ludzie przyjeżdżają, by zobaczyć Wieczne Miasto: Koloseum, Panteon, Watykan i koniec wycieczki. Druga podróż to własny pomysł na zwiedzanie. Muzea, świetne koncerty tenorów lub wyjątkowe buty. Ale coraz częściej Rzym to pomysł na cudowną romantyczną kolację. Nie tylko młodzi turyści pojawiają się tu, by odnaleźć motyle w brzuchu, by przypomnieć sobie dlaczego kochamy męża, żonę, z którym jesteśmy od 15 lat. Mężczyzna lub kobieta zgłaszają się do mnie często w tajemnicy przed drugą osobą. Dopytują o wyjątkowe restauracje, planujemy piękny dzień w taki sposób, by zachwycić partnera, a dzień kończy się wspaniałym wieczorem w restauracji. Należy pamiętać, że kolacje w Rzymie wyglądają inaczej niż w polskich restauracjach, gdzie nie uchodzi dłużej siedzieć niż do deseru. Tutaj kolacja to celebra wspaniałego dnia i rozpoczynającej się nocy. Właściciel restauracji zamienia się w przyjaciela dbając, by jego goście czuli się wyjątkowo. Taki wieczór trwa długo, a potem nie wolno zapomnieć o długim spacerze i wyjątkowej nocy. Restauracje są bajecznie piękne, często osadzone na balkonach, z widokiem na zamek św. Anioła czy Watykan. Równie romantyczne są te osadzone w mini ogródkach w centrum miasta. Toną w zieleni w blasku świec. Wiele restauracji ma swoją historię – bowiem były ulubionymi przez gwiazdy kina lub polityków. Rzym to miejsce numer jeden dla romantycznych chwil. A zbliżająca się wiosna to czas najwyższy, by je zaplanować. Serdecznie polecam!

Walentynki

Modne od kilku lat Walentynki cieszą się dużym powodzeniem. Nie tylko wśród zakochanych, bo przecież niekoniecznie tego dnia wszyscy czują motyle w brzuchu. Ale fajnie jest popatrzeć na kolorowe wystawy i na tę czerwień, która rozjaśnia pochmurne lutowe dni. Serduszka zawsze są dobrym tematem dekoracji i różnych propozycji cieszących oko lub kuszących podniebienie i portfel. Czekoladki, róże układane w formie serc czy piramidek, kolorowe torty i smakołyki – to zawsze cieszy oko, bez względu czy jesteśmy zakochani czy nie. Ostatnio przebojem są truskawki podawane z szampanem! Ale musimy pamiętać, że kiedyś Amor był natchnieniem dla wielkich malarzy i rzeźbiarzy. Miłość i jej niuanse ściśle związana była ze sztuką. Jedni kochali i malowali swoje ukochane, inni tracili zmysły z miłości i tworzyli – tak jak Bernini i Constanza, a jeszcze inni szukali natchnienia w tym co piękne, wysublimowane i ulotne.
Tym razem wybrałam dzieła Antonio Canovy, artysty, który wiele podróżował – był nawet był w Polsce. Najwięcej jego dzieł można zobaczyć w Rzymie. Wiele z nich znajduje się w Galerii Borghese – mnie zachwycają te o miłości i zauroczeniu do modeli Canovy, która zapamiętana została przez historię właśnie dzięki artyście, ale była też wyjątkową osobą ze względu na stan – ta szalona i rozkapryszona Paulina Bonaparte była siostrą Napoleona i żoną Camilla Borghese.
Zapraszam wszystkich na wędrówkę po „zakochanych rzeźbach Canovy” – wystarczy kliknąć w poniższy link (pod warunkiem, że masz konto na facebooku!)

RestaurArs

14 aprile 2015

Galeria tancerek z Moulin Rouge

Zwykle zimą w galeriach rzymskich można zobaczyć wiele ciekawych wystaw. Tym razem w Muzeum przy „Ara Pacis” wystawiane są dzieła wielkiego artysty, człowieka silnie związanego z kabaretem, jednego z czołowych przedstawicieli postimpresjonizmu, francuskiego malarza, rysownika i grafika – Henri de Toulouse-Lautreca.
Artysta żył w latach 1864-1901 i był potomkiem arystokratycznego rodu. W poczuciu ułomności i brzydoty fizycznej, niedowartościowany, odkrył najciemniejsze strony nocnego Paryża, zwłaszcza Montmartre’u i Moulin Rouge, m.in. środowisko kabaretów oraz domów publicznych i stał się ich najwierniejszym kronikarzem. Czerwony Młyn traktował go jak domownika.
Był autorem litografii, pasteli, rysunków, prac olejnych, uprawiał także plakat – nowy środek artystycznego wyrazu, śmiały i krzykliwy, trafiający do masowego odbiorcy. Bohaterem jego dzieł jest człowiek, malowany z pasją, pospiesznie i szkicowo, z ukazaniem najistotniejszych cech zewnętrznych. Artysta dążył do tego, aby jak najdokładniej uchwycić ruch. Tworzył w swoich dziełach szczególny świat: tańca, śpiewu, kabaretów, cyrkowców, alkoholików, prostytutek, słynnych aktorek. Jego postacie ujęte są nieco karykaturalnie, są zdeformowane, przerysowane. Z jednych obrazów emanuje gorycz, z drugich pewien dystans malarza do przedstawianej rzeczywistości. Toulouse-Lautrec posługiwał się płaską plamą i linią – to główne środki jego wyrazu. Używał mocnych, nasyconych tonów, zestawień barw kontrastowych. Fascynował się drzeworytem japońskim. Najważniejsza cecha jego indywidualnego stylu – znakiem rozpoznawczym jego twórczości – jest śmiała, szybka i wymowna kreska. W swoich dziełach umieszczał gwiazdy Moulin Rouge i innych kaabretów, śpiewaków i tancerzy, m.in.: La Goulue, Yvette Guibert, Jane Avril. Najważniejsze prace Henriego de Toulouse-Lautreca to: :Taniec w Moulin Rouge (1892), „W Moulin Rouge” (1892), „Jane Avril” (1893), „Modystka” (1900), „Moulin Rouge-La Goulue” (1891), „Divan japonaise” (1892), „Ambassadeures. Arstide Bruant” (1892), „La Goulue wchodząca do Moulin Rouge” (1892).
Jak widać, przewagę najistotniejszych dzieł twórcy stanowią te, które przestawiają życie Moulin Rouge. Obrazem dotyczącym owej tematyki, na który warto szczególnie zwrócić uwagę, jest „Taniec w Moulin Rouge”.
Pomimo dość drogich biletów pod galerią zawsze ustawia się kolejka. W końcu to okazja, bo dzieła trafiły tu gościnnie wprost z Muzeum Sztuk Pieknych w Budapeszcie.

Świąteczne zwyczaje we Włoszech

W każdym kraju są inne zwyczaje. W Polsce najważniejsza w święta Bożego Narodzenia jest choinka. Wiadomo jaka powinna być, kiedy należy ją ubrać. Co roku są nowe trendy i mody w sprawie przystrojenia drzewka, każda rozmowa o świętach zaczyna się od pytania: „a choinkę już macie?”. Pewnie trudno sobie to wyobrazić, że w tak bliskim kulturowo i geograficznie kraju – we Włoszech – to nie choinka jest bohaterką każdego domu – a szopka. po włosku presepi są obowiązkowe w każdym domu. Każdy Włoch robi taka szopkę w domu. U mnie w domu też już taka jest. Szopki stoją w kościołach na placach i specjalnie organizowanych wystawach. Najbardziej popularne i chyba najbogatsze są te neapolitańskie kilkupiętrowe.W wyjątkowych miejscach są szopki żywe – takie jak na zdjęciach obok. Włoskie szopki w niczym nie przypominają krakowskich polskich – to duże przestrzenie,wyposażone w naturalne prawdziwe sprzęty, osoby ubrane są w historycznie prawdziwe stroje. Nie ma w nich udawania: są piękne i wzruszające. jeśli ktoś z Państwa planuje w okresie świąteczno-noworocznym pobyt w Rzymie namawiam na spacer szlakiem najpiękniejszych presepi. Chętnie podpowiem, jak na nie trafić.

Portrety w Muzeach Kapitolińskich

Wędrując po licznych muzeach znajdujących się w Wiecznym Mieście spotykamy wiele prac wychodzących spod pędzla najlepszych malarzy świata. Jednak nie będąc znawcą historii sztuki lub choćby wiernym odbiorcą sztuk plastycznych trudno jest zapamiętać cechy poszczególnych dzieł. Dlatego też wszystkim planującym w najbliższym czasie podróż do Rzymu polecam odwiedzenie wystawy otwartej w październiku pokazującej wspaniałe prace trzech słynnych włoskich malarzy: Raffaello, Parmigianino, Barocci. To artyści z połowy XV wieku. Ich prace rzadko pojawiają się na wystawach, a zestawienie tych trzech autorów to nie lada gratka. Wystawa w Muzeum Kapitolińskim pokazuje Raffaello, Parmigianino, Barocci jako portrecistów.

Raffaello – jego prace to mistrzostwo precyzji i wyrafinowania,najbardziej przykuwa uwagę jego autoportret, w którym postać zmusza odbiorcę do nawiązania kontaktu wzrokowego. Portret pięknej kobiety budzi ciekawość, czy dziewczyna z obrazu była jedynie modelką czy też ukochaną Raffaello? Z wszystkich prac pokazanych na wystawie wyłania się wyrazisty związek artysty z modelem , prace są eleganckie, bardzo proste w formie. Raffaello dbał o każdy szczegół pokazany na obrazie.

Parmignignino to szczególnie uzdolniony włoski artysta,który talent ujawnił bardzo wcześnie, został zaproszony na dwór papieża Klemensa VII i na jego zamówienie tworzy portrety. Wiele z nich charakteryzuje się z wydłużona, nienaturalna linia,często w historii sztuki używane jest określenie : wijące się pozy”. Artysta zmarł młodo, lecz zdążył zapisać się w historii wśród najlepszych malarzy XV wieku.

Barocci w pierwszym etapie swojej twórczości fascynował się Raffaello i tworzył pod jego wpływem. Wiele z jego obrazów nawiązuje do wartości religijnych, lecz portrety to ważny fragment jego twórczości. Przywiązywał dużą wagę do koloru, używał palety rozświetlonych,żywych barw. Stosował często technikę rozcierania konturów palcem.

Jesienne kolory Rzymu

Jak do tej pory pogoda wymarzona biorąc pod uwagę, że mamy już koniec października, a na termometrach wciąż 20°. Słońce przygrzewa dość mocno i rozleniwia niemal tak samo jak w czasie wakacji. Dzień jest już krótszy i to jeden z nielicznych znaków, ze to jesień. To, co zadziwia cudzoziemców przybywających do Rzymu, że rzymianie już pozmieniali garderobę na jesienną, kiedy na ulicach widać turystów wszystkich w letniej odzieży. Tak tu mają. Każda pora roku ma swoje zasady. Generalnie Rzym jesienią jest tak długo piękny dopóki nie pada. Jest pogodnie i słonecznie i na szczęście te potworne upały mamy już za sobą. Idealny czas na normalne życie w mieście. Ani nie dżdży, ani nie mży. Raz tylko lało od świtu do nocy, a korki samochodowe na jezdniach blokowały życie. Stacje metro zalało, ścieki na ulicach zatkane były liśćmi toteż pieszym nie pozostało jak przeskakiwać przez rwące potoki. Ostatnio już jakby trochę się ochłodziło i miasto nabrało blasku. Szeleszczą znów rude liście platanów po nużącym lecie i suszy, pojawiła się w mieście cala gama kolorów i rudych, czerwonych i złotych tylko dostojne pinie kontrastują swoimi zielonymi koronami na tle pogodnego nieba.

Ostatnia noc lata

Jeszcze jest pięknie i słonecznie. Jednak lekki chłód przypomina o zbliżającej się jesieni. Ostatnia okazja, żeby skorzystać z zaproszenia od koleżanki na roof party. Mieszkając w starym palazzo przy piazza Barberini i mieć taras na dachu – to jest naprawdę coś! Wędrując po Rzymie nie widać tych wyjątkowych miejsc. Sama namawiam turystów podczas oprowadzania by jak najczęściej patrzyli pod nogi – bo dziur w chodnikach co niemiara i można łatwo skręcić kostkę. Ostatnio obliczono, że w Rzymie jest 150 km dziurawych ulic.
Piękne ogrody na ostatnich piętrach wysokich kamienic to nie rzadkość – ale należy pamiętać, że to droga przyjemność i stać na nią ludzi zamożnych. Każdy metr kwadratowy w wiecznym mieście kosztuje fortunę.
Zatem na zaproszenie od koleżanki na przyjęcie na dachu ucieszyłam się co niemiara. Z nadzieją na piękny wieczór pędzę z dobrym winem na ostatnią w tym roku kolację na dachowym tarasie. To uczta duchowa. Siedzimy sobie wysoko, a wokół zapierąjący dech widok na cały Rzym. Gdy siadamy tak w wiklinowych fotelach nad miastem lśni jeszcze błękit. Nad ciemnymi dachami wznoszą się dzwonnice, ciągną się białe obłoki. Z jednej strony niebo płonie jeszcze lilioworóżowym kolorem a hen daleko już na błękicie odbija się jak srebrna perła sylwetka Kopuły nad bazyliką św. Piotra. Cudne pinie rozpościerają swoje szafirowe korony, jak złota bryła majestatyczny pałac na Kwirynale a w dalekiej perspektywie widać biały masywny Ołtarz Ojczyzny. Słońce uż zachodzi. Biją dzwony a Rzym powoli otula się w aureoli tajemniczego blasku ogarnia mnie uczucie nie do opisania. Śpieszę, żeby zdążyć zrobić kilka zdjęć w tę ostatnią noc mijającego lata.

Pochwalić się czasem warto!

Zwykle przechowuję takie listy w prywatnych pamiątkach, ale pomyślałam sobie, że dla osób, które zastanawiają się nad wyborem przewodnika po Rzymie, może być ważne poznanie opinii osób, które takie doświadczenia mają za sobą. Zatem postanowiłam, że pochwalę się. List pełen podziękowań jest od organizatora pielgrzymek. Pani LP dziękuję za miłe słowa, a wszystkich Państwa zachęcam do zwiedzenia Rzymu jesienną porą. Choć słyszałam, że w Polsce jest piękna pogoda, zaś w Rzymie – mimo, że to październik panują ciągle letnie temperatury.

 

Witam Pani Basiu,
>
>Bardzo dziękuję za bardzo dobrą dotychczasową współpracę oraz pomoc w
>organizacji pielgrzymki.
>Grupa wróciła zadowolona. Program został zrealizowany zgodnie z
>zakładanym przez nas programem.
>Pozostałe grupy, z wizyty w Rzymie i Watykanie, również wróciły zadowolone.
>Oczywiście, jak tylko będą chętni klienci na Rzym, będziemy nadal
>współpracować.
>
>Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia oraz satysfakcji z dalszej
>pracy – IP

Na upały tylko włoskie jedzenie

Mieszkam w Rzymie ponad 20 lat i mimo, że jestem sercem, duszą i paszportem Polką to mój żołądek należy do włoskiej ziemi. Mam wielu polskich przyjaciół, którym opowiadam o cudownościach kuchni włoskiej i muszę przyznać, że nie wszyscy wierzą w to co opowiadam. Niektórzy wręcz mówią …Baśka, przecież to tylko makaron… Inni z grzeczności nie pokazują miłości do mielonego. Ale w tym roku coś się zmieniło. A wszystko to dzięki pogodzie. Dla Rzymian temperatura powyżej 30 stopni to norma i chciał nie chciał z czasem można przywyknąć, dla Polaków to spore wyzwanie. Łatwo mówić o takich upałach z radością, gdy jest się nad morzem i człowiek snuje się po plaży w skąpych strojach, gorzej gdy trzeba dobrze wyglądać i iść do pracy. Z radością zaczęłam odbierać telefony od niektórych przyjaciółek, które były w nie lada kłopocie co podać na stół podczas domowego przyjęcia. Baśka – co wy tam w te upały jadacie, no bo przecież sałatki w majonezie to ja chyba nie podam… pytała Bożenka. Jasne że nie! I uwierzyłam, że to jedyny moment by moim przyjaciółkom wiernym polskiej kuchni trochę tych Włoch przekazać. Zaczęłam biegać po restauracjach i robić zdjęcia, by można skopiować świetne pomysły. Kuchnia włoska jest taka prosta. Ważne by pamiętać, że danie musi być przygotowane tuż przed podaniem i cała tajemnica tkwi w połączeniu smaków. To tu we włoskiej ziemi łączy się owoce z szynką i ostre sery z delikatnymi warzywami. Pasuje cudownie. Postanowiłam, że pokażę Państwu trochę tych cudowności. Może skusicie się Państwo na kolację w Rzymie? Serdecznie polecam.

W samo południe

Upał, żar, gorące lato, nazywamy różnie stan, w którym zwykle jesteśmy od lipca do sierpnia (tak jest w przypadku Polski) lub od maja do września (to we Włoszech). Zabawne jest to, że mimo, że stan ten powtarza się co 12 miesięcy to nie wszyscy zdążyli przywyknąć do niego. Bywam w ukochanej Polsce kilka razy w roku, mieszkam na stałe w Rzymie i uwielbiam obserwować polskie niezadowolenie z „upałów”, które na krótko pojawiają się w mym kraju rodzinnym. Nigdy nie zaprzeczam i nie objawiam swojego stanowiska w tej mierze, ale w tym roku postanowiłam nie milczeć. Upały pojawiają się w Rzymie niby od niechcenia. Najpierw – a jest to czasem już w maju – pojawia się dzień nieco bardziej gorący, potem od niechcenia następny, a gdy zaczyna się czerwiec Rzymianie spodziewają się każdego dnia jeszcze wyższych temperatur. Mają świetne podejście do upałów i staram się ich naśladować. Po pierwsze nie biegają szybko, a w południe pozwalają sobie na wyciszenie i odpoczynek, dlatego wieczorem spotykamy we włoskich miastach odświeżonych, radosnych przystojnych Włochów gotowych do życia nocnego, a kobiety są dokładnie takie jak z kolorowych pism: świetnie ubrane, piękne i gotowe do tańca lub kolacji z przyjaciółmi. Patrząc na Włochów życzę moim rodakom, by naśladowali te nacje, które z upałami znają się dobrze. Gdy zbliża się południe należy zwolnić i odpuścić swoim najbardziej ambitnym planom. Patrzę z podziwem na młodych turystów, którzy w samo południe zalegają w cieniu na Placu św. Piotra i lekka drzemka lub rozmowa z przyjaciółmi jest dla nich ważniejsza niż zaliczanie kolejnych atrakcji turystycznych. Polecam pomysł: planując wyjazd do Wiecznego Miasta weźcie Państwo pod uwagę porę, gdy wyjazd jest planowany i oczekujcie od organizatora wyjazdu lub swego przewodnika takiego planu zwiedzania, by w samo południe trafić na kawę do historycznej lub w jakiś sposób wyjątkowej kawiarni, które w Rzymie są często niczym oazy na pustyni. Maleńkie ogrody, zacienione ławki i pyszne lody czy mała przekąska na zimno. Serdecznie polecam i zapraszam.

Pogoda dla bogaczy

Najpiękniejszy największy super elegancki bardzo drogi butik przy placu Hiszpańskim został otwarty kilka dni temu. Wielopiętrowy budynek z lustrami, marmurami, rzeźbami oraz salonami zaprojektowanymi przez najlepszych architektów jednym słowem luksus z absolutnie pięknymi kreacjami z brand Valentino. 50 lat twórczości najwybitniejszego kreatora mody włoskiej Valentino przeszedł w ręce Katarczyka. Plac przy Schodach Hiszpańskich to wymarzone miejsce na produkt eksportowy najwyższej jakości. Valentino ubierał większość Oskarowych gwiazd. Akcesoria, torby, kreacje sam zbytek i niezwykle ekskluzywne kreacje. Magazyn szczególny ze względu na klientelę, dla której cena nie ma znaczenia. Tu sprzedają marzenia, wchodzą piękne panie, drzwi otwiera kilku portierów w liberii. A ja z wypiekami oglądając wystawy podziwiałam z zewnątrz. Cudnie skonstruowane piękne czerwone suknie na równie pięknych manekinach. No i cóż okazuje się, że nie tylko bogaczom portier otwiera drzwi. Weszłam i kupić nie kupiłam ale sfotografowałam i efekt jest. Z radości wyfrunęłam na skrzydłach z tego sklepu tłumacząc sobie, że przecież nigdy bym nie założyła czerwonej sukienki.

Fryzjer czy raczej golibroda?

Ale broda!
Każdy chce mieć swoje 5 minut. i Okazuje się, że również panowie też lubią lansik. Pomoże im w tym Barber Shop czyli golibroda. W tym roku coraz więcej takich eleganckich salonów pojawiło się w Rzymie i widać zarabiają na tym niemałe pieniądze, czyli klientów nie brakuje! Chcesz zmienić look, osobowość, być wyjątkowym, fascynującym, a może intrygującym lub tajemniczym? Oto kapitalna okazja! Zaufaj Barberowi albo sam wybierz lub wymyśl sobie jak chcesz wyglądać. Trochę to nie z naszych czasów ale właśnie młodzi mężczyźni brylują spragnieni czegoś zupełnie nowego. U Barbera można przebierać w katalogach i wybrać sobie taką szpanerską brodę, a do tego też za odpowiednią opłatą zrobią odpowiednią fryzurę. Wyszukany smak i chwila przyjemności w takim salonie trochę kosztuje, za to jaka satysfakcja! Salon zmienia osobowość, możesz mieć satysfakcję a spragnione spojrzenia kobiet – gwarantowane!

Rzymski ogród różany….Warto!!!

Obszar, na którym teraz kwitnie ogród różany od XVII wieku był cmentarzem żydowskim. W 1934 roku cmentarz został przeniesiony do specjalnej sekcji cmentarza del Verano. Kilka lat później w 1950 roku rada miasta, za zgodą społeczności żydowskiej postanowiła otworzyć tutaj ogród różany. Podczas przebudowy zdecydowano zachować wspomnienie pierwotnej funkcji tego miejsca, ścieżki które dzielą grządki tworzą kształt menorah, siedmioramiennego świecznika, symbolu wiary żydowskiej. Obecnie w ogrodzie istnieje około 1100 różnych gatunków róż. Obszar dzieli się na dwie części, w górnej umieszczona jest kolekcja „starych róż”, a w dolnej części ogrodu można oglądać okazy róż, które zwyciężyły w poprzedniej edycji międzynarodowego konkursu róż, tzw. Premio Roma. Ogród jest otwarty dla zwiedzających od końca kwietnia do połowy czerwca w godzinach od 8.30 do 19.30. Wejście znajduje się przy via di Valle Murcia 7.

Arrasy

Dzięki Prezydentowi Republiki Włoskiej, oraz Prezydentowi Florencji i Gminy w Mediolanie we współpracy z Ministerstwem Dziedzictwa i Kultury, Expo 2015 oraz Fundacji Braccow Sali Corazzieri wystawiono dwadzieścia imponujących Arrasów z manufaktury tkaczy flamandzkich pochodzących z XVI w i stanowiących obecnie własność Florentyńczyków.
Unikalna wystawa i wspaniała okazja, aby po razpierwszy od 150 lat zobaczyć całą kolekcję arrasów z 1545 będących kiedyś własnością rodu Medicich. Historia tych arcydzieł sięga do czasów Cosimo I de ‚Medici i jego małżonki Eleonory. Cosimo wielki mecenas sztuki, zapragnął przedstawić biblijną historię Józefa syna Jakuba w wyjątkowo trudnej technice sztuki,bo w arrasach. Zlecił przeto artystom Ponterom i Bronzino wykonanie 20 projektów arrasów opowiadających ową historię. Artyści żwawo zabrali się do rysunku i kartonów. Biorąc pod uwagę, że każde z wystawionych dziel ma ponad 6 m. wysokości to trzeba wiedzieć, ze arrasy najpierw są rozrysowane w proporcjach 1×1 a następnie dopiero przenoszone na warsztaty tkackie. Dopiero później tkane tzw. techniką gobeliniarską i doszywane do arrasu fragmenty haftowane, aplikowane, wyszywane i zszywane stanowią imponująca całość. Do arrasów użyto nici złotych „ciągnionych” nitki jedwabnej i wełny. Wszystkie sceny z epizodów z życia Józefa zamknięte są szerokimi pasami – ramami z bogatymi elementami przedstawiającymi martwa naturę. Cudo!
Rozbudowane sceny opowiadają nam, jak to wredni i zazdrośni bracia sprzedali swojego brata Józefa do niewoli egipskiej. Na szczęście jak to często bywało bystry i super inteligentny Józef zabłysnął na dworze króla egipskiego interpretując w trafny sposób sen Faraona. W konsekwencji Józef robi olśniewającą karierę, wybacza podstęp swoim braciom i cała rodzina godząc się i wybaczając podstępki trafia ponownie już do bogatego i sławnego Józefa. Całość opowiedziana jest ze szczegółami w 20 epizodach.
Ciekawostka: twarz głównego bohatera Józefa często przypomina wielkiego zleceniodawcę samego mecenasa sztuki i tak Józef, który był patriarchą Starego Testamentu ma twarz Cosimo Medici.

Rzym nocą

Pragnę zaprosić Państwa do Rzymu nocą. Oprowadzam wycieczki, grupy, indywidualnych turystów od lat i wiem, że gdy robi się ciepło, to zwiedzanie Wiecznego Miasta w godzinach południowych często nie ma sensu. Wyobraźcie sobie Państwo wyprawę na przykład w czerwcu. Czerwiec w Polsce jest cudowny, nareszcie ciepłe dni i wieczory po długiej zimie i chłodnej wiośnie. Turyści wysiadają z samolotu lub autobusu w Rzymie i okazuje się, że jest ogromna różnica w temperaturze i myśli na początku całkowicie nakierowane na zwiedzanie – biegną ku kolejnej wodzie mineralnej, zaś idąc w kierunku Piazza Navona z żalem mijamy zacienione kawiarenki, a przy Schodach Hiszpańskich wydaje nam się, że inne atrakcje już nie są takie ważne. Kobiety – co zrozumiałe – z trudem skupiają się na opowieściach o dawnych czasach i z roztargnieniem spoglądają na sklep Furla z cudownymi torebkami. Dlatego często namawiam moich gości na odwrócenie sytuacji. W ciągu dnia zwiedzamy na przykład słynne kawiarenki i modne butiki, a gdy robi się chłodniej, rozpoczynamy podziwianie historycznych miejsc. Tegoroczne iluminacje ułatwiają mi zadanie, bowiem niemal wszystkie obiekty są przepięknie oświetlone i wyglądają dużo lepiej niż za dnia. Popatrzcie Państwo na fotografie poniżej i… serdecznie zapraszam nocą do Rzymu.

Dzień kobiet po włosku

Właściwie to już mamy wiosnę. Szczególnie w soboty i niedziele roi się od ludzi. Kto może jedzie nad morze, a pozostali wychodzą do licznych w Rzymie parków. Nadejście wiosny zauważyłam już na Palatynie, gdzie zakwitły amarantem drzewa Judaszowe. Ale pierwszymi zwiastunami są zawsze piękne drzewa mimozy. Zakwitają dokładnie w dniu 8 marca. Te puszyste i delikatne kuleczki stały się też bardzo popularnymi kwiatkami i symbolem Dnia Kobiet. Na wszystkich skrzyżowaniach i ulicach sprzedają gałązki mimozy. To wielka wygoda dla panów, bo wyciągają rękę z samochodu i płacąc 1 eu mają rozwiązany problem kwiatów dla swoich kobiet. Kocham ten dzień we Włoszech, bo należy do wszystkich kobiet. Jest żółto, kolorowo i wesoło. Restauracje i bary są pełne kobiet. W cukierniach i licznych barach wystawiają kuszące torty i różne smakołyki w żółtym kolorze. Są przepyszne i tak delikatne, jak kwiatki na drzewach. Też szybko znikają z talerzyka, bo trudno oprzeć się takim delicjom. Ten jeden raz w roku kobiety zapominają o diecie.

Ogrody pomarańczowe

Jeśli zatęsknisz w Rzymie zaspokojem – to po całodziennym spacerze warto iść do ogrodu pomarańczowego. Najlepiej pod wieczór, gdy księżyc jest prawie w pełni. Wówczas idąc alejką wśród pomarańczowego gaju można dojść do tarasu. Na wzgórzu z tarasuw ogrodzie widać piękną panoramę widać cale miasto przecięte Tybrem. Na tle granatowego nieba rysują się perłowe kopuły nad bazyliką i kościołami a na sąsiednich wzgórzach widać ruiny cesarskich pałaców i charakterystyczne sylwetki włoskich pinii, a u stóp wzgórza w nurtach wijącego się Tybru odbijają się światła miasta. Nie ma tu tłoku zgiełku i hałasu. Spacerując uliczkami wysadzanymi drzewami po najbardziej eleganckiej dzielnicy z luksusowymi willami i ogrodami, i starymi kościołami. Można dojść do zgrabnego placu zaprojektowanego przez Piranessiego. Otoczony wysokimi murami klasztorów przyciąga uwagę kolejka, która ustawia się przed dużą bramą. Każdy turysta przykłada oko do mosiężnego kutego zamka czyli dziurki do klucza. Jedyny sposób na podglądanie tajemnicy skrytej po drugiej stronie olbrzymiej bramy jako że brama jest zawsze zamknięta.

Kalendarz Barbary

Żyję w mieście z ogromną historią. Jak w zwykłym kalendarzu całość podzieliłam na miesiące, pokazując różne chwile. Styczeń i luty to miesiące, w których może się wszystko zdarzyć i czasami nawet opady śniegu paraliżują miasto, wówczas jedynie dzieci i psy są szczęśliwe. Marzec to Dzień Kobiet, całe miasto zmienia kolor i klimat, bo w tym dniu panie dostają wiązanki mimozy – symbol delikatności, znak uwielbienia i szacunku. W kwietniu tracę głowę, bo to miesiąc, gdy na Awentynie rozkwitają tysiące krzewów różanych, a ja czuję nadmiar serotoniny. Uwielbiam te ogrody! Następny wyjątkowy miesiąc to maj – to przy okazji rocznica założenia Gwardii Szwajcarskiej, która zwraca uwagę swoimi wielobarwnymi uniformami. Generalnie już od maja zaczynam intensywną pracę z turystami i wówczas oprowadzam grupy, pielgrzymki, kolonie młodzieżowe oraz indywidualnych turystów. Wtedy moje życie stapia się z życiem przybywających do wiecznego Miasta gości. Jeśli czas pozwala, to polecam spacery wąskimi uliczkami, gdzie można poczuć klimat prawdziwego Dolce Vita, gdzie serwują lokalne potrawy i trunki. Nie wspomnę, że miesiące wakacyjne, to raj dla młodzieży, która znajdzie tu przepyszne lody i niedrogą pizzę w okolicy Fontanny Trevi. W czerwcu wyjątkowa uroczystość święto Bożego Ciała i sugestywna procesja z katedry na Lateranie do bazyliki Santa Maria Maggiore. Trzeba to przeżyć osobiście, by zrozumieć wielkość chwili. W lipcu w ciągu dnia mam na uwadze klimatyczne spacery na Campo di Fiori pełne straganów z owocami i warzywami. Istne szaleństwo kolorów, zapachów i folkloru. Tu życie tętni swoim rytmem. A od listopada nadchodzące Święta Bożego Narodzenia i ten klimat sami znacie Państwo z autopsji. I właściwie już nadchodzi następny Nowy Rok i pytanie, co przyniesie? Żeby było zdrowo, radośnie i kolorowo, a o reszcie zdecydujcie Państwo – pamiętajcie, że tu jestem przewodnikiem i że zawsze będzie mi miło wybrać się z wami na długi spacer po Rzymie.

Magia Bożego Narodzenia prosto z Rzymu

Nie wyobrażam sobie, żeby w święta Bożego Narodzenia nie odwiedzić Bazyliki Santa Maria Maggiore. W te radosne dni, gdy Bóg się rodzi, staram się zawsze przychodzić to z racji na wyjątkowy charakter tego miejsca. W absydzie lśniącej mozaikami przedstawiona jest koronacja Maryi, Chrystus siedzi na cesarskim tronie i nakłada jej koronę. A na dole w konfesji za balustradą jest relikwiarz z figurką niemowlęcia. Albowiem tu w konfesji przed ołtarzem głównym przechowywane są relikwie Żłóbka Świętego czyli Cunabulum Domini W srebrnym relikwiarzu z figurką Jezuska na wieku Zamknięte w drogocennej szkatule widoczne są relikwie pod postacią drewnianych szczątków czczonych jako Żłóbek Boży Właściwie nie wiadomo, od kiedy relikwie te znajdują się w Rzymie Prawdopodobnie trafiły tu w VII wieku, gdy w okresie podboju Ziemi Świętej przez Arabów pewien święty przesłał je papieżowi Teodorowi Faktem jest, że od tej pory pozostałości kołyski betlejemskiej przechowywane są w tej Bazylice To rzymskie Betlejem Wyjątkowe miejsce skupienia modlitwy i refleksji szczególnie w tych dniach, gdy rodzi się Bóg i staje się człowiekiem Wyżej ołtarz, a nad nim sklepienie nawy głównej, które ugina się pod ciężarem kasetonów wypełnionych złotymi rozetami Przed ołtarzem głównym w tych dniach ustawione są kaskady i girlandy z kwiatów gwiazd betlejemskich Jest kolorowo, świątecznie i uroczyście. Wnętrze bazyliki zdobione 36 mozaikami z V w. i tymi na łuku pokazującymi dzieciństwo Jezusa i jego Matkę. Majestatyczne to wnętrze z pięknie zdobionymi ścianami i wszelkim bogactwem rzeźb, kolumn, mozaik i kwiatów w tych szczególnych dniach wypełnione jest po brzegi wiernymi. Bazylika tak rzęsiście oświetlona stwarza splendor ze ścianami i absydą lśnią wszystkimi kolorami, a cudnie rozbrzmiewające organy i wyniesiony śpiew wiernych oraz modlitwy wypełniają wnętrze tej pięknej świątyni.

Hans Memling w Rzymie

Wystawa obrazów Hansa Memlinga wielkiego „spadkobiercy van Eycka i Rogiera van der Weydena nikogo nie rozczaruje.
Wiadomo, w salonach Scuderia na Kwirynale są zawsze eksponowane dzieła z najwyższej polki. Tym razem jest to malarstwo flandryjskiego artysty z XV w.
Hans Memling już za życia był sławny. Nie musiał troszczyć się o klientów. Oni sami zabiegali o względy artysty, co rzadko zdarza się w życiu artysty. Cenili go najbogatsi a jego sława zataczała szerokie kręgi. Robił portrety współcześnie uprzywilejowanym, jego klientami byli książęta, kupcy, bankierzy ich rodziny i bogate mieszczaństwo..
Wystawa zajmuje 2 piętra i naprawdę jest co oglądać. Na pierwsym piętrze są portrety, sceny rodzajowe i przepiękne nastawy ołtarzowe: między innymi Tryptyk Pagagnotti,Tryptyk Jana Crabbe, Tryptyk rodziny Moreel. innym imponującym dziełem jest Tryptyk Floreinsa od nazwiska ofiarodawcy.Niestety nie wystawiono Tryptyku z Gdańska z 1473 (dzieło, którym zawładnął w 1473 r. niejaki korsarz Benecke), ale to już zupełnie inna historia.Jednak jak to Włosi rozwiązali ten problem androidalnie i tak można go oglądać. A jeśli ktoś chce zobaczyć oryginał, to niech jedzie do Gdańska i przy okazji odwiedzi to piękne miasto. Podwójna korzyść.
Na drugim piętrze wystawiono dużo portretów, medaliony z wizerunkiem Matki Boskiej, zbiory sztuki sakralnej.
Piękne są Tryptyki, w których oprócz świętych pojawiają się rzeczywiste postacie donatorów, a w tło z często pojawiającym się krajobrazem wtopione są epizody życia codziennego a sceny religijne doskonale harmonizują z architektonicznym otoczeniem. Piękne zamki,fortece, pałace i nade wszystko przejrzysty pejzaż.
Jak tez cudna jest „Adoracja Pastuszków”..
Innym bardzo pięknym tematem są portrety. Sporo się ich zachowało, bo Hans Memling był mistrzem portretu i do tego artysta modnym „elitarno-snobistycznym”. Z jego talentu i umiejętności korzystali najbogatsi. Ten artysta był po prostu wspaniały!
Dużo jest więc pięknych kobiet z woalkami na twarzy namalowanych według wówczas obowiązującej mody. Na czas wystawy trafiły dzieła z prywatnych kolekcji np.: Royal Collection Londyn własność królowej Elżbiety II , Frick Collection z Nowego Jorku, Uffizzi z Florencji, Bruges. Jedyna okazja kiedy można poznać całokształt twórczości tego mistrza.

Koncert Francesco Rengi

Byłam, słyszałam i widziałam. Jesienny sezon zaczęłam od wspaniałego koncertu Francesco Rengi. Pojawił się na scenie Audytorium w Parco della Musica z okazji swojego albumu „Tempo Reale”, który wyszedł się w tych dniach. Ku wielkiej radości fanek księgarnia w Rzymie zorganizowała w przeddzień występu spotkanie z artystą. Ponieważ przez przypadek w tym dniu towarzyszyłam moim gościom więc i ja znalazłam się w tej księgarni na via Nazionale czekając ze znajomymi w kolejce po autograf. Fajnie, zobaczyłam artystę w innym świetle. Francesco z pięknym uśmiechem z czupryną czarnych kręconych włosów i wielką cierpliwością podpisywał albumy. Był czarujący, cierpliwy i oczywiście piękny! Jednak to co ujęło mnie najbardziej to wdzięk i entuzjazm, z jakim pozwolił się fotografować swoim fankom i chyba dlatego skusiłam się, żeby iść na jego koncert. Bilety po 60.00 eu rozeszły się jak świeże bułeczki. Mnóstwo ludzi zgromadzonych w sali im. Santa Cecilia powitało gwiazdę. Ta sala pomieścić może 2500 osób i wypełniona była po brzegi. Na koncercie artysta przedstwił nowe utwory a przy
L’Amore Altrove” publiczność zaszalała. Wszyscy śpiewali. Fajne klimaty, ciepły głos z modulacją tonów i tembru świetną muzyką na 6 instrumentów, znane teksty, artysta genialny, widownia też. To był ten koncert, który czyni ludzi radosnych. Francesco porywa, czaruje, jest zjawiskowy, śpiewa prosto do publiczności, a ci tańczą, podnoszą ręce i też śpiewają. Ta publiczność też zrobiła na mnie wrażenie. Aplauzy i czas ogólnej zabawy jest dowodem sukcesu i sympatii dla ego artysty. Po każdej piosence były owacje a koncert trwał o pół godziny dłużej. Piękne utwory, wdzięk i sensualny głos przystojnego Włocha sprawiły tę magiczną atmosferę i wspaniałe recenzje po koncercie. Zostaję fanką Francesca Rengi!

Czas na dynie

Nigdy nie fascynowałam się świętem Halloween. Wychowana w tradycyjnej rodzinie w Polsce zawsze byłam przekonana o tym, że koniec października i początek listopada należy przeżywać godnie i poważnie. Ale trudno nie zauważyć, że moda z dyniami jest wszechobecna. Widać je również we Włoszech. Cinecitta zaaranżowała na tę okazję Park rozrywki i horroru dedykowany dzieciom i ich rodzicom. Na tę okoliczność już od 25 aż do 31 października program przewiduje projekcje filmów, spektakle, zabawy. Jednym słowem zombi, horror, show i szukanie skarbów, a wszystko to w „Kids Parku” z myślą o …dzieciach.
Ja pozostanę przy starych tradycjach, a z dyni najwyżej ugotuję pyszny rem. Oto mój przepis:
Należy kupić: 1 kg dyni, 1 marchew, 1 cebulę, 2 ząbki czosnku, 3 szklanki bulionu drobiowego, sól, pieprz, 2 łyżki oliwy z oliwek, 1 łyżka śmietany 18%.
Sposób przyrządzenia: dynię obieramy, usuwamy pestki, kroimy na kawałki. Marchew, cebulę i czosnek obieramy i kroimy na mniejsze części. Wszystkie składniki wkładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy oliwę z oliwek i podsmażamy, stale mieszając przez co najmniej 3 minuty. Warzywa zalewamy budyniem i gotujemy pod przykryciem około 30 min. Po tym czasie warzywa powinny być miękkie. Całość rozdrabniamy blenderem, aż zupa nabierze konsystencji kremu. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Smacznego!

Każdy dzień jest inny

Rola przewodnika po Rzymie związana jest z realizacją trasy ustalonej wcześniej przez agencje. Początek – to wiadomo – Watykan, stąd do placu Navona, Panteonu i Kolosseum. Z przerwą pod fontanną Trevi. Tam w licznych barach można posilić się pizzą lub lodami. Ponieważ w tym roku październik jest wyjątkowo piękny to spełnieniem docelowej przerwy są lody. Warto było długo chodzić po to, aby później usiąść chociażby na bruku i wykorzystać 20 uroczych minut. Aczkolwiek jak już wcześniej pisałam fontanna Trevi jest ciągle w remoncie to lody zawsze smakują wyjątkowo. Grupa 17-latków właśnie żyje tą chwilą. Nie wszyscy jak się okazuje lubią to samo. Idąc do stacji metro Ottaviano natrafiłam na występy gościnne zespołu włoskiej młodzieży przebranej w kostiumy drużyny piłkarskiej AS Roma. Nie trzeba komentować emocji i zainteresowania przechodniów. Wiele osób chciało wziąć w tym udział. Młodzi przejęli inicjatywę na inny pomysł urozmaicenia tourne. Zabawne, wszystkim się podobało, emanowało dobrą energią. Sądząc po kondycji i wyczynach sportowo estradowych chyba tu rozpoczynali trasę turystyczną, czyli w okolicach Watykanu, w tle widoczne Mury Muzeów.

Osioł i murales

Na ścianach i w korytarzach często uczęszczanych miejsc publicznych znajdują się takie malowidła o bogatej tematyce. Czasami są ładne lub oryginalne lub zdarzają się byle jakie. Nie męczą oka i nie obciążają napisami z reklamą. Po prostu żyją własnym istnieniem, anonimowych artystów i przekazów. Najstarszy i znany w Rzymie jest „Asino volante” czyli” Latający Osioł”. To weteran, bohater związany legendami z historią Rzymu można przeczytać więcej na funweek-a Tor via Tor di Nona gli Asini volano i każdy Rzymianin wie, gdzie jest to malowidło. Dzielnica przy Tybrze w sercu miasta przy ul. Tor di Nona, Osioł przeżył wszystkie kryzysy. Chylące się w ruinę domy komunalne miały być zburzone, jednak kolejne zmiany w administracji miejskiej uratowały i stare budynki i ich „gościa” i bohatera zarazem. Kosmetyczne zabiegi wokół fasad budynków przy tej ulicy sprawiły, że i Osiołek przeżył lifting. To ważne, bo dzięki Osiołkowi ulica ta co raz częściej jest odwiedzana przez turystów. Tędy wiedzie droga z Bazyliki św. Piotra do placu Navona. Mało tego! Wzdłuż Tybru biegnie główna arteria i do tego po przeciwnej stronie Tybru jest imponujący Zamek św. Anioła. Z tej strony lud rzymski umawiając się pod „latającym Osiołkiem” ogląda latem spektakularne pokazy pirotechniczne wystawiane na tarsie Zamku św. Anioła.

Lato w Rzymie

Uwielbiam lipcowe noce w Rzymie. Jest cicho, powietrze niemal pachnie a niebo jest granatowe. Oczywiście nie wszędzie można dojrzeć ten wyjątkowy kolor, ponieważw Rzymie zadbano o piękną iluminację. Ulice, place, ważne pałace są pięknie oświetlone tworząc niemal bajeczną scenerię. Jest jeszcze jeden powód, dla którego wolę nocne poruszanie się po ulicach Rzymu – w ciągu dnia po prostu się nie da! Temperatura dochodzi do 38 stopni, nagrzane mury potrafią dodać jeszcze dwa, trzy stopnie. Wielu turystów to nie zraża i mimo upałów starają sięzwiedzić jak najwięcej. Podziwiam ich upór i determinację. Zawsze zapraszam Państwa do Wiecznego Miasta proponując coś szczególnie pięknego w danym momencie. Ale teraz mam poważne wątpliwości, czy przyjazd tu letnią porą to najlepszy moment. W Rzymie rozpoczęły się liczne prace remontowe zabytków lub ulic. Nie można zobaczyć Fontanny di Trevi bo jest cała w rusztowaniach, a na turystów czeka jedynie wanna z wodą, gdzie można wrzucić pieniążek mając nadzieję na powrót do Rzymu. Będzie on konieczny, jeśli przyjechało się tu, by zobaczyć najpiękniejszą fontannę na świecie! Trudno przejść via Babuino – ulicą największych projektantów na świecie, ponieważ na głównym jej odcinku cała droga jest rozkopana i można przejść wyłącznie bokiem. Panuje tu teraz taki ścisk, że o delektowaniu się wystawami Prady,Gucciego, Louis Vitton należy zapomnieć. Z listy ważnych miejsc należy skreślić Schody Hiszpańskie. Te nie są na szczęście w remoncie, ale gdy starym zwyczajem siądzie się na nich dla odpoczynku zamiast podziwiać fontannę Barcaccia Berniniego można popatrzeć wyłącznie na ścianę plastiku informującą, że trwa tu remont. Mało romantyczne! Oczywiście Rzym ma długą listę atrakcji i na pewno wszyscy, którzy zdecydują się na przyjazd w sierpniu nie będą się nudzić, ale trochę szkoda, że właśnie w szczycie sezonu te remonty trwają.

Rzymskie życie nocą

Słynący z rodzinnego trybu życia Włosi uwielbiają jadać w restauracjach! Wieczorem, kiedy już robi się ciemno, upał staje się mniej dotkliwy i pojawia się leciutki wiaterek Rzym zaczyna żyć. Na ulice wylegają młodsi i starsi Rzymianie. Piękne Włoszki ubierają seksowne sukienki, buty na obcasach i wychodzą na spotkania ze swoimi mężczyznami lub koleżankami do restauracji. Rozpoczyna się wielkie biesiadowanie. Dla przeciętnego Włocha wizyta w restauracji nie jest wielkim wydatkiem. Oczywiście można pójść do drogich lokali, gdzie jeden wieczór może kosztować miesięczną pensję. Ale te, o których dziś opowiadam Państwu – nie są drogie. Włosi spędzają w nich długie wieczory. Dla mnie – przybywającej tu lata temu Polki – zadziwiające było to,że życie restauracyjne toczy się na ulicy. Oczywiście każda restauracja posiada eleganckie, wysmakowane wnętrza, ale w letnie wieczory goście wolą siedzieć na zewnątrz. Pięknie oświetlone, otoczone zielenią i donicami pełnymi kwiatów stoły tworzą magiczny klimat. Stoliki zajmują place, ulice, siedzi się przy stole a obok przechodzą inni z zakupami, zwiedzający czy śpieszący do domów po pracy. Nikomu to połączenie nie przeszkadza, nie ma mowy o zajęciu pasa drogi, o jakimkolwiek kłopocie. W rzymskiej restauracji nie tylko chodzi o to, by zjeść dobry posiłek. Ważne jest, by spędzić miły wieczór, dlatego
każdy kelner musi być miły i przyjmując zamówienie zwykle potrafi zagadnąć o pogodzie lub o tym, co danego dnia wydarzyło się w Rzymie. Jest gwarno i wesoło. Biesiadowanie tu trwa długo.Na stołach pojawiają się pyszności, włoskie jedzenie jest proste, musi być świeże i najlepszego gatunku. Do tego wino i na koniec koniecznie kawa i coś słodkiego. Dla Rzymian wieczór na mieście często nie kończy się w jednej restauracji. Letnie noce są tutaj tak cudowne, że żal je kończyć za wcześnie. Wszystkim, którzy wybierają się do Rzymu letnią porą serdecznie polecam wieczory w restauracjach. Chętnie podpowiem, do których warto trafić i dlaczego. Zapraszam.

Zielone Świątki po włosku

Czy wiecie, ze raz w roku w rzymskim Panteonie z okrągłego wycięcia w kopule zwanym oculus spada deszcz z czerwonych płatków róż?
Była to podobno antyczna tradycja od czasów, gdy 13.05.609 roku pogańską świątynię zamieniono na kościół. Focus cesarz bizantyjski ofiarował papieżowi ten budynek, a Bonifacy IV konsekrował antyczną świątynię pogańską na Santa Maria ad Martyres i stal się kościołem św. Marii od Męczenników.
W czasach średniowiecza podczas papieskiego nabożeństwa z oculus w kopule spadał na wiernych taki różany deszcz.
Kopula kiedyś zdobiona złoconym brązem od wewnątrz. Niestety w VII w. zdobienia zostały skradzione i przetransportowane do Konstantynopola. Otwór w kopule ma 9 metrów średnicy i własnie stad znów od 1995 roku (w tym roku 8 czerwca) po zakończonym nabożeństwie miedzy godz. 11.30 a 12.30 spada na wiernych deszcz czerwonych płatków.

Dzień Matki

Mam nadzieję, że mi moi czytelnicy wybaczą, że się chwalę! Ale właśnie otrzymałam list od córki Państwa, których miałam przyjemność oprowadzać po Wiecznym Mieście. Dziś – w Dniu Matki – jakże ważny list, prawda?

 

Życzę wszystkim mamom dużo radości i szczęścia.

 

Szanowna Pani Barbaro,

Chciałabym bardzo BARDZO serdecznie podziękować Pani za opiekę nad moimi rodzicami w Rzymie! Rodzice wrócili ZACHWYCENI i bardzo bardzo szczęśliwi. Długo opowiadali o zabytkach, bazylikach, placach, fontannach i rzymskich zaułkach, które zobaczyli dzięki Pani. Dzięki wiedzy i opiece nie tylko zwiedzili wiele wspaniałych zabytków, ale także „zaprzyjaźnili się” z Wiecznym Miastem, a dzięki Pani wskazówkom wiedzieli jak się poruszać po mieście, gdzie zjeść i gdzie napić się kawy i zjeść pyszne lody. Bardzo bardzo Pani dziękuję! Moi Rodzice są po prostu szczęśliwi, moja Mama spełniła swoje marzenia, a ja jestem podwójnie szczęśliwa bo mogłam pomóc im to zrealizować Dziękuję z całego serca!!!!!

Agata

Zapamiętam na zawsze

Z mego pamiętnika:
23 kwietnia 2014
Rzym jakby jeszcze nie wiedział, co go czeka za kilka dni. Kanonizacja bowiem dopiero w niedzielę 27 kwietnia. Na ulicach Rzym jak zwykle, ale turystów jakby mniej. Swobodnie można dojść do Fontanny Trevi. Nie ma zupełnie tłoku przed Panteonem. Przed Koloseum co prawda Forum Imperialne zamknięte, ale nie z powodu turystów, ale z powodu budowy trzeciej linii metra a właściwie odnogi linii B.
24 kwietnia 2014
Ruch jak gdyby nieco większy, ale nijak się to ma do okresu oblężenia Rzymu, kiedy – ponad 1500 lat temu przez barbarzyńców przybywających do Rzymu nie z intencją jego złupienia, ale otrzymania łaski, uznania Jana Pawła II świętym.
25 kwietnia 2014
Zaczyna się. Trudno przejść przez ulice. Coraz więcej autokarów. Coraz częściej słyszy się wśród mijanych przechodniów język polski. Ale słychać też śpiewy. Przed Bazyliką Świętego Piotra, gdzie w kilkumetrowej kolejce czeka tłum pielgrzymów, aby dostać się do jej środka i pomodlić się przed grobem jeszcze tylko błogosławionego Jana Pawła II.
26 kwietnia 2014
Apogeum. Autokary z Polski zaparkowane wzdłuż Tybru już od stadionu olimpijskiego, czyli 3 kilometry na północ Świętego Piotra. Pielgrzymi zwartymi grupami zmierzają w kierunku Alei Pojednania (via della Conciliazione), czyli do alei prowadzącej od Tybru do Placu przed bazyliką, gdzie już od południa rozbijane są biwaki tych, którzy oczekują na wejście na plac następnego dnia tak, żeby być bezpośrednim świadkiem kanonizacji. Ci zaś, którzy zaraz po przybyciu do Rzymu zamiast udać się od razu przed bazylikę Świętego Piotra najpierw wybrali się na zwiedzanie miasta, wieczorem będą mieli kłopoty. Po godzinie 20.00 cała aleja Pojednania jest już pełna. Pozostaje już tylko miejsce obok zamku Świętego Anioła. Nie wiadomo, czy komukolwiek z tych, którzy noc spędzą pod Świętym Aniołem, uda się następnego dnia dostać na plac Świętego Piotra.
26 kwietnia 2014 godzina 22.00.
O dotarciu do Via della Conciliazione można tylko pomarzyć. Już od fosy Świętego Anioła na karimatach rozłożeni, czasami już śpiący pielgrzymi. Idąc trzeba uważać, by kogoś nie nadepnąć. Są z całego świata. Przeważają Polacy, ale są i Czesi, Chorwaci, Hiszpanie, Portugalczycy, pielgrzymi z Brazylii, Chile i Argentyny. Z całego świata.
27 kwietnia 2014 godzina 5.30
Służby porządkowe zaczynają wpuszczać pielgrzymów na plac. Mnie już przy tym nie było. Aby przybliżyć czytelnikom mojej strony atmosferę oczekiwania na kanonizację, w załączeniu zdjęcia z momentu oczekiwania na nią.

Rzym na ustach całego świata

Rzym od dawna przygotowywał się na uroczystość ogłoszenia świętym Jana XXIII i Jana Pawła II. Spodziewanych jest tu co najmniej 700 tysięcy ludzi, którzy zechcą przeżywać wydarzenia nie przed telewizorem lecz osobiście. Z Polski ma ponoć przyjechać do Rzymu 1700 autobusów z pielgrzymami. Papież Franciszek podziękował Polakom w przesłaniu: „Dziękuję narodowi polskiemu i Kościołowi w Polsce za dar Jana Pawła II. (…) Mam nadzieję, że kanonizacja Jana Pawła II, a także Jana XXIII nada nowy impuls codziennej i wytrwałej pracy Kościoła w waszej ojczyźnie” – powiedział Franciszek w przesłaniu do Polaków wyemitowanym przez TVP1 i Polskie Radio. To ważne, by kanonizacja NASZEGO Papieża pozostawiła ślad w naszych sercach.

Frida w Rzymie

Frida Kahlo to już mit niepowtarzalny, symbol XX-wiecznej kultury meksykańskiej. Artystka, buntowniczka,krnąbrna i prowokacyjna, ale też delikatna i wrażliwa dziewczyna zakochana w starszym od siebie o 20 lat Diego Rivera. Kobieta sensualna, pasjonatka, kochanka naznaczona cierpieniem i bolesnymi przeżyciami. Wzruszający „Autoportret w gipsowym gorsecie” namalowany po wypadku, który zmienił jej życie. Odtąd to było „Życie dla sztuki – życie, które stało się sztuką”. Jej osoba i twórczość fascynuje do dziś. Odzwierciedleniem bolesnego rozstania z mężem jest pełen goryczy „Autoportret z cierniowym naszyjnikiem”. Obrazy oryginalne, pełne symboli meksykańskiej kultury popularnej. Paleta kolorów, do których moje oko nie jest przyzwyczajone (częste zestawienia czerwieni z zielenią) to magia kolorów! Frida to pionierka ruchu feministycznego, bo przyszło jej żyć w czasach Rewolucji Meksykańskiej, toteż jej twórczość związana jest z duchem czasu i historią przemian społecznych i kulturowych, które wówczas nastąpiły. Wystawa w Scuderie del Quirinale w Rzymie to pierwsza włoska ekspozycja około 130 prac meksykańskiej artystki malarki. Wy stawa pochodzi z najważniejszych kolekcji prywatnych i publicznych w Meksyku, Stanów Zjednoczonych i Europy.

To idzie młodzież!

17 Taki napis można było przeczytać na wielu koszulkach ubiegłej niedzieli na Placu Świętego Piotra. To -proszę Państwa – żaden heppening! to zupełnie spontaniczna akcja młodych Polaków, którzy przyjechali w Niedzielę Palmową do Rzymu. Byłam bardzo zadowolona,że mogłam się opiekować tą grupą. Sama w duszy mam ciągle 19 lat, ale – bądźmy szczerzy – czas mija i mimo, że ja czuję w duszy maj – to należy mieć świadomość, że czasy się zmieniają, i młodzi dzisiaj ludzie myślą i patrzą na świat zupełnie inaczej niż młodzież 10. czy 20 lat temu. Zawsze z dużą ciekawością i radością przyjmuję pracę z młodzieżą. I będę walczyła jak lew o ich dobre imię. Nie zgadzam się z populistycznymi opiniami, że młodzi ludzie są gorsi od swoich poprzedników z poprzedniej generacji. Zgadzam się tylko z jedną opinią – to zupełnie inne pokolenie. Są spontaniczni, nikt młodym nie każe im „siedzieć w kącie, uczyć się i czekać, aż znajdą i zasypią ofertami na życie”. Dzisiejsi młodzi ludzie są bardzo wyraziści, wiedzą, czego chcą i są przekonani, że to osiągną! Jeśli im na czymś zależy – wiercą dziurę w brzuchu najbliższym by to osiągnąć! Rozwój technologii i procesy globalizacyjne spowodowały, że dzisiejsi 18-latkowie żyją w dwóch światach – rzeczywistość to dla nich już za mało. Martwię się, czy się w tym dualizmie nie pogubią. Czy zawsze uda im się odszyfrować, która to ta właściwa droga? O młodych ludzi, którzy odwiedzili Rzym w Palmową Niedzielę się nie trzeba bać. Ci wiedzą dokładnie, którędy podążać. Przyjechali do Rzymu, by złożyć pokłon Bogu, ale także by – tak jak ich koledzy z Brazylii – zaprosić do Polski Papieża na Dni Młodzieży w 2016 roku, które odbędą się w Krakowie. Ostatniej niedzieli nieśli krzyż, modlili się i śmiali. Przyjechali do Rzymu, by się spotkać, by radośnie świętować czas! Byłam zafascynowana ich zachowaniem. Dzisiejsi młodzi ludzie wiedzą, że są ważni, również dla Boga! W Bazylice św. Piotra nie skradają się bocznymi nawami cicho szepcząc, są głośni, spontaniczni i pewni siebie, że to właśni im uda się zmienić świat! Życzę im z całego serca, by się udało!

O zapachu farby i nie tylko.

Wiele lat temu będąc na studiach Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi borykałam się z problemem zdobycia dobrej farby olejnej czy blejtramu na zajęcia z malarstwa. Choć to dawne czasy ciągle uwielbiam zapach farb olejnych. Lubię odwiedzać sklepiki z farbami przy Piazza del Popolo. Rzym zawsze był mekką artystów, którzy dzięki papieżom czy kardynałom przybywali tu, aby dekorować piękne kościoły i wspaniałe pałace. Toteż okoliczne domy na via della Ripetta czy via Greco zamieszkiwali malarze, dekoratorzy, rzeźbiarze. Całe to kolorowe bractwo robiło tu zakupy. W owych czasach artyści rywalizowali między sobą o zamówienia, mecenasów i pieniądze. Często dochodziło do bijatyk, sporów a nawet pojedynków. W dawnej dzielnicy malarzy przy stokach Pincio są ciągle sklepy z przyborami malarskimi i galerie sztuki. Jak kiedyś tak i teraz przybywają tu artyści z różnych stron, co widać na różnojęzycznych ogłoszeniach i choć jest tu Accademia di Belle Arti to nie ma już konkurencji i szalonej rywalizacji między artystami, a po uzdolnionych twórcach pozostała tylko dzielnica, która ma głównie charakter barokowy…. a jeśli Państwo chcieliby usłyszeć więcej historii o malarzach z dawnego Rzymu – zapraszam na spacer po via della Ripetta, chętnie opowiem.

Zaczarowany świat

Rutynowe zwiedzanie miasta to wędrówka po Rzymie ciasnymi i zatłoczonymi ulicami wśród tłumów przepychających się turystów. Inna forma przemieszczania się po Wiecznym Mieście to wypełnione po brzegi metro. Również nie jest to najprzyjemniejsza forma zwiedzania. Jest jeszcze inna – dużo przyjemniejsza – lecz niestety również droższa forma – podróż dorożką. Nie każdego stać (około 40 minutowa przejażdżka to koszt ok. 100 euro. Uwaga! można negocjować!), nie każdy ma fantazję, by coś takiego wymyślić, ale wierzcie mi drodzy Państwo na serio! Świat z dorożki wygląda inaczej! I nie tylko chodzi tu o luksus nieocierania się o innych turystów, czy też przyjemny dla ucha stukot końskich podków.

Wszystkim, którzy mogą sobie pozwolić na przejażdżkę – serdecznie tę formę polecam. Dorożka, piękny koń i dorożkarz spowodują, że zapamiętacie Państwo tę wyprawę do Rzymu jako najwspanialszą.Bez pośpiechu płyniemy wśród pałaców, ogrodów i kamienic. To niesamowite, że siedząc wyżej widzimy inne miasto, w pierwszym planie są fasady stojących ciasno budynków, niemal na wyciągnięcie ręki znajdują się Hiszpańskie Schody, białe marmury Ołtarza Ojczyzny są wspanialsze. W tym roku w Rzymie kilka dni temu dorożki były najpopularniejszym prezentem na wieczór walentynkowy. Siedząc w ramionach ukochanego nie patrzy się wówczas na zabytki ale w rozgwieżdżone niebo, a stukot końskich kopyt można pomylić z uderzeniami serca, które chce się wyrwać do towarzysza podróży! Trudno się dziwić. To w tym magicznym miejscu tak wiele par znalazło lub straciło miłość. Na próżno zamykać ją kłódkami na moście. Przychodzi kiedy chce i ulatuje kiedy zechce. Zatem zatrzymajmy ją jak najdłużej choćby w zaczarowanej dorożce.

Powódź w Wiecznym Mieście

Od tygodnia Rzym zmaga się z ulewami. Coś z tą zimą nie w porządku. Od dawien dawna tak nie padało. Owszem zima tutaj wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce, bo temperatury raczej dodatnie i może dlatego władze miejskie i tym razem zaspały problem i nie pomyślały o oczyszczeniu miejskich ścieków.Wiatr i ciągle zielone pinie i spadające igły oraz liście rosnących wzdłuż Tybru platanów zapchały kraty do ścieków. Na ulicach panika. Na jakiś czas zamknięto niektóre stacje metra. Najgorzej mieli turyści zdezorientowani tymi zmianami. W zatłoczonym autobusie trafiłam na rodzinne z Polski, która zaplanowała wcześniej dojazd metrem do dworca głównego Termini. Prosta sprawa kilka przystanków a stad pociągiem na lotnisko. Ale w Rzymie nigdy nie ma niczego pewnego na 100%tak wiec nieświadomi Państwo w ostatniej chwili trafili do autobusu. Stres, mało czasu i do tego napchany po brzegi autobus wlókł się dookoła miasta.Na marginesie mam nadzieje, ze po udzielonych informacjach moi rodacy zdążyli na samolot. Dotarcie do niektórych dzielnic też stało się skomplikowane. Ludzie bezsilni, władze tez, choć apelują żeby nie parkować samochodów przy arteriach obok Tybru. Pogoda bez zmian, gdzie nie gdzie podtopienia system jak zwykle nie funkcjonuje. W potokach i strumieniach deszczu nieustraszeni rzymianie idą na most Fabricio prowadzący na wyspę Tiberina, aby obserwować poziom podnoszącej się rzeki.Tez tam wczoraj byłam i z przerażeniem patrząc na stan wody na Tybrze. Współczułam szczególnie tym, którzy są w szpitalu Bonifratrów i leżą przy oknach na pierwszym piętrze.

Chiostro del Bramante „Cleopatra”

Postać Kleopatry VII ostatniej królowej Egiptu od ponad 2 tysięcy lat fascynuje historyków, poetów, rzeźbiarzy i kompozytorów.
Mit czy prawda? Jej obraz powstał na podstawie dzieł sztuki, opisów i przekazów pisarzy antycznych.
Wiadomo, że była młodziutką, miała 21 lat, gdy uwiodła Cezara i Marka Antoniusza. Prowadziła ekscentryczny styl życia, symbolizowała bogactwo, potęgę wyzwolonej kuszącej i wyjątkowo inteligentnej wykształconej kobiety. Była poliglotką i sprawną władczynią.
W Rzymie w galerii Chiostro Bramante gości teraz wystawa, która skupia się na biografii jej mitu.
Zgromadzono wiele eksponatów rzeźb, fresków, rycin monet i reliefów ilustrujących historię Egiptu za czasów najsławniejszej Kleopatry. Zgromadzono materiały i symbole opowiadajcie o życiu i zwyczajach epoki. 1-sza sekcja dedykowana jest boskiej rzece Nil, egzotycznym scenom, epizodom z życia i dobrodziejstwom płynącym Nilem. Dużo tu rzeźb i figurek bóstw i różnych egzotycznych zwierząt. Następne sale to dokumenty, egipskie płaskorzeźby z 146-116 r p.n.e. ukazujące Kleopatrę II i Ptolomeusza VII. Pierwszy raz we Włoszech wystawiony jest Nahaman.
Kleopatra czy była piękna? Mnie zafascynowały jej wizerunki, a nade wszystko ogromna indywidualność. Ponadto wystawie towarzyszą trzy laboratoria dydaktyczne, z których mogą korzystać wycieczki szkolne. Dla maluchów ułożono specjalną trasę wzdłuż Nilu wykorzystującą przedstawione na wystawie posążki i figurki żabki, ibisa, krokodyla czy węża.

Świat światła

Uwielbiam spacerować grudniową porą po centrum Rzymu. Każdego roku to miasto mnie zadziwia. Gdy zbliżają się święta Bożego Narodzenia jak grzyby po deszczu pojawiają się tu coraz to nowe dekoracje świąteczne. Najpiękniejsze są oczywiście iluminacje świetlne. Mimo, że jestem plastyczką i moją wyobraźnię trudno zaskoczyć to Rzymowi się to każdego roku udaje. Olbrzymie konstrukcje świetlne nie tylko dekorują miasto ale tworzą nową przestrzeń. Wspaniale jest rozpocząć spacer popołudniową porą, gdy jeszcze światło dzienne dominuje i nie wiedzieć kiedy zaczyna się miasto przeobrażać w inną jakąś bajkową scenerię. Nie wiem wówczas czy jestem w krainie Alicji czy może w świecie księżniczek, ale przeniesienie w inną przestrzeń jest bezwarunkowe. Zapraszam wszystkich do Rzymu właśnie w takiej porze, wrażenie niepowtarzane i wyjątkowe.

Laleczki pod choinkę

Jak zwykle przed świętami Bożego Narodzenia korki na ulicach i nerwowy klimat. Udziela on się szczególnie tym, którzy w ostatniej chwili pędzą do sklepów, by kupić prezenty.Na ulicach rzęsiście oświetlonych rozpętało się szaleństwo zakupów. Roi się od turystów, gapiów i tych gorączkowo poszukujących czegoś wyjątkowego. W centrum gęsto jest od ludzi a na wystawach aż kipi od złota. Na via del Babbuino miedzianozłote ramy z wyrafinowanymi dekorami okalają luksusowe kreacje wieczorowe tuż obok brylanty w Tiffani ślinią aż mrużę oczy, a na via Condotti na wystawie Prada prężą się metalowe złote tygrysy strzegące torebek po 21 tys euro. Dookoła pełno gapiów a w sklepach pusto! A i pod sklepami nie widać kolejki. Klienci jakby bardziej zdyscyplinowani a może to kryzys wiec rzymianie trzymają się tego, co zaplanowali i na co pozwala rozsądek. Nie rzucają się więc na luksusowe zegarki czy wysadzane brylantami kolie. Sukcesem w tym roku są małe ozdoby typu urocze pełne wdzięku laleczki stworzone na każdą okazje i dla każdej klientki. Są bambole ubrane w piękne kreacje z perłami, piórami w firmowe suknie i stworzone na wiele okazji. Taki naszyjnik – prezencik z zabawną laleczką sprawi radość każdej dziewczynie! Ja już taką dostałam i przyznaję, że sprawił mi ogromną przyjemność.

Ciepło i sexy

Zima nadchodzi wielkimi krokami i każda kobieta ma nie lada problem: w co się ubrać. A zimą ten problem urasta do olbrzymich rozmiarów. No bo poza tym, że się chce wyglądać, to warto byłoby jeszcze nie zachorować na zapalenie płuc po pierwszym wyjściu na zewnątrz przy minus 5. No i co zrobić????
Na szczęście wielcy kreatorzy mody w tym roku są dla nas kobiet nader łaskawi. To co jest modne wy tym sezonie jest ciepłe! Polki mogą być szczęśliwe. Mniej zadowolone są tym razem Włoszki, bo w Italii nawet zimą nie trzeba bardzo się ubierać… ale skoro kreatorzy każą to i Włoszki się poświecą.
Tegoroczne kurtki są podobne do pierzynki, ale nie wygląda się w nich jak w śpiworze, może być nawet nieco sexy. Kurtka puchowa musi być bliżej ciała. A nawet można pomyśleć o wieczorowych puchawkach!
Dzisiejsza puchawka obala mit, że nie nadaje się na elegancki wieczór. Projektanci przełamują tendencje zakładania rzeczy w jednym stylu i proponują łączenie różnorodnych akcesoriów.
Zatem drogie Panie – tylko od naszej inwencji i pomysłowości zależeć będzie, jak się będziemy czuć zimową porą. Możliwości jest w tym roku wiele.

Milusińscy u Diora

To co Państwo widzicie na fotografiach to dość nietypowe ubranka dla najmłodszych…. Pierwsze wrażenie to nie ubieranie lecz przebieranie dzieci za dorosłych. To na pewno nie są to ubranka do przedszkola – istne cudeńka z luksusowych materiałów z wypracowanymi detalami. Włosi kochają dzieci, traktuje je jak małe klejnoty i lubią je pięknie ubierać pomimo, że nie łatwo czasami takie ubranko założyć.. Dzieci mają być śliczne, pełne wdzięku i urody ubrane jak na mój gust nietypowo. Można ubrać 4 latka w garnitur Armaniego lub mała damę w sukienkę z Prady, ale wyglądają jak zabawki dla dorosłych.. .Tak już mają, że cała uwaga rodziców i dziadków skupiona jest na ukochanym bambino. A wystawy to istna bajka. W sklepach jest taka ilość pięknych rzeczy, że dech zapiera. Małe ubranka projektowane przez najlepszych stylistów. Podobnie jest z aranżacją wystaw, bo to swojego rodzaju sztuka i sposób widzenia, która skupia uwagę oryginalnością, świętem kolorów i rozmaitością manekinów ubranych w te piękne ciuszki.

Plac Campo di Fiori

Jesień już i choćbyśmy próbowali udawać, że jej nie ma to się nie da jej oszukać. Pamiętam jak wyglądają jesienne dni listopadowe w Polsce: deszcz, wiatr, słota i ciągle ciemno. Państwo mnie znienawidzą, gdy opowiem o jesieni tego roku w Rzymie. Ale trudno – może tak źle nie będzie i może namówię kogoś, by na wizytę w Wiecznym Mieście właśnie wybrał listopad. Tu temperatury są nadal wysokie, nie trzeba zakładać ciepłych kurtek i rękawiczek, ale jesień widać dookoła – bo jest to najbardziej kolorowa pora roku. Aby na nią popatrzeć wybieram się na rynek Campo Di Fiori. Już od świtu ruch tu duży, rozstawiają się właściciele straganów i kwiaciarki. Jest głośno i wesoło, ale jeszcze bardziej robi się gdy pojawiają się restauratorzy, Przez cały dzień przychodzą tu turyści nie tylko ze względu na historię miejsca ale dla świetnych restauracji, gdzie jedzenie jest wyśmienite. Można liczyć tu na typową kuchnię romana z typowymi daniami, są pizzerie i ostatnio modne paninotecchi z kanapkami i tramezzini. W sąsiedztwie bary i malutkie sklepiki z lokalnymi wyrobami. O których w następnym odcinku…..

Pies ratownik

Kilka dni temu oglądałam w polskiej telewizji relację z wypadku, w którym chłopiec został uratowany przez psa. Dlatego z dużą uwagą wzięłam udział w akcji włoskich ratowników, którzy pracują z psami. Okazuje się, że niemal każdy pies – i ten rasowy i ten „wielorasowy” może zostać przeszkolony i móc współpracować w akcjach. Podstawowym warunkiem jest chęć kontaktu zwierzęcia z człowiekiem. W akcjach ratowniczych człowiek i pies stanowią doskonały team. Doskonały narząd węchu powoduje, że psy są nieocenione w poszukiwaniach. Potrafią znaleźć osobę poszukiwaną po tropach zostawionych nawet kilka dni wcześniej. Oczywiście do takiego przyuczenia potrzeba fachowców. Ja mojego psa nie potrafię niczego nauczyć. Mój mąż twierdzi, że nasz bokser mimo wieloletniej przyjaźni rzuciłby nas bez wahania idąc za pętem kiełbasy. A i tak go kocham. Kiedyś zastanawiałam się dlaczego tak jest. Dziś już wiem – ilekroć otwieram drzwi do mieszkania – nasz pies cieszy się z mego powrotu najbardziej!

Powiedzieć „TAK” w Wiecznym Mieście

Na zdjęciu obok widzicie Państwo Madzię i Pawła. Jestem im wdzięczna, że zgodzili się, bym mogła umieścić ich prywatne zdjęcie na mej stronie. Są tak piękni i szczęśliwi, ale to nie jest jedyny powód, dla którego chciałam to zrobić. Zauważam, że coraz częściej młodzi ludzie wybierają Rzym na miejsce, gdzie pragną przysiąc sobie miłość na całe życie. Zamiast przygotowywać ogromne przyjęcia weselne przyjeżdżają do Wiecznego Miasta w gronie najbliższych, biorą ślub i w zależności od zasobności portfela zapraszają swoich gości na bardziej lub mniej wystawną kolację. Zwykle młodzi zapraszają swoich gości na zwiedzanie Rzymu i wówczas mam okazję ich poznać i oprowadzić dostosowując program do okazji. Czasem opowiadam wówczas o historycznych zaślubinach lub przygotowuję z młodymi jakąś niespodziankę. To zwykle świetne grupy, wszyscy dbają bowiem, by ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Gorąco polecam. Poniżej list, który otrzymałam od Madzi i Pawła:
Dobry wieczór Pani Barbaro!

Chciałam Pani serdecznie podziękować za oprowadzenie naszych gości po Rzymie, szczególnie biorąc pod uwagę pogodę w niedzielę, która nie zachęcała do spacerów. Wszyscy byli pod wielkim wrażeniem Pani wiedzy, sposobu przedstawiania historii oraz wszystkiego co zobaczyli!

Do końca pobytu słyszeliśmy same słowa zachwytu!

Dziękujemy raz jeszcze!

Pozdrawiamy!

Magda i Paweł

GORĄCO POLECAM

Oprowadzając turystów po Rzymie często jestem pytana o ciekawe miejsca świetne dla wypoczynku we Włoszech. Doświadczyłam, że po wizycie w Rzymie wiele osób decyduje się powrócić do słonecznej Italii, ale już w inne miejsce. Często odpowiadam na pytania, które regiony Włoch – moim zdaniem – są godne polecenia. Takie rozmowy przeprowadzam tak często, że pomyślałam, iż warto zamieścić takie informacje na stronie, byście Państwo mogli w stosownym miejscu i czasie mogli zapoznać się z moimi polecenia.
Długo zastanawiałam się, co polecić, który region i jaką formę spędzenia czasu. Nie chcę przywoływać tu setek pięknych włoskich miejsc – bo to znajdziecie Państwo na każdej stronie o podróżach lub po prostu w biurach podróży.
Postanowiłam, że raz na sezon zaproponuję jedno miejsce, ale z gwarancją i z prawdziwymi doświadczeniami. Pomysł nie jest do końca mój – bowiem moja przyjaciółka ze Szczecina właśnie wróciła z wyprawy w włoskie dolomity i na moją prośbę postanowiła na mej stronie zamieścić swoje doświadczenia i rekomendacje. Są one rzetelne, świeże i kompleksowe. Jeśli Państwo zechcą wybrać się tam, znajdziecie w przedstawionym materiale porady, niezbędne info i jeśli byłyby jakieś pytania to Betty obiecała, że odpowie na nie w indywidualnym trybie.
Zatem zapraszam do nowej odsłony na www.ludwikiewicz.pl pod nazwą GORĄCO POLECAM

Stary Rzym dla młodych

Tej grupy trochę się obawiałam…. Wiem, że to może trochę dziwne, bo przecież oprowadzam grupy od tak wielu lat, że trema uciekła gdzieś na Schodach Hiszpańskich dziesięć… a może dwadzieścia lat temu. Ostatnio  moimi turystami byli ludzie dorośli, bardzo wymagający, poszukiwałam więc kolejnych opasłych tomów na temat starożytnego Rzymu, by usatysfakcjonować  grupę. W ostatnich latach często zgłaszają się do mnie rodziny dwu- lub trzyosobowe. Często wizyta w Rzymie nie jest ich pierwszą i zanim moi goście przylecą do Rzymu – szczegółowo określają swoje potrzeby. To miło pracować z osobami wymagającymi, którzy dokładnie wiedzą, co chcieliby zobaczyć. Ale tym razem troszkę się bałam. Bo miałam spędzić cały dzień z młodzieżą. No bo cóż ja mogę im zaproponować w starożytnym Rzymie… Przecież o wilczycy wszyscy wiedzą, widzieli ją z każdej strony w internecie i to ich nie kręci, a w Watykanie nie odbywają się koncerty Ewy Farny czy Justina Biebera. Uwielbiam młodzież i nie mogłam ich zawieść. Nie spałabym po nocach wiedząc, że na wspomnienie o Rzymie młodzi ludzie krzyczą: O fuj! Cały dzień sprawdzałam, czy Watykan jest na fejsie, no bo święty Piotr to chyba raczej nie… na szczęście nasz nowy papież jest osobą bardzo nowoczesną i udało mi się znaleźć trochę smaczków…. Po dniu spędzonym z młodzieżą jestem nią zachwycona! Młodzi, wysocy, piękni i tacy radośni! Wierzę, że ja w ich wieku byłam taka sama! A skoro przysłali mi fotografie, to może po powrocie do Polski pomyślą czasem: fajnie było w tym starym Wiecznym Mieście!

Jeśli stać – to wejść!!!!

W Rzymie żar bucha z nieba. Za kilka dni rozpoczną się rzymskie wakacje. Co jak co ale Włosi nie żałują pieniędzy na podróże. Kto żyw ucieka w góry lub nad morze. Chętni do zwiedzania są tylko turyści. Kto dalby się przekonać, żeby o tej porze, gdy temperatura sięga zenitu stać przez 2 godziny w kolejce do bazyliki. Plac św. Piotra jednak nie świeci pustkami. Wytrwali ustawiają się w kilometrowych kolejkach i czekają cierpliwie, aby najpierw przejść przez kontrole metal detektorem, a później rzez kontrole odzieży. Niestety wcześniej żadne informacje nie podają, że obowiązuje odpowiedni strój a wiec spódnica minimum do kolan, spodnie też tej długości, przykryte ramiona i dopiero w takim przyzwoitym odzieniu można wejść do upragnionej i wyczekiwanej bazyliki. Inaczej czekanie okaże się porażką. Uprzedzam, że do bazyliki nie wnosimy plecaków, a także ostrych narzędzi, bo przed wejściem będziemy musieli pożegnać się na zawsze z ulubionym scyzorykiem.

W upalne noce…

Życie to wielka niespodzianka! To wydawałoby się dość wytarty slogan… a jednak! Myślałam, że nic mnie w Rzymie nie zaskoczy! Ale to miasto jest nieprzewidywalne niczym…. kobieta! Zwykle w lipcu i sierpniu do Rzymu ściągali wyłącznie najbardziej zagorzali turyści, którzy nie zważając na ukrop i buchający żar ciągnęli do Wiecznego Miasta by zobaczyć Watykan, najpopularniejsze fontanny i place. Większość turystów na zwiedzanie Rzymu wybierało nieco bardziej dogodne miesiące. Ale od niedawna obserwuję, ze Rzym zaczyna być modny również w lipcu i w sierpniu! Ale to już teraz zupełnie inne zwiedzanie! Letni turyści są bardzo wymagający i nie mają zamiaru w południe biegać po piazza Navona czy Schodach Hiszpańskich! Teraz trendy jest zwiedzanie Rzymu wieczorową i nocną porą i to od innej strony! W ciągu upalnego dnia Rzym zamiera i wyczekuje… aż upał się skończy, wieczorem miasto ożywa i zaprasza na liczne atrakcje! Wyłącznie wieczorem! W kinie studyjnym im. Marcello Mastrojaniego odbywają się regularnie projekcje filmowe. Jak widać na zdjęciu jest spora kolejka, chyba będzie wyjątkowy film! Na wyspie Tiberina kiermasze i spotkania rożnych kultur i cywilizacji a na bulwarach wzdłuż Tybru zainstalowano kawiarnie, gdzie przy dobrej muzyce można iść na drinka i spędzić wspaniały wieczór. Obok w Zamku św. Anioła śpiewają chóry, nad Tybrem graja Rock, Pop &Jazz, Dla koneserów muzyki lirycznej w Termach Karakalli w tym sezonie wirtuozi opery występują w Carmen, Madame Butterfly, Tosca. a w Tempietto recitale fortepianowe z bogatym programem. Kto nie chce słuchać muzyki może iść na spacer do Villa Borghese albo posiedzieć do późnych godzin w dobrych restauracjach na Zatybrzu. Zatem w taki sposób również warto poznać Wieczne Miasto! Serdecznie polecam!

Wakacje w Rzymie

Zrobiło się gorąco. Długo w tym roku nie było lata a teraz nagle temperatury podskoczyły tak, że trudno jest wytrzymać wśród rozgrzanych murów. Na szczęście morza i plaży, blisko Rzymu nie brakuje. Wprawdzie plaże nie są tu tak piękne jak w Polsce -niestety piasek jest tu szaro-bury, plaże wąskie i brakuje wydm, ale za to pogoda murowana. Wystarczy 40 minut jeśli naturalnie nie jest to sobota czy niedziela żeby dojechać do morza. Oczywiście rzymianin przy zdrowych zmysłach nie jedzie w tych dniach nad morze. Choć tych zdrowo myślących ostatnio coraz mniej.Nie pomagają ostrzeżenia i zagrożenia, czy informacje o szkodliwości promieni w samo południe. Ciągle w modzie opalenizna i kaloryfery. Piękna część narodu prezentuje swoje wdzięki i muskuły i ostatnie trendy mody.. Oczywiście piękni jedzą modny lunch – sałatkę, pomimo, ze jedzonko nad morzem pychota. Ja starym zwyczajem zamówiłam sobie menù alla italiana : cozze, frutti di mare, bruschetta, białe wino a na deser ananasa i koniecznie kawę, o której pisałam już wcześniej przy innej okazji.

Harleyem przez świat….

Wydarzenia w ramach świętowania 110. Rocznicy Harley-Davidson odbyły się w wielu miejscach w Rzymie. Od pokazów motocykli custom na terenie targów ForoItalico, po wielką paradę z Portu Ostia do Centrum Rzymu, Harley-Davidson zorganizował jedyne w swoim rodzaju wydarzenie, którym pragnął podziękować swoim fanom i uczcić buntowniczego i żądnego przygody ducha motocyklistów Harley-Davidson na całym świecie.
Położone przy Porcie Ostia Miasteczko Harley (Harley Village) było ośrodkiem rozrywki i muzyki oferującym jazdy demonstracyjne i jazdy z przewodnikiem,pokazy Jumpstart, wystawy H-D Experience, sprzedaż gadżetów i o wiele więcej.Na dwóch położonych na plaży scenach wystąpiły dziesiątki artystów, w tym Adam Ant, Bonnie Tyler i Mike and the Mechanics. Miłośnicy Harley-Davidson, którzy woleli przebywać bliżej Rzymu, mogli wziąć udział w imprezach w Miasteczku Foro Italico (Foro Italico Village) na Stadio Olimpico, gdzie
odbywały się koncerty muzyki na żywo, wystawy światowej sławy budowniczych motocykli custom oraz liczne pokazy tuningowanych motocykli Harley-Davidson. Festiwal zwieńczył przejazd setek motocyklistów Harley do Watykanu w niedzielę, 16 czerwca, gdzie wzięli oni udział w cotygodniowym błogosławieństwie Papieża Franciszka. Motocykliści na swych pojazdach i tradycyjnych skórzanych, czasem bogato zdobionych kurtach opanowali centrum Wiecznego Miasta, najważniejsze drogi dojazdowe aż do nadmorskiej Ostii, która była ich główną kwaterę podczas zlotu. Od piątku na wielu ulicach tworzyły się ogromne korki. Niektóre trasy były niekiedy w ogóle nieprzejezdne z powodu parad motocyklistów w samym centrum, jak i w pobliżu Watykanu.

Włoska kawa – napój bogów

Podobno tylko w tych 2 miejscach w Rzymie można wypić najlepszą kawę. Tazzad’oro i Caffè Eustachio. W pobliżu wystarczy kilka minut, aby przejść z jednej do drugiej choć nie ma takiej potrzeby i w odległości kilku metrów od Panteonu. Nie zabłądzicie! Już z daleka czuć aromat kawy. A wybór znakomity! Można się pogubić. Zawsze jestem w rozterce, na co się zdecydować. Kawa ze śmietaną …..monaca
pyszna! ale ile kalorii! Wspaniałe granity też niestety z bitą śmietaną, która po włosku nazywa się… panna. Nie są to typowe kawiarnie, do jakich przywykliśmy. Nie ma tu raczej wygodnych stolików i krzeseł, aby się rozsiąść. Konsumpcja odbywa się przy barze, bo siadanie kosztuje sporo. Ale są zalety takiej formy spożywania, zawsze jest z kim pogadać. Włosi nie są ponurakami! Oj nie! Gdy tylko zbierze się grupka Włochów zaraz słychać rozmowę. Wymieniają uwagi na temat pogody, wydarzeń czy po prostu życia. A jeśli się jest kobietą to niemal zawsze można liczyć na miłe spojrzenie lub komplement.

Noc świętojańska

Pamiętacie Państwo noce świętojańskie przed laty? Dla mnie i dla moich koleżanek noc świętojańska była bardzo ważnym dniem a raczej nocą. Czekałyśmy na nią z utęsknieniem całe tygodnie. Szykowane były wianki, każda z nas starała się, by jej wianek był najbardziej oryginalny. Nie muszę chyba nikomu wyjaśniać, że tak naprawdę wcale nie o te wianki chodziło. To była jedna z nielicznych nocy, kiedy rodzice takie nastoletnie smarkule jak ja i moje koleżanki puszczali na niemal całą noc z domu. Zatem trzeba było się postarać, by rodzice nie wątpili w zasadność wyjścia z domu. Pamiętam, że stroiłyśmy się niemal tak bardzo jak te wianki i bardzo się martwiłyśmy, czy nasi przystojni i ciągle pryszczaci koledzy będą też wianki puszczali. No i w końcu, gdy udało się te wianki z piskiem na wodę puścić i już wszystkie się potopiły ganialiśmy już całą watachą dzieciarni zapominając, że przecież miałyśmy udawać dorosłe panny i wolno spacerować. Umorusane, zmęczone i głodne wracałyśmy do domu a moja babcia szykując mi kanapki gderała, że kto to słyszał by panienka z dobrego domu po nocach z dzikusami ganiała. Ach!!! W tym roku w Rzymie Instytut Kultury Polskiej i Polskie Biuro Turystyki (dzięki animatorkom Małgosi i Wioli za event!!!) zaprosił wszystkie słowiańskie dziewice i nie tylko na magiczny wieczór. Spotkanie odbyło się na ogromnej barce przycumowanej na Tybrze. Białe stroje i wianki mile były widziane. Zebrała się nas spora grupa, panie były zdyscyplinowane, więc miały wianki i piękne białe suknie. Nie jeden Włoch nie mógł oderwać wzroku! Zresztą jak zawsze nasze Polki są najpiękniejsze! Wianki rzucane na Tybr były podziwiane przez spory tłum turystów przyglądających się nam z mostu Cavour. Bawiłam się cudnie, i też mialam wianek, choć pewnie bardziej pasował tej dziewczynce na dużej fotce!!!

Spacer po Rzymie

Wczoraj zakończyła się wystawa sztuki Flamandzkiej ze szczególnym wyróżnieniem kilku pokoleniowej dynastii Brueghelów: od Pietra „Starego” 1605 r. aż do Jana „Młodego” 1650. To niemal podróż przez złotą epokę malarstwa Flamandzkiego. Nie zabrakło też malowidła Boscha oraz sławnej „Wieży Babel” pędzla Valkenborcha. Jednym słowem było co oglądać! Ponad 100 obrazów z muzeów świata i z prywatnych kolekcji z USA, Francji, Szwajcarii, Holandii, Belgii ściągnięto do tego jakże sugestywnego miejsca jakim jest Chiostro del Bramante. Od pejzaży poprzez sceny rodzajowe, biblijne i tej najpiękniejszej martwej natury z kwiatami – jednym słowem bogactwo odbioru dla najbardziej wysublimowanych gustów. Dla artystów, których prace przedstawiała wystawa najbardziej interesujący byli ludzie i ich życie z wszelkimi jego przejawami. Wiele obrazów posiada niepowtarzalne klimaty, podpatrzone sceny z życia i przeniesione na płótna. Są tam rozrywki prostych ludzi, tańce i zabawy, ślizgawki na zamarzniętej rzece, pułapki na ptaki, stroje i obyczaje wiejskie i miejskie.
Na marginesie przypomnę, że w tym czasie we Włoszech tworzyli Michał Anioł, Tycjan i Leonardo da Vinci, ale to już całkiem inna opowieść…..

Mydło i powidło

Jest niedziela, dochodzi właśnie 11 godzina, słońce już świeci mocno, wielu rzymian pojechało nad morze, a ci którzy pozostali wylegają chętnie z domu, by snuć się ulicami Wiecznego Miasta. Latem wielką atrakcją dla spacerowiczów są kramy, rozstawiane przy via Mazzini co drugi tydzień. Jak wielu ja również jestem wielbicielką tych straganów. Można tu kupić niemal wszystko, należy jednak znać reguły. Po pierwsze można wszystko dotykać, oglądać, przymierzać i nawet trochę się targować. Po drugie nie ma zwrotów. I po trzecie – ceny nie różnią się zasadniczo od tych w sklepach. A jednak kupujących nie brakuje. Asortyment bogaty – bo od ceramiki do biżuterii. Oczywiście nie brakuje ubrań, mebli i rozmaitych rzeczy do niczego. Ludzie rpzychodzą, oglądają, dyskutują i kupują. Byłam w ostatnią niedzielę świadkiem dyskusji na temat bardzo firmowych torebek. Własnym oczom nie wierzyłam, ale przy mnie sprzedano używaną torebkę Chanel rocznik 94 za 950 euro. Urodą nie powalała sama bym na niej oka nie zawiesiła … a jednak znalazła amatora i to w dodatku bardzo bogatego amatora. Były też torby Luisa V. i Fendi, Prada, Celline. Najniższa cena to 500 euro. Prawda, że to wyjątkowe okazje?!!! Ha!!! Chyba jednak kryzys nie dotyka wszystkich. Ja też sobie coś kupiłam – kolorowy szal, tak kolorowy jak letnie kolory, na które z utęsknieniem w całej Europie czekamy!

Rzym w deszczu

Dawno w Rzymie nie było tak nostalgicznie. Wieczne Miasto jest deszczowe, lśniące i rozmazane w kolorach spływających po szybach strużek. Co robić w taki dzień? Można siedzieć w domu, ale szkoda czasu. Wzięłam więc parasol i aparat fotograficzny, by podejrzeć co dzieje się na ulicach. Pierwszy przystanek to wystawa w Chiostro Bramante i tu niespodzianka: pomimo złej pogody w galerii było mnóstwo ludzi. Pomysł z wystawą okazał się genialnym. Trafiłam na obrazy malowane przez cztery pokolenia Janów i Piotrów Brueghelow. Kunszt malarski, radość życia, pejzaże, kwiaty i kolory. Nawet nie zorientowałam się, że w tym czasie przeszła nad miastem burza. O 21.00 wygonili nas z galerii więc spokojnym krokiem poszłam prawie pustymi ulicami na spacer. Było pięknie, pachniały glicynie, lśniły brukowe kostki, światełka z neonów odbijały się w kałużach a zza szyb restauracji i pełnych turystów wypływały rozmazane kolory wabiące i zapraszające do wejścia. Przemykając pomiędzy zaparkowanymi samochodami i gęstym rzędem skuterów błądziłam wąskimi uliczkami. Skacząc przez kałuże poczułam się znów jak mała dziewczynka, która wyobraża sobie, że mieszka w zamku. Ale nie było to trudne, bowiem spacerowałam wzdłuż ugrowych murów kamieniczek, zaułków porośniętych bluszczem i bugenwillą. Stary Rzym znów mnie zaskoczył. A myślałam, że znam to wszystko na wylot i na taki deszczowy dzień najlepsza jest książka i fotel. Nieprawda!!!

Czapki z głów!

Kiedy biegam po ulicach i placach Rzymu, by odebrać lub oddać grupę turystów, to wierzcie mi Państwo, że często nie zauważam nic poza zegarami na wystawach sklepowych, które przypominają mi, że powinnam się przyspieszyć, by nie spóźnić się na umówioną porę. Ale gdy mam wolną godzinkę lub dwie i nie spieszę się, zerkam na otoczenie wnikliwiej niż zwykle. Ostatnio zaczęłam nieco uważniej przyglądać się„żywym pomnikom”. Można je spotkać niemal w każdym miejscu Wiecznego Miasta.Stoją sobie nieruchomo egipskie postacie faraonów, klauni, hinduscy mędrcy lub rzymscy wojownicy. Wokół nich zbiera się grupka osób zwykle by podziwiać lub rozśmieszyć.Ale postacie są niewzruszone! Kiedyś siedząc opodal fontanny na placu Navona spróbowałam też postać nieruchomo. Udało mi się…. 3 minuty! A przecież nasi bohaterowie stoją nieruchomo po kilkadziesiąt minut i to w warunkach bardzo niekomfortowych – bo przygląda im się tyle osób czyhając na ruch. Ale nie zapominajmy o temperaturze! Ci, którzy mają kostium wojownika mogą sobie stać niemal na golasa, ale postacie egipskie są okryte szczelnie tkaniną, która w dodatku wygląda na syntetyk – przewiewna zatem nie jest! Podobne katusze wstaniu nieruchomo mają żołnierze z Kompanii Honorowej Wojska Polskiego przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie! Ale zmiany są tam co pół godziny no i klimat nieco bardziej sprzyjający. Po tych refleksjach z większym szacunkiem zerkam teraz na te cudaczne żywe pomniki, które nie tylko są godne podziwu ale jednocześnie powodują, że moi turyści odpoczywają nieco od wszystkich tak ważnych i szacownych zabytków,mogą się nacieszyć i pośmiać z coraz to dziwniejszych pomysłów młodych ludzi – zapewne studentów, którzy starając się zarobić kilka euro wysilają swoją wyobraźnię do granic możliwości. Doceńmy zatem ich inwencję i pomysłowość!

W kwiatach i zieleni

Włochy to kraj ogromny i jeśli jeszcze ktoś nie był w słonecznej Italii a wybiera się – to nie zazdroszczę kłopotu z wyborem miejsca. Bo kraj to szeroki i tak rozmaity, że zwiedzić Włochy w trzy dni w tzw. pigułce to po prostu nie jest możliwe. Można podejść do zwiedzania branżowo czy – jak kto woli – tematycznie – wielbiciele nart i dech wybrać się mogą nie tylko zimową porą na północ kraju i są już szczęśliwi. Ci, którzy kochają wylegiwanie się na plaży mają duże pole do popisu, tylko muszą zdecydować po której stronie „buta” będą się lenić. Wielbiciele zabytków to dopiero mają problem, bo od Sycylii po Modenę jest ich wiele i podczas jednego nawet długiego urlopu nie da się wszystkich choćby omieść wzrokiem.


Gdy ja mam wolne dni lubię pozostać w Rzymie i wybrać się w piękne, zielone zakamarki. Cudowne w Rzymie jest to, że są one w bliskim sąsiedztwie gwarnych i gorących ulic. Trzeba tylko wiedzieć jak do nich trafić i pozostać jak najdłużej się da. O tej porze roku Rzym jest tak piękny. Kwiaty na rabatach, krzewach i drzewach mają imponujące rozmiary i barwy. Mogłabym się snuć i lenić wśród nich całe godziny.


Bardzo żałuję, że nie potrafię opisać, jak cudnie pachnie zieleń w ogrodach i skwerach Wiecznego Miasta. Ale jeśli się Państwo wybiorą, to chętnie zaprowadzę do moich ulubionych zakątków.

Wesołych świąt

W Rzymie już wiosna, jest pogodnie i w miarę ciepło i trochę mi wstyd opowiadać o kwitnących krzewach i kwiatach mając w pamięci zimę, która zapomniała odejść z Polski.
Sklepy i bary zlokalizowane w centrum Rzymu konkurują ze sobą ozdobami i wielkimi jajkami z czekolady. W tych jajach muszą być prezenty i to nie takie typu kinder niespodzianka. W Rzymie nie ma żartów. Jeśli kogoś kochasz i w święta chcesz to wyrazić musisz płacić i kupować piękne i drogie rzeczy. Pomimo kryzysu, który również dopadł Włochy w Rzymie obowiązuje zasada: zastaw się a pokaż na co cię stać. Z wszystkich tych wyszukanych słodyczy, za którymi przepadam, najbardziej ukochałam ciasta „Colomba” czyli gołębica. To pyszne ciasta oblane czekoladą z delikatnym kremem wewnątrz. Palce lizać. W tym roku nie liczę na prezenty zatem pozostaje mi łasuchowanie. Tu będzie inaczej niż w Polsce. Włosi mają swoje tradycje i z polskich potraw na stole w moim domu będzie tylko święconka. Pojawią się włoskie przysmaki takie jak jagnięcina z pieczonymi ziemniakami.
Wszystkim moim przyjaciołom i wszystkim odwiedzającym Wieczne Miasto życzę wesołych, pogodnych świąt, miłej atmosfery w domu i radości na całą wiosnę, która – wierzę w to głęboko – pojawi się lada moment wszędzie!

Paliusz i Pierścień Rybaka

Ponoć ćwierć miliona ludzi uczestniczy teraz we mszy inauguracyjnej pontyfikat papieża Franciszka. Aż 180 kardynałów i biskupów ją koncelebruje. Franciszek otrzymał symbole władzy papieskiej: paliusz i Pierścień Rybaka.
Już wiemy, jaki będzie herb nowego papieża. Póki co w ogrodach watykańskich pozostało wolne miejsce z insygniami papieskimi: tiara i dwa klucze. Wkrótce ogrodnicy zasadzą w tym miejscu świeże kwiaty komponując nowy herb papieża Franciszka. Herb będzie na zawsze już symbolizował pontyfikat Franciszka.
Po kilku już dniach panowania wiadomo, że cechą nowych czasów będzie prostota charakteryzująca franciszkańskie zgromadzenie. Najbliższe dni i tygodnie będą dostarczały nowe informacje dotyczące nowego papieża. Z dotychczasowych doniesień wynika, że Franciszek jest osobą pogodną, żyjącą blisko ludzi. Zatem w ciekawych czasach przychodzi nam żyć!

Nie muszę być grzeczna!!!

Dzień Kobiet pewnie jest przeżytkiem i dziś już nikt nie wręcza nam goździków i rajstop (swoją drogą był to swego czasu towar luksusowy i pożądany!).
Dla mnie 8 marca jest miłym dniem, ale skłaniającym do refleksji. Na szczęście nie wyczekuję w domu na życzenia i mój mąż przynosi mi kwiaty częściej niż raz w roku. Ale tak sobie myślę, że świat wchodzi na dobre tory, które każą traktować kobiety jak ludzkie stworzenia. I nie myślę tu wcale o prawie wyborczym, czy prawie do wykonywania każdej pracy. Ale powoli przychodzi czas, gdy nie musimy wstydzić się tego, że mamy za dużo kilogramów czy celulitis. Gdy urodzimy dziecko nie musimy odgrywać świętej matki, możemy głośno mówić, że macierzyństwo jest trudne i należy nam się pomoc ze strony „sprawcy” tego szczęścia. Przyszedł czas, że klimakterium nie jest wadą ale zwykłym etapem w życiu, w którym mimo potów mamy nareszcie odchowane dzieci, i możemy zająć się własnymi pragnieniami i przyjemnościami. Oczywiście w tabloidach nadal króluje kult młodości i piękna młodego ciała, ale mądre pisma kobiece coraz częściej skierowane są do kobiet w każdym wieku i rozmiarze. Zatem może 8 marca to dzień, by usiąść w kawiarni, wypić pyszną kawę z przyjaciółką i powiedzieć sobie: To mój czas! Nie muszę być idealna! Będę szczęśliwa i przyrzekam, że będę dla siebie dobra!

Zaproszenie w poszukiwaniu radości

Koniec lutego kojarzy się chyba wszystkim ze zmęczeniem zimą. Co innego czujemy w grudniu, gdy na każdy płatek śniegu reagujemy radością. Potem czekamy na święta Bożego Narodzenia, mamy nadzieję, że będzie biało i bardzo nastrojowo. Styczeń to ferie i wyjazdy na narty, ale gdy kończy się luty chyba wszyscy mamy dość zimy i tego śniegu, za którym przecież wyglądaliśmy radośnie kilka miesięcy temu. Teraz, gdy kończy się powoli zima, wyglądamy ostrożnie przebiśniegów i krokusów, które w śniegu jeszcze dają znać, że jeszcze kilka, no, kilkanaście dni i będzie czuć zmianę na wiosenny czas. Dlatego zapraszam Państwa na filmową wędrówkę po kolorach i radości, których tyle jest w obrazach mego ojca. Mój tato ukochał kolory i zachowałam w pamięci, gdy razem z nim przyglądałam się kwiatom, ptakom, trawie ucząc się radości życia.
Zapraszam Państwa na wędrówkę po malarstwie Józefa Ludwikiewicza, w odwiedziny krajobrazów włoskich i polskich, pełnych kolorów, zapachów i smaku. www.youtube.com

Ostatnie Angelus

Tylko dwa dni jeszcze.. Benedykt XVI będzie Papieżem. Wczoraj – w niedzielę odbyło się ostatnie spotkanie panującego Papieża z wiernymi na placu św. Piotra. To szczególna okazja do odmówienia modlitwy „Angelus”. Po ponad siedmioletnim pontyfikacie papież zapowiedział swoją abdykację na 28 lutego, dlatego w ostatnią niedzielę panowania Benedykta XVI na plac przybyło wielu młodych i starszych i rodzin, aby w tym szczególnym momencie być blisko papieża. Plac wypełniony był szczelnie pielgrzymami. Podobno było wczoraj na Placu ponad 100 tysięcy osób. Tłum przypominał mozaikę różnych narodowości. Wszyscy chcieli pożegnać papieża trudnych czasów, który 28 lutego ustąpi z urzędu.

Papież Benedykt XVI

To największe zaskoczenie dla całego świata! Wiadomość o abdykacji papieża Benedykta XVI spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Dla mnie – podobnie jak dla wszystkich Rzymian – to był szok. Bywam przecież w Watykanie niemal co dzień. Zaskakujące dla mnie było, że taką niesamowitą decyzję udało się utrzymać w tajemnicy. Żadnego szmeru, żadnych pogłosek. Bardzo się ucieszyłam, gdy okazało się, że otrzymałam zaproszenie na przedostatnią audiencję papieską – we środę popielcową. Sala audiencyjna Pawła VI wypełniona była po brzegi. Byłam wzruszona i czułam jak łzy lecą mi po policzkach, gdy Benedykt XVI wchodził na salę. Oklaskom i emocjom wzmocnionym śpiewem towarzyszyły chóry i orkiestra. Papież z całkowitą otwartością mówił o swojej decyzji. Wszyscy na sali mieliśmy bez wątpienia to samo wrażenie uczestniczenia w wydarzeniu, które wejdzie do historii. Dziś na placu św. Piotra o godzinie 12.00 tłumy odmawiały modlitwę Angelus. Burmistrz Rzymu zwrócił się z prośbą do Rzymian, by „na litość boską” zostawili tego dnia Rzym pielgrzymom. Ogromny szacunek do Papieża Benedykta XVI sprawił, że wielu na pewno pozostała w domach. Jestem wzruszona i pełna podziwu dla Papieża Benedykta XVI i choć jak wszyscy ciekawa jestem, kto zostanie następnym papieżem, pragnę, by te wyjątkowe dni pokory i pożegnania trwały jak najdłużej.

Futro na zimę…..?

To jakieś wymysły, że futro nosi się gdy na zewnątrz jest trzaskający mróz. I że futro to okrycie, które najlepiej sprawdza się na Syberii. Protestuję! Najpiękniejsze futra widzi się na włoskich ulicach – a tu – choćby na szerokość geograficzną rzadko jest śnieg, a mrozu to nawet najstarsi Rzymianie nie pamiętają. Ale futra są!!! I to jakie! I jak widać na fotografiach – wcale nie muszą być długie, powłóczyste i zakrywające od stóp do głów. Futra muszą być przede wszystkim piękne! A kto jak kto Włoszki potrafią je właściwie nosić. Zresztą prawda jest taka, że kobiety Italii potrafią nosić z równym szykiem zarówno bikini jak i futra. Wybierają eleganckie modele, które nie są ciepłe lecz twarzowe i modne w sezonie. Prawdziwa kobieta powinna mieć piękne futro w szafie i wymieniać je – powiedzmy – co jakiś czas. W tym sezonie moda futrzana rozpieszcza – futra są w wielu kolorach i niebanalnych fasonach. Są bardzo kobiece i miękkie. Włoszki zakładają futra – jak łatwo się domyśleć – nie po to, by im było cieplej lecz by wyglądać pięknie na przykład w drodze do opery czy restauracji. Tegoroczne modele są drogie. Futrzana fanaberia to wydatek nawet wielu tysięcy euro. Mało kogo stać. Zatem popatrzmy sobie choć na fotografie i powzdychajmy…. może w przyszłym roku….na gwiazdkę, a może na walentynki?

Marzenia niech się spełnią!

Do czego służy most? Wydawać by się mogło, że wyłącznie do pokonywania drogi nad rzeką lub nad trakcją kolejową. Ale tak wcale nie musi być!
Na moście prowadzącym do Zamku świętego Anioła można spotkać muzyków i mieć niezaplanowany i darmowy koncert muzyki granej na….byle czym. Okazuje się, że wystarcz zgromadzić trochę pustych pudełek po farbie i innych potrzebnych materiałów. Należy jednak pamiętać, że ważne jest, by były one z różnych tworzyw i różnej wielkości. A dalej to już wystarczy, by była ładna pogoda i dobry humor. Turyści zwiedzający Rzym są otwarci na wszelkie oryginalne pomysły. Chętnie przystają przed artystami podziwiając dzieło lub wyjątkowy pomysł. Ostatnio muzyk grający na wiaderkach miał prośbę zapisaną na kartoniku: „Zbieram na spełnienie marzeń”. Każde przecież pięć euro wrzucone do pudełeczka po cukierkach przybliża młodego człowieka do wymarzonych scen największych sal koncertowych Rzymu, Wiednia czy Londynu. Niech się spełnią!!!!

Recepta na Bal Sylwestrowy

Musi się błyszczeć, musi być kolorowo i bajecznie. Bal sylwestrowy pozwala na każde szaleństwo. W ten jeden wieczór nie wypada wyglądać skromnie i dyskretnie! Bo wówczas będzie po prostu nudno. A jakże ma udać się zabawa, gdy będzie nudno??? Na całym świecie w wieczór sylwestrowy kobiety przywdziewają to, co mają najpiękniejszego, by jak najgodniej przywitać Nowy Rok. To dobra wróżba na najbliższe 12 miesięcy. Wówczas można mieć nadzieję, że czeka nas dobry rok. Włoscy kreatorzy mody pozwalają tego roku na własną inwencję. Możemy kreować się na znane gwiazdy i ich kreacje filmowe tak jak na przykład „Śniadanie u Tiffany’ego”, zmienić fryzurę na tę jedną noc lub umieścić szminkę w najdziwniejszym miejscu….
Ale wszystkie kobiety na świecie wiedzą, że nawet najpiękniejszy i najoryginalniejszy strój nie zapewni nam cudownej zabawy jeśli nie zabierzemy na bal dobrego humoru i pewności, że każda z nas jest tej nocy najpiękniejsza. I tego wszystkim nam – kobietom życzę!

Już za chwilę święta!!!

Zbliżają się święta, w Rzymie wszystkie ulice wyglądają odświętnie. Nadchodzący czas czują wszyscy, ludzie na ulicy są uśmiechnięci, robią duże zakupy i chętnie spacerują po placach i ulicach zarezerwowanych w normalnym czasie wyłącznie dla turystów. Na placu świętego Piotra stoi ogromna – jak co roku – choinka z pięknymi, błyszczącymi lampkami. Chętnie odwiedzany jest plac Navona, gdzie rzymianie spacerują wokół kramów z dekoracjami na „presepe” czyli szopkę, która we Włoszech cieszy się ogromną popularnością. Szczególnie na południe od Rzymu z dużą starannością wybierają figurki i układają w skomplikowane kompozycje. Popularne choinki stoją na większych placach: Weneckim, św. Piotra, Popolo i lśnią splendorem i czarem – przyciągają i kuszą do robienia zdjęć. wszystko błyszczy się i mruga: piękne, kolorowe wystawy i szokujące czasem propozycje dyktatorów mody przyprawiają o zawrót głowy. Ale o tym w co się ubrać na włoski bal …. już za chwilę…..

Obrazy Ludwikiewicza w Sieradzu

To było niecodzienne wydarzenie. Wczoraj – w niedzielę 18 listopada odbyła się liturgia Mszy świętej z okazji 750. rocznicy Synodu Prowincjalnego w Kolegiacie Sieradzkiej. Msza była szczególnie uroczysta przede wszystkim dlatego, że sprawowana przez Biskupa Wiesława Alojzego Meringa ale również dlatego, że transmitowana była przez TVP Polonię. Zatem mógł w niej uczestniczyć każdy, bez względu, w jakim zakątku świata się znajduje. Dla mnie te uroczystości miały bardzo osobisty kontekst, bowiem zaraz po Mszy odbyło się otwarcie wystawy prac mego nieżyjącego Ojca – Józefa Ludwikiewicza. Wystawa pod nazwą „Dwie ojczyzny jedno serce” znajduje się w Domu Katolickim na placu katedralnym. Wystawę otworzył J. E. Ks. Biskup W. A. Mering. Serdecznie zapraszam wszystkich mieszkających w Sieradzu i nie tylko do obejrzenia wystawy. Bardzo dziękuję księdzu Marianowi Bronikowskiemu, Proboszczowi Parafii Wszystkich świętych za wszystko.

Rzym nocą

W Rzymie zaczęła się jesień na dobre. Kolorowe liście układają dywan na chodnikach. Ranek tak jak zaspana kobieta snuje się długo we mgle zanim pozwoli słońcu ukazać się na niebie. Niczym łyk mocnej kawy promienie otulają przechodniów. Na szczęście nie jest zimno i gdy nie pada deszcz z przyjemnością spaceruję ulicami Wiecznego Miasta. Turyści bardzo sobie narzekają, że w listopadzie robi się tu tak szybko ciemno i nie można podziwiać architektury miasta. Mnie to nie przeszkadza. Rzym to moje miasto, od wielu lat mój dom i czuję się bezpieczna snując się uliczkami wtopiona w ciemność wieczoru. Zadziwia mnie zmiana wizerunku miasta, które przecież oświetlane tymi samymi reflektorami wygląda jakże inaczej teraz w listopadowe wieczory niż w letnie noce. To pora roku na snucie się ulicami, zatrzymywanie w maleńkich kawiarenkach i winiarniach, pizzeriach i odwiedzanie klubów z dobrą muzyką. Jeśli ktoś nie zna listopadowego Rzymu i kocha poezję, muzykę – to zapraszam na wspólne snucie się po Wiecznym Mieście.

Wisienki w październiku!

Właśnie taki jest Rzym, czyli nudzić się tu nie można. Sezon dla koneserów sztuki zaczyna się w październiku.Tym razem od VIII Biennale Antykwariatu w Pałacu Weneckim pod patronatem Prezydenta Komitetu Antykwariuszy z via del Babuino. Najwięksi kolekcjonerzy ze Szwajcarii, Hiszpanii, Austrii, Anglii i rzymskich antykwariatów z via del Babuino wystawiali pejzaże portrety, martwa naturę, rzeźbę antyczną i współczesną. Nie zabrakło biżuterii i oczywiście ebanistyki, wszystko z najwyższej półki z różnych epok. Obowiązkowo z certyfikatem pochodzenia.Dowody największego splendoru ludzkiego talentu, dokumenty z rożnych epok i pracowni. Nie było łatwo ogarnąć w ciągu jednego dnia wszystkich ekspozycji wystawionych przez antykwariuszy. Były takie perełki jak sarkofag z II w. własność z kolekcji villa Borghese, obrazy Orazio Gentileschi oraz wedutyści szkoły flamandzkiej z XVII w. Zbiory cennych półcień ślady przeszłości. Bardzo podobało mi się wystawione dzieło flamandzkiego artysty, które przedstawia Rzym z datą 4 października 1626 roku, na którym papież Urban VIII kładzie kamień węgielny pod budowę Zakonu Kapucynów na placu Barberini. Wierne, skrótowe spojrzenie na życie i lokalną atmosferę tej chwili. Pierwszy plan zajmuje rzymska arystokracja w galowych jaskrawych strojach. Wśród wystawiających z new entry była Galeria Aleandri, która prezentowała sztukę XIX i XX w. z malowidłami : De Chirico, Burri, Fontany, rzeźbami Pommodoro. Dla mnie wisienką na torcie były 2 rzeźby polskiego rzeźbiarza Mitoraja. Rewelacja!

TANGO

Rzym od kilku lat we wrześniu staje się stolicą tanga. W Audytorium określanym Parkiem Muzyki przez 10 dni można było poznać zwycięzców tegorocznego konkursu Mistrzostw Świata ” Tango 2012″ z Buenos Aires. Przy akompaniamencie kwartetu w składzie: bandoneon, pianino, kontrabasu i skrzypiec do utworów takich kompozytorów jak: Osvaldo Pugliese- „Gallo Ciego”, La Cumparsita” Mato Rodriguez, „Vida mia” Osvaldo Fresedo nie zabrakło oczywiście „Liber Tango” Astrora Piazzolli tańczyły najlepsze pary tancerzy z Argentyny. Mnie oprócz brawury i akrobacji tancerzy zachwyciły wijące się na scenie piękne dziewczyny w odlotowych sukniach. To było tango z najwyższej polki.Tematem tego roku była ewolucja tanga od początku 1940 r. do dnia dzisiejszego. UNESCO uznało tango za dziedzictwo ludzkości. Nie tylko z powodu bogactwa i piękna ale tez jako fenomen i zjawisko rozwijające socjalizację kultury. W kompleksie Audytorium otwarty był pawilon z wystawami, zdjęciami, filmami i z pięknymi butami, strojami i dodatkami do tańca. W Rzymie rosną jak grzyby po deszczu szkoły tańca i lokale gdzie do późnej nocy można tańczyć Milonga. Najbardziej prestiżowy to „Giardino del Tango” gdzie w ciągu dnia organizowane są kursy tanga a po godz. 22.00 lokal wypełnia się wytrawnymi tancerzami i nawet jak nie potrafimy tańczyć to warto się wybrać i może w przyszłości samemu spróbować.

Sierpniowe zagrożenie

Rano jest miło, jakieś 25 stopni, myślisz: jaki piękny, letni dzień! Poranna kawa, rogalik smakują wybornie. Nic nie zapowiada tego, co zacznie się za dwie, trzy godziny….. Z szafy wybierasz letnią sukienkę i piękne pantofle na obcasach, w końcu to Rzym i trzeba wyglądać! Nadal nie dostrzegasz zagrożenia, które już nadchodzi! Mijają spokojnie dwie, trzy godziny… i nagle około 11-ej czujesz, że nadszedł! Pierwsze kilkadziesiąt minut go lekceważysz – myślisz sobie – przecież to lato, będę chodzić w cieniu, będzie dobrze. Ale cień nie pomaga! Wpadasz na pomysł: zimna woda mineralna! Uf! jaka wspaniała i jest ci cudownie przez jakieś …5 minut. Potem czujesz, że nie ma już żadnego chłodnego miejsca, nawet w cieniu. Kolejny pomysł: kawa w klimatyzowanym pomieszczeniu. Znów jest fajnie. No ale trzeba przecież stamtąd kiedyś wyjść!
Upał około godziny 13.00 jest nie do zniesienia! I tak już będzie do późnych godzin popołudniowych! A nawet gdy zelżeje około 19.00 to będziesz już tak zmęczona, że nie odczujesz różnicy!
Ci którzy zdecydowali się na spędzanie sierpniowych dni w Wiecznym Mieście – są bohaterami! Pomagają sobie lodami – przecież włoskie lody są najlepsze na świecie! W Rzymie nie ma szansy na ochłodę, należy pamiętać, że ochłodzenie się wodą z fontanny grozi wysokim mandatem! Na zdjęciu obok policja właśnie wystawia mandat kobiecie, której synek moczył nogi w Fontannie di Trevi.
Młodzi najchętniej siadają w cieniach kolumn na kamiennych ławach, ale najprzyjemniej jest chyba na skuterze! Jedno jest pewne! W takim upale należy zrozumieć turystów, że nawet najznamienitsze zabytki są mniej interesujące niż dwie gałki lodów!

Kocham Rzym i mogę o nim opowiadać godzinami. Wydaje mi się, że znam każdą uliczkę, plac i fontannę. Mam swoje ulubione pory roku, kiedy Rzym ma tak różne oblicza. Ale jest taki czas, kiedy zmykam z Rzymu i przeczekuję. To sierpień! Mimo, że to ważny dla mnie miesiąc – bo urodziłam się w sierpniu, ale Rzym w sierpniu jest nie do zniesienia. To najgorętszy miesiąc. Sierpniowe słońce zakrada się nawet w najbardziej osłonięte zaułki. Temperatura sięga 40 stopni, a wiatr zapomina o Wiecznym Mieście. Jest taki ukrop, że nawet najlepsze w świecie włoskie lody nie pomagają. Kto żyw ucieka za miasto. Ja uwielbiam plaże na wschodnim wybrzeżu. Udaje mi się znaleźć miejsca, gdzie niewielu jest turystów i można leniwie przeczekiwać upały. Szum morza, przyjemny wiatr, dobra książka i … życie jest piękne! Gdy lenistwo sięga zenitu przenoszę się do restauracji przy plażach, gdzie zawsze można trafić na pyszne włoskie jedzenie. Woda mineralna z ziołami, na deser sorbet owocowy i espresso i znów leżakowanie. I wcale nie jest nudno! Bo na włoskiej plaży wiele się dzieje. Można spotkać serwerów, siatkarzy, sprzedawców rozmaitości. Ci ostatni to wyjątkowo ciekawe osoby. Jeśli cokolwiek potrzebujesz – oni mają w ofercie! Dziwi to tym bardziej, że „sklepik” noszą na sobie. Każdy fragment ciała jest zagospodarowany. Kapelusze, apaszki, torebki we wszystkich kolorach i najmodniejszych w sezonie wzorach. Gorąco polecam!

Z przymróżeniem oka…

Rzym to stolica mody – wszyscy to wiedzą! Ale kiedy spaceruję sobie ulicami ze znanymi modnymi sklepami, to coś zaczyna mnie niepokoić i zastanawiać. Bo gdy popatrzymy na sąsiadujące witryny sklepowe to ma się często wrażenie, że ktoś specjalnie poukładał kolejne sklepy w jakiś dziwny bieg zdarzeń…No bo proszę Państwa – najpierw są piękne sklepy z wyjątkową biżuterią, chwilę później przechodzimy obok sklepu z seksowną bielizną damską. Kiedy patrzę na kolejny sklep – to nie mogę zrozumieć jak można reklamować męskie gatki w papugi… no ale idźmy dalej… mijam kolejne sklepy z biżuterią i co widzę? sklep z odzieżą dla ciężarnych. No, no, nie wiem jak mam to rozumieć – tym bardziej, że kolejna witryna sklepowa prezentuje – jak Państwo myślicie? No tak! zgadza się! …. rzeczy dla niemowląt… czy to przypadek? czy to po prostu naturalna kolej rzeczy?????

A w niedzielę koniecznie do ZOO

W Rzymie zapanowały upały, a że do wakacji jeszcze trochę to w wolny dzień popularne są wycieczki do ZOO (a właściwie Bioparku) w Rzymie. To największy ogród zoologiczny w całych Włoszech. Znajduje się na terenie Villa Borghese – pięknego parku, który leży w północnej części Rzymu. Obiekt jest tak duży, że trudno zwiedzić wszystko za jedną wizytą. Zatem pozwolę sobie przedstawić Państwu kilka gatunków rzymskiego ZOO. Najmniejsze małpki świata. Małpeczki są tak małe, że mogły by się zmieścić na męskiej dłoni… Bardzo rozczulający widok gdy wyglądają zza liścia lub z legowiska by zobaczyć kto tym razem im się przygląda…
Lemur wari czerwony – spał sobie ze swoimi współlokatorami spokojnie… a gdy zobaczył, że podchodzę i wykazuję zainteresowanie, zaraz postanowił podejść, zaprezentować się, a oczy miał jak pięciozłotówki – tak mnie obserwował… Bardzo ciekawski lemur…
Tygrys – dostojnie prezentował się na wysokich skałach drzemiący lekko tygrys. Piękne stworzenie na naprawdę dużym i pięknym wybiegu.
Orangutany – pomieszczenie dla orangutanów trzeba koniecznie odwiedzić… Jest tam orangutanica, która wszędzie bierze ze sobą swój kocyk. Gdy zobaczyła, że robię im zdjęcia, podeszła do szyby tam gdzie kucałam, nakryła głowę kocykiem i patrzyła mi w oczy, od czasu do czasu robiąc grymas, który miał być najprawdopodobniej uśmiechem… Naprawdę zdobyła moje serce tym zachowaniem.
Kameleon, w bezruchu obserwował wycieczki szkolne, które mijały jego akwarium, ruszał tylko okiem w przód i w tył… Może myślał, że go nie zauważą…Jeśli tylko będziecie chcieli zrobić sobie przerwę w zwiedzaniu zabytków, będziecie chcieli zaznać trochę relaksu w naturalnych krajobrazach lub jeśli macie dzieci, które chcą zobaczyć w końcu coś co dla nich jest najciekawsze w całym Rzymie, a nie dla rodziców to polecam serdecznie odwiedzenie Bioparku. Naprawdę warto!!!

Jest taka uliczka … w Rzymie

Skrzynka pełna prawdziwków, misy pełne papryki, orzechów, olbrzymie szklane naczynia z oliwą, bukiety karczochów. Gdzie jesteśmy? To niespodzianka. Jeśli nie zna się Rzymu można by pomyśleć, że to musi być targ warzywny. Nic podobnego. Jest – proszę Państwa – taka uliczka w Wiecznym Mieście, którędy uwielebiam chodzić. Jest tak wąska, że nie mogą tam jeździć samochody, po obydwu stronach uliczki są restauracje. Maleńkie, z kilkoma stolikami i przepyszną kuchnią. Właściciele tych mikroskopijnych restauracji chwalą się swoją kuchnią i tym, co najchętniej podają swym gościom. Ustawiają więc na zewnątrz kosze świeżych warzyw, grzybów, ziół, owoców. Nikt nie ma wątpliwości, że wszystko jest świeże i przepyszne. Jeśli Państwo zechcecie wybrać się do Rzymu – warto tam zaplanować kolację. Serdecznie polecam!

Rzym tonie w kwiatach

To się normalnie nie zdarza! No bo kto by uwierzył, że w drugiej połowie maja w Rzymie trzeba nosić kurtkę, długie spodnie – a o sandałach należy zapomnieć. Jest po prostu chłodno. Kiedy porównuję pogodę włoską i polską to nie mogę uwierzyć, że w Polsce jest cieplej. Ta swego rodzaju anomalia ma swoje uzasadnienie. Trzęsienie ziemi, które miało miejsce tydzień temu na północy Włoch spowodowało kilkudniowe deszcze. Nikt nie był z tego zadowolony – no może poza sprzedawcami parasoli no i … kwiatami. Zwykle w tej porze jest tu sucho i kwiaty można oglądać tylko w donicach – o ile właściciele tych donic dbają o nie. Reszta jest sucha jak pieprz i o kolorowych żywych dekoracjach należy zapomnieć. Dzięki deszczom spacerując po parkach, skwerach i ogrodach można podziwiać zieleń i piękne kwiaty. Popatrzcie Państwo na fotografie.

Wyjątkowy koncert na wyjątkowy jubileusz

Wyjątkowy koncert uświetnił siódmą rocznicę pontyfikatu papieża Benedykta XVI. Zadbano, by wszystko w tej uroczystości było niecodzienne i świetne.

Pomysłodawcą i fundatorem koncertu, który się odbył 11 maja 2012 roku był Giorgio Napolitano – Prezydent Republiki Włoskiej. Do poprowadzenia koncertu został poproszony Riccardo Muti – dyrygent światowej sławy, prowadzący najlepsze orkiestry świata w La Scala, w Operze Wiedeńskiej, Berlinie, Londynie czy w Nowym Yorku.

Na repertuar koncertu składały się utwory Antonio Vivaldiego – MAGNIFICAT oraz Giuseppe Verdiego – STABAT MATER i TE DEUM. Piękna przestrzeń Sali Audiencyjnej Pawła VI wypełniona była po brzegi. Najważniejszymi gośćmi byli: papież Benedykt XVI oraz Prezydent Giorgio Napolitano.

Na tę wyjątkową okazję wypożyczono instrumenty z Fundacji Stradivardi oraz z Muzeum Civico z Cremony. Pochodzą stamtąd najlepsze w świecie skrzypce – w koncercie zagrały Violino Giuseppe Guarneri del Gesu, ex Baltic z 1731 roku oraz Violoncello Antonio Stradivari Stauffer ex Cristiani z 1700 roku. Instrumenty te są bezcenne. Koncert był bardzo dostojny – choć nie pozbawiony gorącej atmosfery: Riccardo Muti znany jest ze swego temperamentu, który po części jest wynikiem południowego pochodzenia (Muti jest neapolitańczykiem). Ale należy pamiętać, że maestro Muti to wyjątkowy artysta, który potrafi spowodować, by muzyka dotarła do każdego serca na widowni.

Wibrująca sztuka

Pamiętam gdy byłam dziewczynką i uwielbiałam piękne lale, które czasem otrzymywałam od rodziców lub od szczodrych cioć i wujków istniał jeszcze jeden cud w moim życiu…. to ruchome panny. Tak je wówczas nazywałam. Dziś wiem, że to pocztówki trójwymiarowe, które jakimś cudem ze Stanów Zjednoczonych docierały do Polski. Ale wówczas taką „pannę” mogłam oglądać godzinami. Panna w jednej pozycji uśmiechała się do mnie łagodnie, w drugiej puszczała oczko, a w trzecim odkryciu mrużyła lewe oko i była poważna. Minęło wiele lat i wydawało mi się, że moje dziecięce fascynacje nie istnieją od dawna. A tu nagle stanęłam przed obrazami i ziemia zadrżała!
Okazuje się że 3D, 4D, 5D z filmu chce się przedostać do plakatu i do obrazu. Przykro mi, ze nie mogę dołączyć specjalnych okularów, ale zapewniam Państwa, że efekt jest piorunujący!

Najmniejsza i najstarsza armia świata

Muszą być młodzi, odważni, gotowi oddać za Ojca Świętego życie. Raz w roku – dokładnie 6 maja rekruci Gwardii Szwajcarskiej składają uroczystą przysięgę i dołączają do starszych kolegów, by pełnić tę szczególnie zaszczytną służbę.
Gwardia Szwajcarska od 500 lat chroni Papieża i strzeże Pałacu Apostolskiego. Od pewnego czasu gwardziści towarzyszą również Papieżowi w podróżach zagranicznych.
Historia rozpoczęła się dokładnie 22 stycznia 1506 roku, kiedy to na zlecenie papieża Juliusza II do Rzymu przybyło 150 Szwajcarów, by chronić Papieża. W Europie żołnierze właśnie szwajcarscy cieszyli się opinią zdyscyplinowanych i wiernych władcy. Uzbrojenie byli w halabardy, pancerze, miecze i broń palną. 6 maja mają swoje święto i tylko tego dnia są bohaterami w Watykanie. Również i w tym roku zgodnie z tradycją w swoje święto 32 rekrutów Gwardii Szwajcarskiej złożyło w Watykanie uroczystą przysięgę. Odbywa się ona w charakterystyczny sposób, ponieważ rekrut kładzie lewą rękę na sztandarze gwardii, na którym widnieje herb papieża, prawą zaś, wyciąga do góry i pokazuje trzy palce, na znak Trójcy Świętej. To wyjątkowy dzień szczególnie dla młodych gwardzistów, w uroczystości uczestniczą ich bliscy i wielu Rzymian.
Ciekawostką jest fakt, że strój noszony dziś przez gwardzistów niemal pozostał bez zmian od 500 lat.
Składam podziękowania dla ks. Ryszarda Wróbla – autora fotografii Gwardii Szwajcarskiej.

Remoda

Nadeszła wiosna i ja jak co roku otwieram szafę i … co myślę? Że nie mam co na siebie włożyć! ubrania, które wiszą w szafie są jakby nie na czasie. A na ulicach Włoszki noszą zupełnie nowe kreacje. w tym sezonie w każdym modny stroju widać nawiązanie do przeszłości. Delikatne wycieczki w lata 20-te to top trendy na tegoroczną wiosnę. Strój w tym sezonie musi być kobiecy, podkreślający smukłe nogi, piękne ramiona, musi być z lekkich tkanin, które niemal pływają na sylwetce. Ale uwaga! nie mylić z motylem! Żadnych bez, szyfonów i tysiąca marszczeń!
Najlepiej przejrzeć fotografie z na przykład Marlena Dietrich i wybrać jakiś element i przysposobić do dzisiejszych wymogów.
Generalnie – drogie Panie – mamy być piękne na wiosnę.

Czas Wielkiej Nocy w Rzymie

Włosi szczególnie uroczyście szykują się do PASQUA. W niedzielę rozpoczął się Wielki Tydzień i kto żyw – był na placu świętego Piotra, by uczestniczyć w Niedzieli Palmowej. Wszystkie uroczystości związane z przygotowaniami do świąt Wielkiej Nocy i Zmartwychwstania Chrystusa są tu obchodzone bardzo uroczyście. Dziś – w Wielki Czwartek w bazylice katedralnej na Lateranie wielkie nabożeństwo z udziałem Biskupa Rzymu, jutro – w Wielki Piątek droga krzyżowa rozpoczynająca się w Kolosseum. To ogromne wydarzenia, w których pragną uczestniczyć wszyscy wierni. Jednym słowem ten tydzień to czas modlitwy, skupienia i przygotowania do świąt.
Polacy mają tu również swój dzień święcenia potraw, której Włosi nie znają. Rodacy przybywają do sali parafialnej przy kościele polskim św. Stanisława, gdzie przygotowany jest wielki stół, na którym wszyscy składamy koszyczki. Tu każdy może rozwinąć swoje talenty artystyczne w dekorowaniu święconki. W Rzymie nie brakuje niczego do przygotowania koszyczka poza borówką. Jest tu już wiele sklepów z polską żywnością. Oczywiście pisanki trzeba zrobić samemu. U świętego Stanisława każdy z dumą porównuje swój koszyczek i po powrocie do domu stawia w najważniejszym miejscu w salonie.
Każdy kto tylko zechce – może w te dni uczestniczyć w czuwaniu na Placu świętego Piotra lub w Bazylice.
A gdy już rozpoczną się święta Włosi delektują się pysznym świątecznym jedzeniem. Menu pierwszego dnia to jagnięcina pieczona z ziemniakami. W drugim dniu zwanym Pasquetta w zwyczaju jest piknik z przyjaciółmi. Wtedy każdy szykuje koszyki z plackami podobnymi do omletów i naturalnie dobre wino oraz jajko z czekolady. Typowym ciastem jest włoska colomba to znaczy gołębica.
Na święta Włosi kupują czekoladowe jajka z prezentami w środku. W każdym takim jaju może być niezła niespodzianka. Trzeba tylko dobrze zapamiętać, które jajko dla kogo. Pewien Rzymianin podarował swojej ukochanej jajko z wyjątkowo cennym brylantem w pierścionku zaręczynowym nie przypuszczając, że ta panna podaruje jajko innej osobie … i tu sami Państwo możecie domyślić się finału….. W każdym bądź razie ślubu nie było!

Rękawiczki – młodsza siostra mufki

Rękawiczki to młodsza siostra mufki, mająca ochronić dłoń przed chłodem lub słońcem. Tak było Proszę państwa dwieście lat temu. Obecnie rękawiczki to bardzo ważny element stroju, który buduje look, podkreśla naszą wyjątkowość i dowodzi posiadania fantazji. Dlatego rękawiczki nie mogą być po prostu czarne ze skóry. Nuda! To już przeszłość! Rękawiczki muszą być wyjątkowe! Ten sezon we Włoszech podniósł rangę rękawiczek i porównał z biżuterią. Rękawiczki w tym sezonie muszą po pierwsze zwracać na siebie uwagę, po drugie muszą być dekoracyjne, po trzecie wykonane z najlepszych materiałów. Dozwolone wszystkie chwyty: falbanki, koronki, biżuteria. Rękawiczki pełne, z obciętymi palcami, rękawiczki długie i krótkie. Każda z pań znajdzie dla siebie coś odpowiedniego. W tym sezonie nikt nie przejmuje się tym czy rękawiczki są ciepłe…. No bo jakie to ma znaczenie, prawda?

Czas na wystawy

W „Scuderie del Quirinale” czyli dawnych pomieszczeniach stajennych pałacu papieskiego na Kwirynale znów pojawiła się wystawa artysty, który kształtował i wpływał na rozwój sztuki włoskiej XVI wieku. Tintoretto czyli Jocopo Robusti – syn farbiarza tkanin, stąd przydomek il Tintoretto. Całe życie spędził w Wenecji, w której w tym czasie żyli inni wielcy malarze tacy jak: Veronese, Bordone, Tycjan, Parmigianino. Zorganizowana na Kwirynale wystawa koncentruje się wokół trzech głównych tematów, które fascynowały Tintoretto: religijnych, mitologicznych i portretach. Pięćdziesiąt wspaniałych płócien wystawionych jest zgodnie z biograficzną kolejnością i wzbogacone autoportretami malarza. Autoritatto z 1546 roku i Autoportret z 1588 roku. Twórczość Tintoretta to uczta dla oka i duszy. Nie wszystkim podoba się manieryzm i sama nie byłam przekonana do tego kierunku ukośnych perspektyw, układów diagonalnych czy „wiszących w przestrzeni” postaci dopóki nie zobaczyłam tych dzieł na własne oczy! Jednak te malowidła to ogromne płótna pełne dramatycznej ekspresji i kontrastów światła i cienia, to nietypowe kompozycje ze scenami religijnymi czy o tematyce mitologicznej rzucają widza na kolana. Prezentacja dzieł Tintoretto zorganizowana w Scuderie del Quirinale jest częścią ambitnego planu prezentowania największych artystów włoskich, epoki Renesansu i Baroku. Do tej pory wystawiono tu już dzieła Belliniego, Caravaggia, Botticellego i Filippino Lippiego.

Wsiąść do pociągu…

Odległość z Rzymu do Florencji to 300 km, czas podróży to 1 godzina 30 min, najwygodniejsza forma podróży to Trenitalia. Trenitalia to komfort i relaks.
Już wchodząc na dworzec szokują lśniące czystością kolorowe: w barwach flagi zielono – biało – czerwone pomieszczenia i ich wyposażenie. Trawniki, kolorowe kasowniki i nawet kosze na śmieci wyglądają tu estetycznie. Dobrze oznaczone perony to wizytówka dworca włoskiego. A jak wyglądają pociągi? Przestrzenne i czyste wagony, szybka jazda, ergonomiczne fotele plus oświetlenie led i system wi-fi oraz 62 monitory na pokładzie. W składzie są wagony klasy standard, Executive, Buisiness oraz Premium. Jednym słowem Frecciarossa oferuje serwisy na każdą kieszeń i dla wszystkich. Dla tych, którzy często korzystają z podróży pociągiem jest w ofercie karnet 10 biletów w cenie 8 do wykorzystania w ciągu czterech miesięcy. Rodziny również znajdą dla siebie upust w postaci zniżek 50% dla dzieci i 20% dla rodziców. Zatem zapraszam do podróżowania po Włoszech pociągami!

Tańcem witać wiosnę!

Każdy ma swoje hobby! Ja wybrałam taniec. Po wielu próbach i testowaniu różnych aktywności odkryłam, że to mnie najbardziej kręci.
Zbawienne w moim zawodzie są korzyści płynące z systematycznego tańca! Przecież w życiu przewodnika marzec to pora na przygotowanie się do sezonu turystycznego. I zapewniam Państwa, że pod hasłem „przygotowanie się” wcale nie myślę o przeczytaniu kolejnych publikacji i artykułów na temat zabytków i atrakcji turystycznych w Rzymie. Najtrudniejsze dla przewodnika to wytrzymać fizycznie wielogodzinną pracę polegającą jednocześnie na mówieniu i chodzeniu. Przygotowanie intelektualne to bułka z masłem. Siedzi się na kanapie i czyta książki. Dopiero wyjście na ulicę – to dopiero początek trudu. Ha! Właśnie sobie uświadomiłam – że to wyjście na ulicę w języku polskim może brzmieć dwuznacznie! No ale przecież Państwo są dowcipni i zrozumieją właściwie!
Wracając do tematu: dla mnie przygotowaniem do sezonu są lekcje tańca. Chodzę na zajęcia prowadzone przez fantastyczną infrastrukturę, dzięki której uczę się kroków ale także poprawiam poczucie rytmu i koordynacje ruchową. W Rzymie nauka tańca jest bardzo popularna i wszyscy – niezależnie od wieku i płci zapisują się na zajęcia. Ja jestem zachwycona – kilka razy w tygodniu mam przyjemność a potem na wiosnę mogę biegać po Rzymie bez zadyszki i „kija” w plecach”. No i przy okazjach towarzyskich wychodzę na parkiet bez wahania. Moimi ulubionymi tańcami są latynoskie: samba, cha cha i salsa. Serdecznie polecam!

Wiosna! wiosna! wiosna!

To zdarza się rzadko… właściwie to się nigdy nie zdarza w Rzymie, by w ciągu tak krótkiego czasu zmieniła się aura ze srogiej zimy na piękną wiosnę. Jeszcze dwa tygodnie temu w Rzymie szalała sroga zima, wszyscy opatuleni po nos przemykali ulicami, burmistrz ogłosił stan zagrożenia prosząc o szczególną ostrożność, działało wyłącznie metro a Rzymianie w sklepach poszukiwali łańcuchów na koła do samochodów. Dziś jest już piękna wiosna, temperatura w ciągu tych kilkunastu dni podskoczyła o dwadzieścia kilka stopni! Przyroda oszalała! Mam takie przekonanie, że drzewa, krzewy i kwiaty też przestraszyły się mrozu i śniegu, bojąc się, że tak już będzie. Ale na szczęście jest jak powinno być! Wszystkie drzewa z dumą trzymają okwiecone gałęzie, krzewy są tak kolorowe, ze trudno przejść obok nich nie zatrzymując się. Kwiaty wydają tak intensywny zapach, że kręci się w głowie. I choć mam wiele trosk – zresztą jak każdy z nas – gdy kroczę ulicami świat wydaje się tak piękny a życie prostsze. Zapraszam do Rzymu wiosną!

2012 – Rokiem Wiernych

W sali przyklasztornej przylegającej do Bazyliki św. Pawła wystawiono pamiątki i dokumenty związane z okazji nadchodzącej w listopadzie 50 rocznicy II Soboru Watykańskiego zwołanego wówczas w Bazylice św. Piotra przez papieża Jana XXIII. Jednak sam okres przygotowawczy trwał od 1959 roku do 1960 roku a samo przygotowanie Soboru Watykańskiego II miało miejsce właśnie tu w tej bazylice św. Pawła za Murami. I dlatego właśnie pod auspicjami papieża Benedykta XVI powstała owa wystawa. Można obejrzeć m.in. kilka ciekawych dokumentów. Bardzo podoba mi się przygotowana ekspozycja z wieloma arcyciekawymi dokumentami i zdjęciami. W gablocie znalazłam coś, co szczególnie przyciągnęło moją uwagę. To paszport służbowy abp. Karola Wojtyły, który wraz z kardynałem Stefanem Wyszyńskim brał udział w soborze. A były to czasy, gdy niewielu biskupów zza żelaznej kurtyny uczestniczyło w tym wydarzeniu. Ogółem było ich 25. Większość stanowili biskupi polscy. Sobór watykański II zapoczątkował reformę Kościoła Katolickiego poprzez otwarcie go na dialog z innymi wyznaniami i ogólne zarysowanie reformy liturgii. Dokumenty soboru Watykańskiego II po raz pierwszy w historii kościoła zostały spisane bez użycia formuły anathema sit.

śnieg w Rzymie

Od 30 lat nie było tu śniegu. Aż do 3 lutego 2012 roku. Rzym i Watykan otuliła gruba warstwa białego puchu. Było pięknie choć nie dla wszystkich. najładniej śnieg wyglądał na Watykanie. W mieście biały puch sparaliżował ruch. Funkcjonowało jedynie wypełnione po brzegi wytrzymałości metro A I B. stanęły samochody, autobusy i tak bardzo popularne skutery. Górzyste położenie miasta oraz śliska nawierzchnia i brak przygotowania transportu drogowego sprawił, że burmistrz Alemano zabronił poruszania się po mieście samochodom bez łańcuchów. Ale skąd te łańcuchy wziąć i jak się już je ma to jak je założyć? Na stacji benzynowej obsługiwanej przez ciemnoskórych nikt nie miał o tym zielonego pojęcia. Włosi pilnie czytali więc instrukcje obsługi. Ale włoski temperament sprawił, że najczęściej po wielu próbach łańcuchy lądowały w bagażnikach! Tak wiec entuzjazm do puchowej kołderki zamienił się w totalną niechęć. Skąd my Polacy to znamy…..

Na bal wyłącznie w futrze!

Karnawał w Europie ma swoje prawa! muszą być piękne stroje, biżuteria i naturalnie – futra! Każda kobieta ma w szafie stroje, które można wykorzystać wyłącznie w styczniu i w lutym. Piękne boa, suknie dekorowane piórami, kolie zdobione kryształkami Swarowskiego. W karnawale nie ma ograniczeń, nie ma przesady, wszystko dozwolone, byle było ze smakiem i pomysłem. Nie ważne gdzie wybieramy się na zabawę karnawałową – może to być wielki bal we wnętrzach pałacu lub domówka u koleżanki. Ze strojem możemy poszaleć bez ograniczeń! Na zdjęciach możecie Panie podejrzeć propozycje z obecnego sezonu z najmodniejszych salonów włoskich projektantów. I proszę nie zapomnieć o futrze! Już pokolenie naszych babć doszło do przekonania, że futra nie są po to, by je nosić, gdy jest mróz. Futra są po to – proszę Pań – by wyglądać! Włoszki uwielbiają futra! Noszą je przy każdej okazji – i tu w Rzymie nie dziwi widok kobiety w futrze, gdy temperatura sięga 17 stopni Celsjusza. Bo w futrze wygląda się zawsze dobrze! W tym sezonie polecam białe – choćby takie jak na zdjęciu obok!

Prezent na Nowy Rok

Kobietom – wiadomo najlepiej do twarzy w brylantach. Dlatego drogi przyjacielu zamiast biegać po sklepach i tracić czas na wyszukiwanie prezentu noworocznego dla ukochanej kobiety najlepiej idź na piazza di Spagna (dojedziesz metrem linii A) lub obok na via Condotti. Tam natychmiast odnajdziesz to czego najbardziej pragnie Twoja kobieta. Ponieważ diabeł tkwi w szczegółach to sugeruję tę kolię z fotografii, która oświetli uśmiechem twarz Twojej partnerki. Ten sam efekt i nieukrywaną radość sprawi Twojej damie zegarek lub pierścionek z placu Hiszpańskiego. Trzeba tylko z odwagą i z platynową kartą wejść pewnym krokiem do jubilera i w ciągu kilku minut problem prezentu dla ukochanej masz z głowy.
P.S. Pamiętaj, by nie wracać metrem linii A – możesz zostać bez prezentu!

Czyli w co ozdobić stopy na Sylwestra

W Rzymie otworzyli nowy sklep. Z butami, ale z jakimi butami!!! Pełny odlot! Nie mogłam oczu oderwać od tych pantofelków. Lśnią i migocą, czarują i wabią. Trudno odejść od takiej wystawy, choć przez chwilę nasycić się piękną formą i talentem projektanta. Co tu dużo mówić, nie ma to jak włoskie buty. We wspomnianym sklepie znajdują się dzieła sztuki a nie ochraniacze do stóp. Pantofelki na półkach nadają się do podziwiania i chyba tylko księżniczka odważyłaby się je założyć. Nie tylko ze względu na piękno ale i ceny, które są bajońskie. Szaleństwo przyprawiające kobiety o zawrót głowy a mężczyzn o rozterkę. Kupić czy nie kupić???? Para najtańszych – dojrzałam przez szybę skromne baleriny za 1900 euro…
Pantofle z brylantami nie mają wystawionej etykietki z ceną. Facet by uciekł lub zmienił narzeczoną na taką, która nie zna tego sklepu. Aczkolwiek wczoraj widziałam piękną dziewczynę wychodzącą ze sklepu wraz z panem niosącym duży pakunek. Pani była wiotka, młoda i delikatnej budowy więc pewnie nie zdołałaby sama unieść tak ciężkiej torby.
No cóż, nie ja nie będę miała problemu: „kupić nie kupić”. wiem że nie kupię ale uwielbiam tu przychodzić i podziwiać. Jutro znów tu wstąpię i może nawet przymierzę.
W następnym odcinku zapraszam wszystkie Panie do wędrówki szlakiem klejnotów i sukien.

W co się ubrać na wigilię?

„Ostatnie zakupy” na via Condotti czyli w co się ubrać na Wigilię? Koniecznie na czerwono lub biało na eleganckie wyjście lub proszoną kolację albo przyjmując gości w domu. Czerwony kolor obowiązuje przy wigilijnym stole. Czerwony obrus, czerwone i złote dekoracje.

Lubię w ostatnie dni przed świętami spacerować ulicami Rzymu i obserwować gorączkowe bieganie wielu Rzymian. Są radośni, zaaferowani zakupami i objuczeni eleganckimi pakunkami. Wiele osób (czytaj: wielu mężczyzn!) nie zdążyło zrobić prezentów wcześniej. Dobrze, że choć w ostatnich dniach pamiętają, że ukochaną kobietę należy obdarzyć jakimś prezentem.

W Rzymie nikt nie pamięta o nadchodzącym kryzysie. Wczoraj przed sklepem Tiffany na via del Babbuino były kilometrowe kolejki. Każdy wychodzący wychodził z zakupem.

A na fotografiach – via Condotti – najatrakcyjniejsza zakupowo ulica w Rzymie oraz propozycje prosto z witryn znanych projektantów.

Czekając na Mikołaja

Dziś na placu Navona pełna gotowość do świąt Bożego Narodzenia. Wszyscy starają się być gotowi na czas. Stragany już ustrojone, pełne smakołyków i prezentów. Można tu kupić niemal wszystko. Ale najwięcej pracy ma oczywiście święty Mikołaj. On również jest gotowy do przyjmowania zamówień na prezenty. Z tym nie wolno czekać – mimo, że sanie są duże to renifery nie wyglądają na takie, które poniosą każdą ilość prezentów. Radziłabym się pośpieszyć. Tym bardziej, że na prezenty czekają nie tylko dzieci, bo przecież Proszę Państwa – przyznajmy się – każdy lubi prezenty i świętego Mikołaja. Na placu szykują się do pracy jakieś tajemnicze osoby, których nie znam. Czyżby młody narybek z grupy świętego od prezentów? Nie wydaje mi się – za chude! Robią makijaż, może będą pozowały do zdjęć ze świętym Mikołajem przy fontannie Berniniego? To bardziej prawdopodobne. Spróbuję zostać tu dłużej i opowiem Państwu w kolejnym wpisie….

Zamknąć miłość na kłódkę…

Jest taki most nad Tybrem, na którym Młodzi „zamykają miłość” w kłódce, która kryje tajemnice zakochanych. Właśnie na moście zwanym Ponte Milvio składają obietnice, piszą na kłódkach swoje imiona, kłódkę mocują i zamykają a kluczyk wrzucają do rzeki. Most z tysiącami kłódek wygląda imponująco i daje przekonanie, że w Rzymie miłość kwitnie. Szczególnie w tych trudnych czasach, kiedy kryzys wisi nad głową takie obietnice dodają skrzydeł i poprawiają nastrój. Ciekawe, że kłódki nie znikają gdy czasem zdarzy się, że miłość uleci. A przecież i tak się może zdążyć, bo przecież „serce nie sługa…” A może kłódki na Ponte Milvio w jakiś sposób pomagają wówczas samotnym znów sercom jak w piosence „Z czyjejś piersi się wyrwało w wielkim bólu i rozterce” na na most powędrowało zakochane czyjeś serce… poszuka wówczas wśród kłódek na Ponte inne samotne serce do pokochania.

Koncertowe centrum i piękna Sofia

W Rzymie nie ma mowy o samotności. Wystarczy odwiedzić Audytorium, o którym pisałam wcześnie. Spektakle, koncerty, utwory muzyczne country – jednym słowem eksplozja emocji i doznań z najwyższej półki muzycznej. Wydarzeniem ostatnich dni był koncert z okazji 5. rocznicy śmierci Carlo Pontiego – męża Sofii Loren. Dwóch synów tej sławnej pary Carlo tej słanej pary: Carlo jr i Edoardo bo pod ich auspicjami zorganizowano koncert muzyki ze wszystkich filmów Pontiego. Dyrygentem Narodowej Orkiestry Rosyjskiej oraz San Bernardino Symphony Orchestra z Californii był sam Carlo jr. Jak zwykle największe zainteresowanie budziła wciąż piękna Sofia, której towarzyszyła siostra Maria Scicolone. Poprzedniego dnia Sofia odwiedziła restaurację na Trastevere dając szansę fanom i dziennikarzom. Gazety informowały o menu i o dużym apetycie Zośki. Podobno Loren uwielbia spagetti cacio e peppe oraz lody wanilinowe z rodzynkami i orzeszkami pinoli. W Audytorium nie wolno robić zdjęć – więc wykorzystując swoją osobę udało się pokazać bryłę z zewnątrz.

Żadnej zapłaty, żadnej nagrody

„Żadnej nagrody żadnej zapłaty”. Podejmując się tego najtrudniejszego zadania Michał Anioł zaryzykował cały swój dorobek. Kopuła była najpełniejszym wyrazem jego twórczego ducha. Wznosząca się wysoko w górze z krzyżem miała duchowy wydźwięk, który wskazuje na życie po śmierci. Dominuje nad wszystkimi dachami w Rzymie. Z tego miejsca panorama wydaje się odległa. Z tej wysokości przyprawiającej o zawrót głowy widać całe Miasto Watykańskie. Krytyk sztuki Vasari pisał o kopule: „Odznacza się ona tak znakomitą i przemyślaną konstrukcją i wykonana jest z tak doskonałą znajomością rzemiosła, że nikt, nawet żaden znawca nie widział nigdy przedtem równie pięknego, równie dostojnego i równie artystycznego dzieła zarówno pod względem roboty kamieniarskiego lecz także z uwagi na fakt, iż w budowli tej zespoliły się władza świecka i wieczność”.

Prawdziwe życie turysty

Prawdziwe życie turysty wygląda trochę inaczej niż sugerują foldery biur turystycznych. Sugerują one, że uczestnicy wycieczki grzecznie niemal jak pensjonariuszki szkoły przyzakonnej podążają za przewodnikiem skierowując swe spojrzenie to na lewo to na prawo w ślad za instrukcją. Teoretyczny turysta to grzeczny obywatel (czytaj: nudny!!!), który podziwia, robi zdjęcia i odczuwa każdym fragmentem swego ciała i mózgu prastare miasto. Z moich doświadczeń teoria nijak się ma z prawdą. I bardzo dobrze! Według mnie każdy turysta to indywidualista! Oczywiście zachwyca się wszystkim co go interesuje ale uwielbia odpoczynek w cieniu kolumn (patrz zdjęcie poniżej), lubi wodę i dobrą zabawę polegającą na gonieniu innego turysty (patrz zdjęcie poniżej). Każdy wielbiciel zabytków lubi dobrze się posilić (patrz zdjęcie poniżej) i pożartować przy fontannie! (patrz zdjęcie po lewo) Bo przecież żart, humor, swoboda to priorytety na urlopie każdego człowieka!

Śnieg w Rzymie? Czy to możliwe?

W Rzymie śnieg raczej nie pada. Chyba, ze jest to 5 sierpnia. Rzymianie znają te datę i kto żyw jedzie pod bazylikę S. Maria Maggiore gdzie o godz.22.00 każdego roku pada śnieg. Specjalnie zainstalowane sprężarki i armatki wyrzucają w kierunku fasady pianę, która do złudzenia przypomina śnieżycę. Niestety w takiej sytuacji trudno jest zrobić zdjęcie.
Wygląda to spektakularnie bo fasada bazyliki zmienia kolory a w tym roku dodatkowo umieszczono portret Jana Pawła II z podłożonym nagraniem z głosem Ojca Świętego. Zaśpiewano tez polska kolędę a na fasadzie pojawił się obraz przedstawiający Świętą Rodzinę w Betlejem.
Ponoć w roku 358 w nocy z 4 na 5 sierpnia dwóch obywateli rzymskich: papież Liberiusz i patrycjusz Jan miało sen. Przyśniła im się Św. Maria, która prosiła, aby w miejscu gdzie następnego dnia spadnie śnieg powstał kościół poświecony Najświętszej Panience. I właśnie w porze upałów na wzgórzu Eskwilińskim w dniu 5 sierpnia leżała gruba warstwa śniegu. Tego cudownego odkrycia dokonali razem papież i pan Jan. I właśnie tu na świeżym śniegu papież Liberiusz zakreślił miejsce na wzniesienie owej bazyliki.

Wszystko o Neronie

W kwietniu została otwarta w Rzymie wystawa poświęcona Neronowi. W Koloseum, na Forum Romanum i Palatynie można oglądać eksponaty, które przyprawiają o zawrót głowy. Rzym ówczesny był zupełnie innym miastem przed pożarem i trzeba wszystkim wiedzieć, że za Nerona kompletnie zmienił swoje oblicze. To nie ulega wątpliwości. Rzym w I wieku to światowe centrum sztuki. Neron miał własną wizję swojego cesarskiego miasta i do dyspozycji zdolnych inżynierów, architektów, malarzy, rzeźbiarzy i całą szkolę sztukaterii. Bycie cesarzem pozwoliło mu budować złocone domy, stawiać posagi, ściągać kolorowe marmury i drogie barwniki, masę perłową i kość słoniową. Ten kaprys miał być symbolem jego władzy, która – jak wiemy – zakończyła się żałośnie. .Jednak nie o tym chcę pisać. Wystawę trzeba zobaczyć bo otwarto wiele do tej pory niedostępnych galerii i pomieszczeń z epoki tego cesarza. Na przykład fragment Kryptoportyku na Palatynie oraz wiele cennych antycznych zabytków proweniencji z Domus Aurea. Przetrwały do naszych czasów wykonane kiedyś na zlecenie posagi i pomniki sławiące tamtą epokę tworzą dziś żywy portret antycznego Rzymu. Na wystawie przedstawiono też obrazy z zupełnie innej epoki. To też historia tragiczna bo męczeńskiej śmierci wielu chrześcijan. Tu warto zatrzymać się przed obrazem polskiego art. malarza H. Siemiradzkiego, „Przyszłe ofiary Koloseum” czyli życie Chrześcijan Lux in tenebris, w czasach okrutnego Nerona.
Polecam gorąco tę wystawę, która potrwa do końca września.

Mitoraj na Sycylii

W Rzymie już wakacje. Mieszkańcy powyjeżdżali nad morze a w mieście skwar i gorący asfalt. W ciągu dnia potężne kolejki pod Kolosseum i wzdłuż murów Muzeów Watykańskich. Kto tylko może to ucieka z Wiecznego Miasta w ten najbardziej upalny czas. Ja również postanowiłam uciec. Wybrałam Sycylię, bo po pierwsze uwielbiam atmosferę tam panującą a po drugie właśnie tam można obejrzeć wystawę Igora Mitoraja. Czy lubicie Państwo twórczość Mitoraja? Ja ją po prostu kocham! To dość kontrowersyjny artysta, ma swoich wielbicieli i wrogów. Jestem od dawna zakochana w twórczości Mitoraja. Jego rzeźby mnie intrygują, zachwycają i przerażają. Ale nigdy nie przechodzę obok nich obojętnie. Jeśli zwiedzaliście już kiedyś Dolinę Świątyń w Agrygencie to łatwo wyobrazicie sobie rzeźby Mitoraja wśród monumentalnych greckich ruin Chodzi się pomalutku, w spokoju pomiędzy ruinami i co jakiś czas „wpadasz” na rzeźbę i czujesz jakby były tu od zawsze i na zawsze! Każdemu polecam uroczą Sycylię i cudowną wystawę Mitoraja, którą można odwiedzać do listopada.

Wystarczy chcieć!

Tylko rok był potrzebny, by wznieść kolejny most nad Tybrem. Most „Muzyki” połączył dwa brzegi Tybru – wzniesiono nad Tybrem w ciągu roku. Most „Muzyki” połączył 2 brzegi Tybru: z jednej strony stadion olimpijski a z drugiej kompleks Auditorium czyli Parku Muzyki i nowo wzniesionego kompleksu galerii sztuki współczesnej MAXXI. To kolejny krok w kierunku turystów – niemal wzorem Londynu, gdzie nad Tamizą wybudowano milenijny most komunikujący turystów Tate Modern i odwiedzających Katedrę św. Pawła. Wszystko po to, ułatwić dostęp do największych atrakcji miasta. Most na razie jest tylko dla pieszych i rowerzystów. Ma 190 m długości i 22 m szerokości. Przewiduje się, że zajmie w linii prostej ok. 13 km. Poniżej kilka fotografii na dowód jak piękny jest Most Muzyki.

Antyczna kolumna

W 1777 r. odkopano na Polu Marsowym mierzącą około 12 metrów kolumnę z żyłkowatego marmuru. W kilkadziesiąt lat później Pius IX posłużył się nią w związku z ogłoszeniem dogmatu o Niepokalanym Poczęciu w roku 1854. Na strzelistym piedestale na placu Mignanelli w sąsiedztwie placu Hiszpańskiego stanęła figura Najświętszej Panienki. Papież Pius IX wykorzystał starożytną kolumnę rzymską na przedostatni pomnik wzniesiony w papieskim Rzymie.”

Roma by night

Rzym jest jednym z tych miast, których uroda rośnie wraz z upływającym dniem i potęguje się nocą. Iluminacje świetlne, lampy, reklamy powodują, że miasto staje się baśniową krainą. Zwiedzanie Rzymu nocą nie przypomina dziennych marszów. Wymagających turystów namawiam na zwiedzanie Rzymu właśnie nocą. Pierwszym zaskoczeniem są kolory, które zmieniają się jak w kalejdoskopie. Najpierw złoto i ugier znikają powoli w delikatnym welonie błękitu. Nawet nie wiadomo kiedy zmienia się światło Wiecznego Miasta. Na tle ultramarynowego nieba pojawiają się ostre rysy perłowej kopuły nad bazyliką Świętego Piotra. W oddali na wzgórzu Gianicolo smukłe i piękne pinie pysznią się swoimi gibkimi kształtami. Nad Tybrem rytmicznie powtarzające się białe mosty zapraszają na romantyczny spacer. Tutaj z dala od zgiełku dominuje cylindryczna sylwetka Zamku Świętego Anioła. Po przeciwnej stronie rzeki zaczyna się ruch. Na placu Navona kłębi się od turystów a pod fontanną di Trevi pyszne lody to raj dla łakomczucha. Jeszcze plac Wenecki i Kolosseum i Kapitol, z którego opowiadam o historii sprzed 2000 lat a później to już tylko dobra pizza i kieliszek zimnego wina wyciszy i ochłodzi nasze emocje po Roma by night.

Jajka Fabergè w Pinacotece

W galerii Pinacoteki w Muzeach Watykańskich zagościła niezwykła wystawa kolekcji Fabergè. Jajka – klejnoty kiedyś własność carskiej rodziny Romanowów wykonywane w pracowni nadwornego złotnika Fabergè. 1-sze słynne jajko powstało z okazji Wielkiej Nocy 1885 r. kiedy to car Aleksander III ojciec Mikołaja II podarował go swojej żonie Marii Fiodorownie. Te cacka w środku skrywają złote miniaturki lub niespodzianki. Wszystkie dzieła zdobione wizerunkami rodziny cara z pysznymi klejnotami i wykonywane z masy perłowej, złota, szlachetnych kamieni: lapis lazuli, malachitu stoją teraz w podświetlonych gablotach w watykańskiej galerii. Aż dech zapiera są tak piękne! Oprócz tego na ekspozycji można podziwiać papierośnice i puzderka, jajka zegary, cudne ikony, od tych nie można oczu oderwać. Tylko szkoda, że blask tych przepięknej urody klejnotów postawiono w sali z dziełami Raffaella. Toż tutaj nic nie może konkurować z „Transfiguracją” pędzla Geniusza. Pomimo, że bywam tu często to nie zdarzyło się, abym bez wzruszenia i szacunku przeszła obok tego obrazu, który swoją wspaniałością nie ma sobie równych. A może nie bez przypadku umieszczono 2 klejnoty w jednej sali? Jajka Fabergè niedługo powrócą do Petersburga a Raffaello na szczęście tu pozostanie.

Przystojny, świetnie ubrany….

Wizerunek włoskiego mężczyzny przez lata był zarezerwowany dla sobowtórów Drupiego. Która z nas – oczywiście z pokolenia, jak to się dziś ładnie mówi: 40+ nie pamięta Festiwalu w Sopocie ’78: … uroczy chłopak z długimi włosami śpiewał sereno e i każda z nas myślała, że Drupi śpiewa tylko dla niej. Ach!
Włoch kojarzył nam się z zamożnością, miłością i romantycznymi chwilami. Wówczas jeszcze mało która z nas wiedziała, że dla każdego przyzwoitego Włocha najważniejsza jest mamma. Włoska mamma dla ukochanego syna czyli dla swego „cocco di mamma” (maminsynka!) zrobi wszystko. Włoskim chłopcom tak dobrze jest w domu rodzinnym, że dość późno decydują się na małżeństwo. Są rozpieszczeni przez swoje mamy i zwykle oczekują, że ich żony będą domatorkami. Jest również dużo dobrego z tego dbania o mężczyznę! Taki wychowany „cocco di mamma” po ślubie staje się dobrym mężem i ojcem. Włosi kochają rodzinę, a dzieci są dla nich najważniejsze. Uwielbiają włoską kuchnię. Chłopcy wychowywani przez ukochane mamy cenią dobre jedzenie i często sami uczą się gotować. Włosi – jak wszyscy mężczyźni na świecie – mają też wady. Dla mnie najbardziej irytująca jest piłka noża. Gdy słyszę: „calcio” lub „Formula uno” już wiem, że trzeba wieczór spędzić z koleżanką. Ale nie ma tego złego… możemy wybrać się na zakupy. I tu również można liczyć na wyrozumiałość włoskich mężczyzn. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, że Włosi świetnie się ubierają.
Nie tylko potrafią spasować koszulę i spodnie w taki sposób, by nie sugerować, że chyba cyrk zjechał do miasta. Tak zupełnie poważnie – mężczyźni we Włoszech dbają o swój wygląd, potrafią wybrać znakomite tkaniny i dobrać dodatki. A butiki – podobnie jak te przeznaczone dla kobiet – oferują jak najlepszej jakości produkty z całego świata. Prawdziwy mężczyzna w Rzymie nie pojawi się bez krawata nawet w godzinach popołudniowych, ma świetne buty i tak dobiera marynarki, że ma się wrażenie, że zostały uszyte specjalnie dla niego. Zresztą tu w Rzymie – istnieje taka usługa – oczywiście zarezerwowana dla panów z zasobnym portfelem. Włosi są przystojni, dbają o swój wygląd i – co dla nas, kobiet ważne – rozumieją babską miłość do zakupów jak nikt inny.

Lamborghini – marzenie mężczyzny….

Rzym się nigdy nie starzeje. W renesansowym dziedzińcu Bramantego, w sąsiedztwie barokowego placu Navona i pod kolumną Niepokalanego Poczęcia w okolicach Schodów Hiszpańskich królowała w ostatnim tygodniu współczesna myśl techniczna Włochów. Wspaniałe, najnowsze modele Lamborghini obok tych, które zdobywały laury w wyścigach samochodowych. Jest to najlepsze świadectwo dlaczego Rzym określa się mianem Wiecznego Miasta.

Wielkanoc

Na zdjęciach poniżej rzymskie wielkanocne łakocie: babki i świąteczne mazurki, przebojem słodkości było jajko z czekolady, które ważyło 2 kilogramy i kosztowało 250 euro. Oczywiście nie zabrakło „pięknej rodzinki” i owieczek.
Uwielbiam te kolory i pyszne ciasto wielkanocne które tu nazywają colomba czyli gołąb. Wszystko do zjedzenia! Mniam!

Oczekiwanie

Wieczorem, w przeddzień beatyfikacji Jana Pawła II przed placem Świętego Piotra zaczęły gromadzić się tłumy wiernych. Chcąc zapewnić sobie miejsce na samym placu najwierniejsi rozbili biwaki. Wyglądało to bardzo kolorowo i dość egzotycznie uwzględniając miejsce w samym centrum Rzymu chrześcijańskiego.

Militaria dla dużych i małych

Z okazji 150 rocznicy zjednoczenia Włoch na placu Weneckim wystawiono sprzęt, którym posługuje się współczesna armia włoska – Forze Armate. Obok haubic, armat, transporterów opancerzonych, czołgów, prezentowany jest również sprzęt indywidualny jak na przykład wyposażenie saperów, koszulki kuloodporne a także symulatory lotów dla helikopterów Augusta (NH 90). Zwiedzający mają okazje sprawdzić swoje kwalifikacje, po zaliczeniu których – prawidłowym starcie i lądowaniu – otrzymują dyplom kwalifikowanego wirtualnego pilota. Wystawa cieszy się ogromnym zainteresowaniem, które nie omija nawet osób duchownych.

Magiczny czas

Dziś rozpoczyna się magiczny czas w Rzymie. Wieczne Miasto jest przyzwyczajone do wyjątkowych wydarzeń. Jednak beatyfikacja Jana Pawła II pozostanie w pamięci całego świata na długi czas. I nawet pogoda sprzyja. Prognozy były bardzo pesymistyczne – lecz w świetle zapowiedzi dzisiejszych niedziela ma być całkiem ładna. To szczególnie ważne dla wszystkich tych, którzy wybierają się jutro wieczorem do Circus Maximus, gdzie pod gołym niebem będą czuwać całą noc.

Rzym spodziewa się ponad 100 tysięcy pielgrzymów. Ceremonia rozpocznie się jutro o godz. 20 i ma potrwać do godziny 22.30. Będzie podzielona na dwie części, z których pierwsza ma mieć charakter wspomnieniowy, a poprowadzi ją włoska dziennikarka telewizyjna Safiria Leccese. Przywołane zostaną słynne słowa i gesty Jana. Przywołane zostaną słynne słowa i gesty Jana Pawła II. Zabrzmi muzyka w wykonaniu chóru diecezji rzymskiej i Orkiestry Konserwatorium Świętej Cecylii. Wierni wysłuchają świadectw osobistego papieskiego sekretarza kardynała Stanisława Dziwisza, byłego rzecznika Watykanu Joaquina Navarro-Vallsa oraz zakonnicy Marie Simon-Pierre, której nagłe i niewytłumaczalne z racjonalnego punktu widzenia wyzdrowienie z zaawansowanej choroby Parkinsona uznano za cud potrzebny do beatyfikacji Jana Pawła II. Emitowane będą materiały filmowe, dokumentujące najbardziej znaczące wydarzenia pontyfikatu. Tę część czuwania zakończy odśpiewanie pieśni „Totus Tuus”, skomponowanej na 50-lecie kapłaństwa Karola Wojtyły.

Główne uroczystości odbędą się w niedzielę – 1 maja. Msza beatyfikacyjna odbędzie się o godzinie 10-ej – a wierni będą wpuszczani na plac świętego Piotra od świtu – od 5.30.

Na mszę przybędzie około 60 delegacji z całego świata. Będą prezydenci: Polski – Bronisław Komorowski, Włoch – Giorgio Napolitano, Meksyku – Felipe Calderon, Albanii – Bamir Topi, Estonii -Toomas Hendrik Ilves, Beninu – Thomas Yayi Boni, Kamerunu – Paul Biya, Demokratycznej Republiki Konga – Denis Sassou Nguesso, Hondurasu – Porfirio Lobo Sosa. Zapowiedziano również obecność uważanego ze despotę przywódcę Zimbabwe Roberta Mugabego. Belgię reprezentować będzie rodzina królewska – król Albert II z królową Paolą, Francję – premier Francois Fillon, Litwę – premier Andrius Kubilius.
Po mszy Benedykt XVI odda hołd przy trumnie ze szczątkami polskiego papieża, wystawionej przed Ołtarzem Konfesji w bazylice. Następnie uczynić będą mogli to wszyscy wierni i to prawdopodobnie przez całą noc.

Uroczystości zakończą się 5 maja.

Zapraszam wszystkich do komentowania uroczystości beatyfikacyjnych na mojej stronie www.

Tamara de Łempicka. Królowa nowoczesności

Od kilku dni Tamara Łempicka jest królową Rzymu! A dokładnie Królową nowoczesności. Taki tytuł nosi wielka ekspozycja polskiej malarki w salonach wystawowych Vittoriano przy Placu Weneckim. Obrazy Łempickiej po raz pierwszy są prezentowane w Wielkim Mieście. Na wystawie zobaczyć można prace również innych artystów z Polski: Xawerego Dunikowskiego, Henryka Kuny, Leopolda Gottlieba, Bolesława Cybisa, Ludomira Śleńdzińskiego. Wystawa została otwarta w piątek w ubiegłym tygodniu, na konferencję prasową dotarła wnuczka Tamary Łempickiej, która wspominała swą babcie jako osobę wyjątkową, czarowną, magiczną. Wystawa jest tak wyjątkowa, że spodoba się nie tylko Włochom, ale również wszystkim turystom, którzy po dniu zwiedzania starożytnego Rzymu zechcą zobaczyć coś magicznego, pełnego, pełnego smaku. Ja już zwiedzałam wystawę, ale jestem przekonana, że wrócę tam jeszcze. Wszystkim Państwu odwiedzających Rzym w najbliższej przyszłości gorąco polecam tę ekspozycję. Wystawę można zwiedzać do 10 lipca.

Złoty Tapir

Jest taki satyryczny program w telewizji włoskiej „Striscia la notizia”, który nagradza każdego roku Złotym Tapirem gwiazdy i polityków, którzy w danym roku mieli największe wpadki. Zasada jest taka, że nagroda w postaci statuetki musi być wręczona osobiście przez specjalnego korespondenta show Valerio Staffelli. Czasem nie jest to takie proste! Celebryci bronią się przed takim „wyróżnieniem” jak umieją! Swego czasu Dyrektor Rai Uno Fabrizio Del Noce tak się zdenerwował i zamachnął, że mikrofon trafił prosto w w twarz Staffelli, który złamał sobie nos. Niektórzy po prostu uciekają najszybciej jaki umieją! Taki los! Nie jest łatwo przyjąć Złotego Tapira! Na zdjęciu wielki Złoty Tapir!

Trudne życie Rzymianina!

Trudne jest życie Rzymianina! Co roku – na początku wiosny organizowany jest maraton dla wszystkich chętnych chcących uczcić początek tak pięknej pory roku. MARATON!!! Ci, którzy biorą w nim udział są szczęśliwi – cała reszta drży. Wiadomo bowiem, że tego dnia nikt nigdzie nie dojedzie zgodnie z planem. Paraliż ogarnia całe miasto! Na zdjęciu widać moją ulicę w trakcie maratonu. Aby gdziekolwiek wyjechać – trzeba poczekać do późnych godzin popołudniowych! Należy więc znać kalendarz imprez odbywających się na ulicach Rzymu i dzień wcześniej wyjechać za miasto! Polecam!

Nawet koń w zieleni, bieli i czerwieni!

17 marca dla Włoch to była ważna data – obchody 150 lat zjednoczenia Italii. W Rzymie uroczystości związane z rocznicą powstania Królestwa Włoskiego upamiętniono wieloma wydarzeniami. Całe miasto było w kolorach zielono – biało – czerwonych. Rano na placu Weneckim odegrano hymn włoski a przedstawiciele najwyższych władz złożyli wieńce honorowe na Grobie Nieznanego Żołnierza. Następnie wszyscy udali się do Panteonu a później złożono hołd Garibaldiemu, który odegrał znaczącą rolę w zjednoczeniu Włoch. Ten włoski bohater narodowy na czele Tysiąca Czerwonych Koszul w 1860 roku zdobył Sycylię a później Rzym. Jednoczenie Półwyspu Apenińskiego polegało przecież na przyłączaniu do siebie państw włoskich. 150 lat temu – właśnie 17 marca 1861 roku parlament włoski obwołał królem Zjednoczonego Państwa Wiktora Emanuela II. Toteż na placu Weneckim wczesnym rankiem rozpoczęto uroczystości i mimo deszczowej pogody zebrały się tu tłumy rzymian i turystów, aby uczestniczyć w tym wydarzeniu a przede wszystkim podziwiać pięknie udekorowany Ołtarz Ojczyzny. Imponujące świetlne instalacje w kolorach flagi włoskiej zdobiły wszystkie najważniejsze monumenty rzymskie. Nawet koń przed dyrekcją RAI Radio Televisione Italiana był w barwach narodowych. W przeddzień uroczystości telewizja włoska transmitowała program rocznicowy, w którym gościem honorowym była wciąż piękna Sofia Loren.

Santo subito

W bazylice św. Piotra już od pewnego czasu trwają przygotowania do wielkich uroczystości związanych z beatyfikacją Jana Pawła II.
1 maja 2011 roku o godzinie 10.00 rozpocznie się w bazylice św. Piotra uroczystość pod przewodnictwem papieża Benedykta XVI. Nastąpi wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego Jana Pawła II. Stosownie do okoliczności bazylika przygotowuje się na przyjęcie ogromnej ilości pielgrzymów, którzy przybędą tu z całego świata.
W lewej nawie bazyliki poustawiano parawany i tu też dzieje się już dziś dużo. Przez szczelinę podejrzałam, że rozmontowano ołtarz pod mozaiką, która jest kopią obrazu Rafaela „Transfiguracja”.
Przechodzę obok herbu Jana Pawła II umieszczonego w formie intarsji w posadzce. Kiedyś papież Wojtyła zamówił u heraldyka swój papieski herb z krzyżem jako symbolem Chrystusa, oraz literą „M” jako symbol czci dla Matki Boskiej.
Trwają też prace w prawej nawie bazyliki Kaplicy św. Sebastiana. Widać sklepienie kaplicy ozdobione puttami. W głębi pomniki z brązu: posągi papieży: Piusa XI i Piusa XII oraz mozaikową kopię dzieła Dominichina przedstawiającą św. Sebastiana umęczonego strzałami. Około trzech metrów pod posadzką nowej bazyliki znajduje się „drugi kościół” zwany Grotami Watykańskimi. Tutaj w sąsiedztwie Grobu Księcia Apostołów spoczywają w sarkofagach i grobach papieże wraz z ich historią, wiarą, sztuką i kulturą wiedzą i tradycją. Skończoność władzy ziemskiej i duchowa nieśmiertelność zlewają się tu w całość. Właśnie w tym miejscu, gdzie złożone kiedyś było w sarkofagu ciało Jana XXIII został pochowany w ziemi Jan Paweł II.
1 maja tego roku Jego doczesne szczątki przeniesione zostaną do ołtarza św. Sebastiana i złożone relikwie będą mogli nawiedzać wszyscy wierni tego świata.

Włosi uwielbiają jeść!

Włosi uwielbiają jeść. Ale dla Włochów jedzenie to nie tylko wchłanianie zasobu niezbędnych dla życia kalorii. Jedzenie to celebra, to sposób na utrzymanie więzi rodzinnych i przyjaźni. Włosi jadają wszędzie – najczęściej oczywiście w domu, w rodzinnej atmosferze, w licznej rodzinie, z którą można przedyskutować każdy problem. W Rzymie najczęściej jada się na….. ulicy! Piękne place, wąskie uliczki zapełnione są mniejszymi i większymi stolikami, przy których jada się cały wieczór. W ciepłe, letnie wieczory po upalnych dniach nie chce się wracać do domów. Włoska zima nie jest tak przykra jak ta na północy Europy, ale jednak nie nastraja do przesiadywania na zewnątrz. Rzymianie więc szukają oryginalnych, ciekawych miejsc, by spożyć swoje ulubione danie. Polubiłam te włoskie zwyczaje i zawsze udaje mi się znaleźć wyjątkową restaurację na wyjątkowy wieczór z przyjaciółmi lub dla wymagających turystów.

Młode turystki z Polski

Czy ktoś z Państwa marzyłby o oglądaniu Panteonu na leżąco? Nigdy! takich rozkoszy i takiej wygody nie można sobie wyobrazić nawet w Rzymie…. no chyba że się jest Ninką i ma się…. siedem miesięcy! Wszyscy czekają w kolejkach, kupują bilety, czytają książki, wypożyczają słuchawki, a moja dzisiejsza turystka leży sobie wygodnie w wózeczku i leniwym spojrzeniem omiata freski Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej.
Dziś bohaterkami dnia były Julka, Marysia i Ninka. Siostry w wieku 7 i 6 lat oraz 7 miesięcy. Julkę i Marysię ciekawi wszystko wokół, są śliczne, miłe i bardzo rezolutne. Mam nadzieję, że zapamiętają Rzym na długo a zwiedzanie nie było dla nich nużące. Ninkę zapamiętam na zawsze. Kiedyś przecież przyjedzie do Rzymu ponownie i może pomyśli: ja już to przecież widziałam, tylko wyglądało to trochę inaczej.

Ukryte zakątki Rzymu

Prastare Miasto nad Tybrem ciągle podtrzymuje tradycje dawnych podróżników – mówiąc kolokwialnie – turystów i pielgrzymów. Takie miejsca jak: Watykan czy Rzym antyczny są w programie każdej wycieczki.
Wieczne miasto pokryte jest trasami, które prowadzą przez wąskie ulice, znane fora, sławne place, wzdłuż pięknych rezydencji tworząc gęstą sieć na mapie Rzymu. Pomimo tego tłumnie przybywający tu turyści nie zawsze mają czas na wypady w głąb miasta. Korzystając z przywileju rzymskiej obywatelki (sic!) mam wiele okazji na odnajdywanie zakątków, zaułków, dziedzińców i rezydencji kryjących tajemnice wzniosłych rodów lub historie tego miejsca. Powstawały one w różnych epokach i liczni artyści projektowali te luksusowe siedziby czy imponujące fontanny. Bieg czasu i lud rzymski okraszał na swój sposób dodając i tworząc kolorowe rynki, zwyczaje, legendy. Właśnie o tym wszystkim opowiadam dziś Japonce – mojej wiernej słuchaczce, która w programie „optional” czyli fakultatywnie i z wielką fascynacją podziwia wraz ze mną te rzymskie „perełki”.

Campo di Fiori dla rzymian to…

….miejsce szczególne nie tylko ze względu na posąg Giordano Bruno, ale przede wszystkim ze względu na olbrzymie ilości kwiatów, ziół, warzyw i owoców. Włosi cenią sobie bardzo świeże, dobrej jakości warzywa i owoce i właśnie na Campo di Fiori mają pewność, że je kupią. Olbrzymia ilość straganów prowadzonych od lat przez te same osoby dają pewność zakupu towarów świeżych, pochodzących z małych i dużych gospodarstw z okolic Rzymu. Każdego dnia od świtu słychać wrzawę, rozmowy i nierzadko śpiew straganiarzy, którzy zachęcają do zakupów na rynku. Można tu kupić niemal wszystko: owoce, warzywa, kwiaty i niezwykle chętnie używane przez Włochów zioła. Tylko tu można spotkać tak wiele gatunków makaronów: muszelki, kolanka, wstążeczki, motylki, frędzelki, pędzelki przyprawiają o zawrót głowy. Tylko rodowita Włoszka potrafi prawidłowo dobrać właściwy makaron do sosu. Tu – na Campo di Fiori – wszystko jest tak kolorowe i pachnące, że przyciąga swoim urokiem nie tylko potencjalnych nabywców lecz również artystów, którzy rozkładają się ze swoim warsztatem i starają się na swych płótnach utrwalić moment tej cudowności.

czas dla siebie

Ostatnie święta dały mnie i mej rodzinie okazję, byśmy więcej byli ze sobą. O dziwo! nagle wydało mi się, że nie znam za dobrze mego męża, który jest jakby nowy… Zawsze wiedziałam, że jego pasja to muzyka, której poświęca się bez granic. Tak bardzo jest ważna, że w naszej piwnicy stworzył klub. To wspaniałe miejsce, gdzie można nie tylko posłuchać dobrej muzyki – czasem w wykonaniu mego męża ale również przenieść się w lata 20-te. Fotosy, meble, niezwykła kolekcja instrumentów pozwala zapomnieć, który mamy rok i wyobrazić sobie, że właśnie zaczęło być modne tango argentyńskie. Oboje lubimy spędzać czas w tym naszym klubie przy szklance Porto słuchając muzyki rodem z Buenos Aires.

Nowy 2011 Rok

Włosi lubią się bawić. Robią to od święta i na co dzień. Ale sylwestrowa noc jest dla wszystkich wyjątkowa! Tuż przed północą wszyscy wylegają na ulice, by wspólnie odliczać ostatnie minuty do Nowego Roku. A potem to jest już jedna wielka zabawa. Ten Sylwester był wyjątkowo udany, zabawa musiała być przednia skoro butelki po szampanie można znaleźć w różnych dziwnych miejscach, na przykład na szczycie fontanny przed kościołem. Widoczna jest też pomysłowość Rzymian jeśli chodzi o podróżowanie w Sylwestra. Ten Fiat 500 miał dodatkowy hamulec przedni w postaci odbojnika od żaglówki, na wypadek gdyby kierowca nie był w stanie sam zahamować. A po upojnej nocy można kupić balonik… taki dziecinny!

Bambini Italiani

Włosi mają totalnego bzika na punkcie strojenia dzieci. Maluchy w dorosłych kreacjach to wcale nie rzadkość we Włoszech! Stojąc przed wystawą z dziecięcymi ubrankami nie mogę oderwać wzroku od tych pięknych ciuszków. Istne cacka! Wszystko jest ładne, bardzo funkcjonalne i wygodne. Kaszmirowe sweterki, aksamitne sukieneczki, tiulowe spódniczki, sztruksowe spodenki, niebieskie pikowane kurteczki i cudne dodatki. A wszystko w mikroskopijnych rozmiarach. Rzeczy dla maluchów projektują najlepsi styliści, dlatego w takich sklepach jak Cicogna – specjalizujących się w dziecięcych cackach – ceny też są odpowiednie.

Kup misia!

Już grudzień, zatem przygotowania do świąt idą pełną parą! Dziś o sklepach z zabawkami. W ubiegłym tygodniu otwarto przy placu Weneckim nowy sklep Fabrykę Zabawek. Zabiegani rodzice, którzy każdego dnia mają coraz więcej pracy, chętnie idą z dziećmi do krainy dziecięcych marzeń, krainy czarów. Rodzice pozbywają się wyrzutów sumienia, że rekompensują dzieciom wieczny brak czasu, a dzieci szaleją. Zatem wszyscy zadowoleni! A co w Fabryce Zabawek??? WSZYSTKO O CZYM MOŻE ZAMARZYĆ DZIECKO! Kolorowe pluszaki kuszą miękkim futerkiem, z choinki uśmiechają się zwierzątka, na półkach leżą wypasione miśki.

Nowe tajemnice starego Kolosseum

Nie do wiary, że już połowa listopada. Niedzielny poranek wita mnie promykami słońca. Wstaję wcześnie, bo przede mną ciekawe zwiedzanie. Tym razem to ja będę w roli turystki. Umówiłam się z archeologiem na wejście do piwnic w Kolosseum. Kilka dni temu otwarto podziemia i niełatwo się tu dostać. Jestem ogromnie ciekawa, gdzie zaczynała się historia miejsca związanego z krwawymi igrzyskami na arenie. Dwa piętra niżej pod powierzchnią sceny odbywał się ogromny ruch. Transport zwierząt, dekoracji i sprzętu potrzebnego do igrzysk, być może ostatnia wieczerza gladiatorów – jednym słowem ruch jak w Rzymie. Wszystko to prawie 2 tysiące lat temu, kiedy oświetlano podziemne pomieszczenia pochodniami (stąd liczne pożary) a poruszanie się na tych wąskich trasach było igraniem ze śmiercią. Na arenie walczyli gladiatorzy a w podziemiach w pocie czoła pracowało wielu ludzi, od których poniekąd zależał sukces widowiska. Ale o tym będę już opowiadać moim turystom. Na scenie kończyli swój żywot gladiatorzy, którzy mieli pecha w walce. Wyobrażam sobie, jak tutaj musiało być przed wiekami, kiedy Kolosseum zapełniało się Rzymianami i słychać było odgłosy walk i ryk ranionych zwierząt.

Jestem na korytarzu najwyższego piętra w Kolosseum, które swoją wielkością i wspaniałością przewyższało wszystkie ówczesne amfiteatry. Stąd kiedyś rozpościerał się wspaniały widok na Palatyn. Tam mieszkali cesarze a ich pałace uważane były za cud świata. Teraz przede mną rozpościera się jedynie widok ruin po świątyni Romy i Venus. Pozostały tylko nisza i kikuty kolumn z dawnego pronaosu. A hen po lewej stronie najstarszy Łuk Vespasiana i Tytusa i tam w dolinie miejsce, gdzie biło serce Imperium to Forum Romanum. Teraz spacerując w korytarzach Kolosseum, gdzie kiedyś na najwyższych piętrach panował chaos: kobiety, dzieci i mężczyźni z niższych sfer mieszali się w tłumie i z tej wysokości oglądali igrzyska na arenie. Patrycjusze, ekwici, adwokaci i senatorzy mieli swoje loże na niższych piętrach. Tu panował porządek. W czasach potęgi Imperium Rzymskiego widać tu było przepych: ściany ozdabiały marmury sprowadzane z całego świata, w zacienionych korytarzach były fontanny, caupony i wiele pięknych ozdób z metalu, po którym pozostało do dziś widoczne tylko to okucie. Pomimo zagubionych już dziś wspaniałości Kolosseum zachowało swoje dostojeństwo i wielkość po minionych czasach.

Już jesień

Wieczne miasto w dalszym ciągu wita swoich turystów piękną pogodą. Ci, którzy zaczynają swoją wędrówkę od Watykanu ciągle muszą liczyć się z długą kolejką. Jednak przezorni mogą już za niewielką opłatą kupić bilet on-line unikając w ten sposób wyczekiwania. Opłaca się, bo mając do dyspozycji mało czasu i chcąc zaliczyć najważniejsze miejsca w czasie wędrówki po Rzymie warto do ceny biletu dopłacić 3 euro i zacząć wizytę od Muzeum Watykańskich.
Korzystając z ostatnich sygnałów pięknej jesieni wybrałam się na spacer do miejsc gdzie turystów jest jak na lekarstwo. Nawet tubylców „wywiało”, bo drzwi zamknięte na 10 spustów. Spokój, piękne cyprysowe aleje i szum ściekającego strumyka wody z fontanny, którego twórca jest nasz polski artysta Mitoraj. Ulice też puste, ale taki spokój to miód dla duszy porównując „Wieczne Miasto”. Włoska stolica jest ogromnym miastem i poruszanie się poniżej jest czasami strasznie. Wielu kierowców ma za nic obowiązujące przepisy. Piesi też przechodzą przez ulice w tych miejscach, w których im pasuje. Dlatego spacer po pustych alejkach jest ukojeniem i czasem na zebranie własnych refleksji.

Ciężkie życie kobiety…

Zmiana garderoby to największy problem kobiety niemal każdego dnia, a szczególnie u progu nowego sezonu. Jakże dobrze znam ten problem: otwieram szafę i myślę: „w co by się tu dzisiaj ubrać?”, kilka sekund później przychodzi kolejna myśl: „nie mam co na siebie włożyć!” … a wystawy kuszą nowymi kreacjami. Najgorsze, że mnie podoba się to co najdroższe. No, ale to przecież nie moja wina! Skąd mam znać ceny, skoro na wystawach ich nie ma! Przechodzę ulicą, coś ciekawego zatrzymuje mój wzrok. Siłą rzeczy trzeba wejść do sklepu, choćby po to, by sprawdzić co to nam się spodobało i zobaczyć co się teraz nosi. A jak się wejdzie do takiego sklepu to człowiek już przepadł! Tyle pięknych rzeczy i już nie wiadomo czy oszczędzać, czy też może warto wydać więcej i kupić jakiś firmowy drobiazg na „lansik”? Najlepiej w takich sytuacjach doradzi szczera koleżanka bo na męża nie ma co liczyć. Faceci nie lubią chodzić po sklepach więc najpierw coś trzeba upolować a później dopiero wyciągnąć męża do wybranego wcześniej sklepu. Wtedy należy dokonać upragnionej transakcji a mąż już nie ma wyjścia i godnie wyjmuje portfel. Przynajmniej u mnie tak to działa! Czego każdej kobiecie życzę!

Ciągle w biegu

Praca przewodnika wymaga nie tylko wiedzy ale i kondycji fizycznej, bo takie bieganie po schodach na Palatynie to jak godzina w fitness klubie łącznie z sauną. Skoro to takie dobre, to człowiek zapomina o bożym świecie i biega aż do zmierzchu po ruinach. O spotkaniach towarzyskich raczej nie ma mowy. Z koleżankami przewodniczkami mijamy się prowadząc swoje grupy, wymieniamy pozdrowienia i biegniemy dalej. Zatem okazje, by razem usiąść przy stole i porozmawiać z koleżankami po fachu zdarzają się nader rzadko. Ale szczególną datą dla nas jest 16 października, gdy na Piotrowym tronie zasiadł Polak Jan Paweł II i to jest okazja do spotkania w licznym i wyjątkowym gronie Polaków. Przy naszym stole zebrała się grupka znajomych pilotów i przewodników z Agencji Frater. Było dużo miłych wspomnień i wymiana cennych doświadczeń, które często przydają się w praktyce turystycznej.

Kulturalna jesień

W Rzymie kojarzy się z serią rozpoczynających się wystaw, koncertów, widowisk teatralnych i rozmaitych kursów.
Dziś chcę napisać o Audytorium. Można powiedzieć, że wszystkie drogi prowadzą do Audytorium. Prawie na każdym skrzyżowaniu ulic jest tabliczka wskazująca na ten kierunek. Zaprojektowane przez współczesnego sławnego architekta Renzo Piano. Audytorium lub Parco della Musica zajmuje powierzchnię 55.000 m kwadratowych. Podczas budowy tego kompleksu natrafiono na ruiny domów pochodzących z 500 r. p.n.e., wkomponowano je w atrium teatru. Enklawy składające się z trzech sal „Sinopoli”. Dodatkowo mieści się tu ruchoma scena, „Santa Cecilia” i Sali Petrassi, z fosą dla orkiestry, Amfiteatru, Teatru Studyjnego, sali nagrań, sklepów muzycznych itd.
Ogromne sale przeznaczone na koncerty muzyki symfonicznej, rockowej, pop, jazz, elektronicznej, etnicznej a oprócz tego na festiwale teatralne, taniec, poezję. Największa sala Santa Cecilia ma 3000 miejsc. Wystarczy wspomnieć, że sufit jest wyłożony 26 panelami w formie gigantycznych łupin o powierzchni 180 metrów kwadratowych. Sala ta to ogromne pudło rezonansowe. Wszystkie sale łączy eleganckie foyer. Z zewnątrz cała ta konstrukcja przypomina w swej formie 3 ogromne żuki i właśnie tak nazywają „scarabei” ją Rzymianie.
A kiedy nasycisz swe zmysły słuchu i wzroku to zawsze jest jeszcze pora na spacer…..

Wyrzuty sumienia uczciwej kobiety

A kiedy już zaszalejemy i mamy w torbie dwie nowe pary pięknych butów ogarniają niemal każdą kobietę wyrzuty sumienia. Niektóre z nas działają impulsywnie – i dochodzi nawet do zwrotu świeżo zakupionych szpilek. Ale na szczęście większość z nas nie decyduje się na tak ekstremalne rozwiązania. Stary sposób na poradzenia sobie z własnymi wyrzutami sumienia to prezenty dla pozostałych członków rodziny. W Rzymie dla dzieci polecam…. buty! Są słodkie! Projektanci butów dla maluchów dokładają starań, by buty były jak najlepszej jakości i jednocześnie śliczne. Kolorowe, z dekoracjami, które można wymieniać, by pozostać w zgodzie z kolorem lub wzorem sukienki lub spodenek.
Kiedy maluch już jest ubrany pozostaje nam prezent dla mężczyzny naszego życia. I tu pojawia się problem. No bo co można kupić facetowi? W dodatku nie tak drogiego – bo wcześniejsze zakupy już wystarczająco nadszarpnęły nasz budżet. Krawat, zapalniczka, film – odpadają – nudne i w dodatku wiele razy już trenowane. No i tu nie ma sprawdzonych wzorów. Ale jestem przekonana, że każda z nas ma swoje sposoby na własnego mężczyznę. A gdy je zastosujemy – nareszcie możemy cieszyć się szpilkami! Ciężkie jest życie kobiety!!!

Buty – moja miłość

Nawet mój mąż toleruje drugą miłość mego życia – buty! Na nieszczęście mieszkam w Rzymie – w stolicy kreatorów mody i najwspanialszych najpiękniejszych butów na świecie. Podobają mi się .. wszystkie. Na usprawiedliwienie kolejnych par znoszonych do domu mówię sobie, że przecież ukończyłam projektowanie obuwia w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych i gdyby nie pewien przystojny Włoch to pewnie wylądowałabym jako projektant w polskim Chełmku. No a skoro losy potoczyły się inaczej – to mogę jedynie oglądać – no i czasem kupować kolejne cudeńka na nogi. A teraz!!!… a teraz są wyprzedaże i za całkiem niewielkie (jak na Rzym!) pieniądze można kupić odlotowe, wysokie obcasy. Polecam wszystkim kobietom zaglądanie do rzymskich sklepów w okresie saldi i polowanie na włoskie buty. Są kolorowe, mają wyrafinowaną formę, wykonane z miękkiej skóry i zawsze będą przedmiotem westchnień co najmniej kilku koleżanek!

Chiostro

Pierwsze dzieło Bramantego w Rzymie to krużganek przylegający do kościoła S. Maria della Pace. Kardynał Carafa w 1500 roku zamówił Chiostro del Bramante ku chwale Boga i boskiej Marii dziewicy dla kongregacji Laterańskiej. Ten genialny architekt zaprojektował dziedziniec na planie kwadratu z doryckimi pilastrami na zmianę z korynckimi kolumnami podtrzymującymi arkady. Pod portykami można podziwiać herby wielkich rodów rzymskich łącznie z wyrzeźbionym tu i tam kardynalskim kapeluszem fundatora – przyszłego papieża Pawła IV. Są to również liczne inskrypcje i 2 sarkofagi z marmurowymi posągami.
Od jakiegoś już czasu w tym miejscu bogaci sponsorzy urządzają dla swoich Vipów bankiety z obficie zastawionymi stołami i eleganckim barem ustawionym pod grobowcem biskupa Boccacci i Loranzo Gerusio. Można powiedzieć, że w tym mieście, w którym wszystko może się zdarzyć, duch epoki zdominowany został przez nowoczesne public relations i twórczość kulinarno-rozrywkową. Tak oto w sercu miasta w Chiostro Bramantego w sąsiedztwie sarkofagów odbywają się uroczystości „niech żyje bal” drugi raz…

Wartościowa Sybilla

Na małym placyku wciśnięty między dwiema wąskimi uliczkami stoi kościół Santa Maria della Pace. Wzniesiony został z woli papieża Sykstusa IV, zaś za Leona X w roku 1514 ozdobiony pięknymi freskami przez mistrza Rafaella. W pierwszej kaplicy na prawo od głównego wejścia na arkadzie nad kaplicą Chigich Mistrz wymalował postacie Sybilli: frygijskiej, perskiej, tiburtyńskiej i kumeńskiej. W czasie gdy Santi rozpoczynał prace nad kaplicą Chigi, Michał Anioł kończył swe wiekopomne freski w Kaplicy Sykstyńskiej. Zarzucano ponoć Rafaellowi, że skopiował dzieło swego artystycznego rywala. Jednak gdy nadszedł moment do zapłaty za wykonanie dzieła a Chigi ociągał się z wypłaceniem ostatniej raty to wówczas sam Michał Anioł jako rzeczoznawca stanął po stronie Rafaella twierdząc, że same twarze Sybilli warte są wskazanej kwoty należności. Chigi pospieszył natychmiast z wypłaceniem honorarium obawiając się, że Rafael zacznie liczyć dodatkowe kwoty za ręce i szaty Sybilli.

Gorące lato

Otrzymuję wiele sygnałów z Polski o wysokich temperaturach. Ponad 30 stopni. No cóż ja też nie lubię upałów, ale mnie jest łatwiej, ponieważ od wielu lat funkcjonuję w bardzo wysokich temperaturach. Cóż, słońce ukochało sobie Rzym i świeci bez opamiętania. Trudno sobie radzić – szczególnie gdy się pracuje – tak jak ja – na ulicy! Ha! tylko proszę bez skojarzeń! Przecież przewodnik najczęściej chodzi ulicami – po to by pokazać turystom piękną architekturę miasta lub by dość do kolejnego cudnego miejsca, bez którego zwiedzanie Rzymu byłoby niezaliczone.
Rzymianie jeśli nie muszą pozostać w Rzymie na lato – to uciekają nad morze. Lepiej sytuowani – a bez urlopu – wyjeżdżają do swoich domów położonych w nadmorskich miasteczkach blisko Rzymu, by móc co dzień dojeżdżać do pracy. A tacy jak ja mieszkają w centrum i codziennie radzą sobie z upałami tak jak umieją. Poniżej kilka pomysłów!

Impresjoniści w Rzymie

W salonach Pałacu Wiktoriańskiego w Rzymie wystawiono dzieła Impresionistów: Pissarro, Monet, De Nittis, Morisot.
Nazwa Impresjonizm pochodzi od obrazu najbardziej konsekwentnego z impresjonistó Claude Monet pt.: „Impresja – wschód słońca”.
Na wystawie obejrzeć można dzieła z „Salonu Odrzuconych” – a wiec malarstwo Pissarro, Sisleya, Corota, Monet i innych. Mnie zachwyciły (między innymi) cudne dwa płótna „Nenufary”, w których Artysta zacierał kontury tworząc abstrakcyjne formy barwnych plam. Impresjonizm to wrażenie ulotności chwili, gra światła, promieni słońca i grających w plenerze, bo głównie to barwne pejzaże zostały tu wystawione. Trawa, gdzie kontury rozpływają się w jedno wrażenie blasku.
Na wystawie zabronione jest fotografowanie, ale – jak tak bardzo kusi – by – ukradkiem – korzystając z ulotnej chwili utrwalić choć kilka impresji.

Krowy turystki

Przyzwyczailiśmy się do widoku krowy takiej jak na zdjęciu obok: stara poczciwa mućka, z łatami i na pięknej łące. Niemal słychać jak robi: muuuuuu.
A tu proszę! Jakie zaskoczenie! Krowy – turystki pojawiły się na ulicach i placach Rzymu. Ale tego za mało! To są krowy wyjątkowe! Każda innej maści i charakteru. Są kolorowe, niebieskie, komiksowe i w dziwnych obrożach! Podobno całe stado wędruje po stolicach zachodniej Europy. Do 5 lipca można je podziwiać w Rzymie – wedle mej rachuby jest ich ponad 30. A potem cóż … znowu w świat. Wszak to krowy międzynarodowe!

Włoskie zaślubiny

Włosi to naród szalenie tradycyjny. Śluby we Włoszech są szalenie efektowne, przygotowania trwają – podobnie jak w Polsce – długo i każda panna młoda dba, by tego dnia być najpiękniejszą na świecie. Zwyczajem rzymskich młodych par jest fotografowanie się na tle Kolosseum lub Łuku Triumfalnego. Ale dzisiejsza panna młoda chyba się rozmyśliła? Może zmieniła zdanie? Może kierowca wpadł jej w oko? On też porzucił auto i znikł….

Majowe dni….

Gdy będę w Polsce muszę wybrać się koniecznie do Chełma. Mimo że znam wiele nasz kraj dobrze to w Chełmie nigdy nie byłam. Aż dziwne, prawda? Weekend 8-9 maja spędziłam z grupą właśnie z Chełma. Po tych dniach zostanie wiele wspomnień i przyjaźni. Agencja Frater, organizator wycieczki – jak zawsze – NIEZAWODNA! A wszystkim chełmianom – dzięki! Poniżej kilka fot z Rzymu, których autorem jest pan Wojciech Manowiec.

Bezpieczny Tybr

W historii Rzymu Tybr był przez całe wieki bardzo niebezpieczną rzeką i wiele razy zagrażał rzymianom. Problemy skończyły się w XIX wieku, kiedy to zbudowano potężne wały, zaś koryto rzeki zostało uregulowane. Niszczycielski żywioł został okiełznany. Aby jednak zapobiec przykrym niespodziankom, to na moście Cavour lokalne władze ustawiły „wodomierz” i poziom ugrowo-zielonej wody jest czujnie obserwowany – szczególnie wiosną. W tym roku w Tybrze woda podniosła się o kilkadziesiąt centymetrów. Jednak taki poziom nie zagraża miastu.
W Tybrze nie wolno się kąpać, ale bardzo popularne są sporty wodne takie jak: kajakarstwo czy wioślarstwo. Dzięki łagodnemu klimatowi można te sporty uprawiać niemal przez okrągły rok. Tybr więc nie kojarzy się od lat z niebezpieczeństwem ale z cudnym szlakiem spacerowym. Wzdłuż Tybru – na wzgórzach rozciągają się luksusowe kluby z basenami, kortami tenisowymi, fitness klubami i spa. Niżej nad samą wodą zbudowane zostały trasy spacerowe i rowerowe szlaki. Latem zaś usypywane są na platformach plaże i instalowane małe publiczne baseny, tak by stworzyć w sercu miasta namiastkę plaży, którą Włosi – a przede wszystkim Włoszki – tak kochają.

Ciągle go brak…

Mimo że od kilku lat panuje w stolicy piotrowej Benedykt XVI to dla wszystkich Polaków i wielu Włochów Jan Paweł II jest nadal jedną z najważniejszych postaci naszych czasów. Wczoraj żadne medium nie zapomniało we Włoszech, że to urodziny Karola Wojtyły. Gdyby żył – wczoraj skończyłby 90 lat. Jedna z największych stacji telewizyjnych Rai II wyemitowała bardzo interesujący program pt.: „Ti ricordiamo cosi Karol” czyli „Tak Cię pamiętamy Karolu”. Wspominali go znani w całej Europie: Bocelli, Menghi, Celentano, Monika Vitti, Navarro Valz, oraz lekarze z Gemelli i ludzie mniej znani – lecz z najbliższego otoczenia papieża. Wszyscy podkreślali, że był wesoły w towarzystwie dzieci, czuły dla chorych, wspierający dla biednych i jednoznacznie potępiający zbrodniarzy wojennych. Papież śpiewający, dowcipkujący ale i nawołujący. Wielki misjonarz i wieczny pielgrzym. Obliczono, że w ciągu swego pontyfikatu okrążył 29 razy kulę ziemską.
Mimo, że minęło już kilka lat i My – Polacy nosimy go przecież w sercu – to żal, że nie mogę pobiec na Plac św. Piotra i wypatrywać tej dobrej, normalnej, a jakże serdecznej twarzy Karola Wojtyły….

Cara Barbara

Zwykle to ja piszę na tej stronie. Ale dziś postanowiłam zrobić wyjątek. Bardzo często po wspólnym zwiedzaniu Rzymu otrzymuję listy, fotografie, w których wspominacie Państwo wspaniałe Wieczne Miasto i wspólnie spędzone chwile. Zawsze się wtedy wzruszam, bo mimo, że spędzamy ze sobą krótki czas, to zawsze się emocjonalnie angażuję i często wspominam tak wiele wspaniałych osób. Dziś postanowiłam zamieścić ostatni list, który otrzymałam – jakże dla mnie miły! Oto on:

Cara Barbara,
Jeszcze raz Wielkie Podziękowania za piękne i niezapomniane dni w Rzymie. Będą w naszych sercach długo. Mamy nadzieję, że spotkamy się ponownie nie raz. Jest Pani wyjątkową Osobą, dzięki której Rzym otworzył nowe Bramy.!!!
W załączeniu trochę fotek rożnych autorów i do Rychłego Miłego
DUUUŻO Zdrowia

Basia
Małgosia
Grażyna
Wojtek
Adrianna
Paweł
Tadeusz

A już za kilka dni ruszy Galeria na mej stronie internetowej, do której dziś już zapraszam wszystkich Państwa, którzy zechcą sami podzielić się swymi wrażeniami z wizyty w Rzymie. A Basi, Małgosi, Grażynie, Wojtkowi, Adriannie, Pawłowi i Tadeuszowi serdecznie dziękuję za miłe słowa!
Baśka

Jak Rzymianie spędzają 1 maja.

1 maj to święto związków zawodowych: CGIL, UIL, CISL, które w tym dniu organizują na placu przed Bazyliką świętego Jana na Lateranie mega koncert muzyki rockowej. Już kilka dni wcześniej widać przygotowania do tego wydarzenia. Olbrzymie rusztowania stanowią konstrukcję konieczną nie tylko dla sceny ale i na potrzeby nagłośnienia i oświetlenia koncertu. W tym roku na placu pojawiło się 700 tysięcy osób. Można sobie tylko wyobrazić co tam się działo! Wielu Rzymian jak co roku zdecydowała się na opuszczenie miasta po to, by w restauracjach lub w ogrodach u znajomych wcinać bób z owczym serem popijając te przysmaki koniecznie czerwonym winem. Pogoda dopisała, więc majówka była udana. To zestaw majowego menu.
Poniżej Plac św. Jana na Lateranie w trakcie koncertu i już po…..

Kwiaty, kwiaty, kwiaty….

Schody Hiszpańskie toną od kilku dni w azaliach. Przebogata kolekcja azalii w kolorach różu i bieli pokrywają niemal wszystkie stopnie. Te olbrzymie okazy umieszczone w gigantycznych donicach robią wrażenie na każdym turyście.
Co roku dekoracja jest inna. Inne kolory lub inne kompozycje florystyczne azalii, ale za każdym razem efekt jest urzekający nawet dla nieczułych na urodę kwiatów. Dobrze że Schody Hiszpańskie są jedną z największych atrakcji turystycznych Rzymu, bo w przeciwnym razie i tak ciągnęłabym tu wszystkich turystów tylko po to, by podziwiać te cudne okazy kwiatowe. Moją japońską przyjaciółkę na szczęście nie musiałam „wyciągać” na zwiedzanie ukwieconych Schodów Hiszpańskich. Tak jak ja kocha kwiaty. Nic dziwnego – przecież pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Na fotografiach poniżej widać jak wyglądają tarasy, podwórka rzymskie. Ze względu na temperaturę, Rzymianie kochający kwiaty wybierają raczej bardziej odporną roślinność do swoich prywatnych oaz.

Wiosenne zapachy Rzymu

Rzym mieni się kolorami, dominuje amarant. Kwitną już judaszowe drzewa. Wokół roztacza się zapach kwiatów pomarańczy. Przepiękne są w Rzymie kalie – dużo delikatniejsze od tych popularnych w polskich kwiaciarniach okazów, spotkać je można niemal przy każdej fontannie rzymskiej i na Palatynie.
Właśnie teraz w końcu kwietnia turyści mogą zobaczyć liście akantu (pierwsze zdjęcie poniżej). Pojawiają się one na krótko. Liście akantu – podobnie jak Rzymianie nie lubią upałów i znikają z Rzymu latem. Można je wówczas zobaczyć na zdjęciach lub na kapitelach starych kolumn pochodzących z antycznych budowli. To bardzo popularny motyw antyczny – ale na tą opowieść zapraszam do Rzymu!

Ważne, by być razem

Dla Polaków mieszkających w Rzymie tragedia pod Smoleńskiem to strata niemal osobista. Myślę, że mieszkając daleko od ojczyzny każdą stratę odczuwa się mocniej. Nie ma po prostu wokół tylu bliskich, z którymi można porozmawiać i opisać swój żal. Dlatego Polacy lgną do siebie w takich dniach szczególnie mocno. Spotykają się m.in. w kościele św. Stanisława Szczepanowskiego. Codziennie pojawiają się świeże kwiaty, palą się wciąż znicze. Spotykamy się, spojrzenie wystarczy, by rozpoznać rodaka. Czasem coś mówimy do siebie, czasem po prostu milczymy. Ale jesteśmy razem.

Sarkofagi

Nazwa „sarkofag” pochodzi z greckiego i znaczy tyle co zjadacz mięsa. Przez wieki panowała moda składania wielkich tego świata w grobowcach, prywatnych kaplicach i sarkofagach. Świętych często składano do szklanych grobowców wierząc, że los ich ciał różni się od zwykłych śmiertelników. Najznamienitsi dostojnicy Kościoła chowani byli i są w bazylikach tak jak Pius X. Kardynałowie i ich rodziny na miejsce spoczynku wiecznego wybierali prywatne kaplice. Wielu możnych za życia urządzało swoje miejsce po śmierci. Grobowce, sarkofagi były bogato zdobione, a artyści przez wiele lat wykonywali zdobienia pod czujnym okiem tych, którzy mieli zamiar w nich spocząć. Ściany sarkofagów w pierwszych wiekach naszej ery były często zdobione reliefami ornamentalnymi lub figuralnymi przedstawiającymi sceny mitologiczne lub batalistyczne. W czasach nam bliższych zdobienia są skromniejsze i nawiązują do życia osoby zmarłej. Na zdjęciu powyżej fragment grobowca Papieża Aleksandra VII dzieło Berniniego.

Nasza polska tragedia…
 

Katyń – zbrodnia nierozliczona doczekała się po 70 latach następnych ofiar, które posłużyły po to, żeby cały świat dowiedział się prawdy. Los kazał nam zapłacić najwyższą cenę, abyśmy poznali historię ukrywaną przez 70 lat, gdy fałszerstwo i cenzura przedstawiała Polskę jako kraj szczęśliwy. Zabraniano nam mówić o mordach

dokonanych na oficerach polskich i 25 tysiącach jeńców wymordowanych w obozach karnych, jenieckich i pracy. Fatalny los jeszcze raz zabrał nam na tej przeklętej ziemi następnych braci i siostry – wybitnych obywateli naszego narodu.

Wiadomość o tym tragicznym zdarzeniu dotarła do mnie w czasie pracy. Od wielu lat mieszkam w Rzymie i tu dowiedziałam się o o sobotniej tragedii będąc z grupą turystów blisko grobu papieża Jan

a Pawła II. Nieszczęście, które nas dotknęło to najwyższa cena, jaką Naród Polski znów zapłacił za naszych wcześniej poległych w Katyniu braci.

Jest mi bardzo ciężko po tej ogromnej stracie. Mam jednak nadzieję, że nasza żałoba i poniesione ofiary i ta tragedia skierowana na Katyń będzie służyć po to, aby cały świat dowiedział się prawdy o Katyniu.

To było przeznaczenie, ofiara złożona na Ołtarzu Martyrologii Naszego Narodu.

Współuczestniczę w żałobie z moją Ojczyzną i z oddali składam kondolencje Rodzinom poległym w tragicznym wypadku samolotowym.

Cześć Ich Pamięci.

Już wiosna

Rzym o tej porze roku jest piękny. Cudownie ukwiecone drzewka dzikich śliwek i migdałowców wyglądają dokładnie tak jak puszyste obłoczki na obrazach impresjonistów. W parkach trawniki pokryte kwitnącymi stokrotkami i anemonami niosą zapach wiosny i mimo że zima w Rzymie nie przypomina tej polskiej spowitej śniegiem to jednak czuje się wyraźnie, że w naturze zachodzi olbrzymia przemiana. Uwielbiam wtedy spacery, gdy słońce zachodzi. Na ulicach nadal jest tłoczno ale już nie tak śpiesznie. Rzymianie wracają z radością do domów lub wychodzą już na kolację w mieście. Chętnie zatrzymują się, by pogawędzić z sąsiadami lub wypić kawę ze znajomymi. A potem rozmawiają, rozmawiają i świat zewnętrzny przestaje istnieć. Ważne jest to co czują!
A gdy upojeni widokami i zapachami nadciągającej wiosny zapragniemy zamiast kawy napić się zwyczajnie po polsku herbaty, to na koniec proponuję udać się do kawiarni hotelu „D’Inghilterra” i zasiąść w fotelu, w którym siadał Henryk Sienkiewicz. Być może odczują Państwo wówczas jakże mi znany dreszczyk emocji. Tu właśnie siedząc Henryk Sienkiewicz pisał swoją słynna powieść „Quo vadis”. Długi czas mieszkał właśnie w hotelu „D’Inghilterra”. Ten fotel być może stanie się również dla Państwa inspiracją do stworzenia czegoś równie wielkiego, czego z całego serca każdemu gościowi mojej strony i każdemu mojemu gościowi w Rzymie.

Niby zwykłe capuccino…

Rzymianie nie byliby Rzymianami, gdyby nawet z prozaicznego wydawałoby się zajęcia jakim jest parzenie kawy nie chcieli stworzyć dzieła sztuki. Bowiem urok kawy leży nie tylko w jej smaku czy mocy ale również w jej wyglądzie. Ostatnio powstał nowy rodzaj sztuki znany jako „Sztuka Caffe Latte” polegający na tworzeniu pięknych wzorów na powierzchni serwowanej przez kelnerów kawy. Wzory zależą od umiejętności artystycznych twórcy oraz od zamawiającego. Zapewne głębokość portfela klienta ma też tu swoje znaczenie ale musimy pamiętać, że prawdziwa sztuka zawsze potrzebowała sponsorów. Bez nich nie moglibyśmy podziwiać tego, po co przyjeżdżamy do Rzymu, więc kto wie czy dziś sponsorując napiwkiem kelnera za wymyślny kształt czyniony w bitej śmietanie za pomocą wykałaczki nie stajemy się mecenasem przyszłego twórcy, którego dzieła kiedyś będą podziwiać potomni.

Kawiarnianym szlakiem

Moda na kawiarnie jest stosunkowo młoda. Jedyną klasyczną w naszym, polskim rozumieniu kawiarnią była słynna Caffe Greco również przy via Condotti. Kawiarnia odwiedzana przez XIX wieczną rzymską bohemę i elity intelektualne z całej ówczesnej Europy. Bywali tutaj Wagner, Liszt, Byron, Andersen czy Mark Twain a z polskich twórców w sali zwanej tramwajem przesiadywali w Caffe Greco Mickiewicz, Sienkiewicz, Siemiradzki czy Tetmajerowie. Ślady ich bytności pozostały na ścianach kawiarni w postaci portretów artystów tych wielorakich muz. Niestety obecnie kawiarnia poddana została gruntownej renowacji i do pójścia w ślady naszych wielkich przodków musimy się wstrzymać do zakończenia remontu.

Nie znaczy to, że skoro ta pierwsza klasyczna kawiarnia stała się chwilowo niedostępna nie będzie gdzie posmakować wspaniałej włoskiej kawy. Można to zrobić w jednej z wielu kawiarń znajdujących się na każdej ulicy w centrum. Kawiarnie te niewielkich rozmiarów oferują stoliki wewnątrz i na zewnątrz – na ulicy. Te ostatnie są oblegane szczególnie przez turystów lub przybyszów spoza Italii. Rzymianie śpieszący się do pracy lub znający realia zasiadania przy stoliku wolą wypić swoją kawę na stojąco. Cena kawy przy stoliku może być bowiem nawet dwukrotnie wyższa, a przecież smak pozostaje ten sam. Zadomowiona w Rzymie od lat, ciągle w biegu, przyjęłam rzymskie zwyczaje i dlatego swoją kawę zwaną Melograno (kawa z lodami, bitą śmietaną i wafelkiem) przeważnie wypijam na stojąco co łatwo zauważyć na zdjęciu. Za 3 euro absolutna pychota lub jak mawiało się dawniej: niebo w gębie. Gorąco polecam.

Tym zaś, co mają czas, sugeruję udanie się tropem najnowszych trendów i odwiedzenie niezwykle modnych ostatnio kawiarni organizowanych w atelier studiach znanych artystów z przeszłości i współczesnych. Jedną z takich jest kawiarnia ulokowana w słynnej pracowni rzeźbiarskiej Canovy. Pijemy tam kawę siedząc przy stoliku i podziwiamy dzieła mistrza, pamiętajmy, że w cenę kawy wliczone są również nasze doznania estetyczne!

Włoski Dzień Kobiet

Co kraj to obyczaj!
8 marca kobiety we Włoszech zamiast organizować uliczną manifę, spotykają wyłącznie we własnym gronie w kawiarniach lub w restauracjach i tam celebrują swoje święto. Najczęściej robią to pałaszując słodkie przysmaki wyłącznie na tę okazję przygotowywane, czyli żółte jak mimoza lub dekorowane cukrowanymi kwiatkami mimozy ciasteczka, ciasta lub torty, bo to właśnie gałązka tej delikatnej rośliny jest symbolem święta Kobiet we Włoszech.

Mimoza jest charakterystyczna dla włoskiej wiosny, kiedy to wszystkie drzewa w Rzymie pokryte są jak puchem drobnymi, żółtymi kuleczkami kwiatów mimozy. Włoscy adoratorzy, wielbiciele, uwodziciele jak również ustatkowani mężowie korzystają ze świątecznej okazji wręczają obiektom swych westchnień, miłosnych uniesień czy też przyjaciółkom, żonom, matkom, córkom bukiety mimozy. Pewnie dlatego w rzymskich parkach i na osiedlach, drzewa mimozy pozbawiane są ostatnich gałązek, przez tych którzy zrywają je, by obdarować nimi bliskie sercu kobiety. A jeśli nie zdążą zerwać, zawsze mają możliwość kupna pięknego bukietu, których cena w tym roku wahała się w granicach od 5 do 10 euro.

Ja również poddałam się nastrojowi tego świątecznego dnia i odwiedziłam kilka eleganckich restauracji, które zachęcały wystawionymi do konsumpcji cukierniczymi delicjami w kolorze mimozy lub przystrojonej elementami tej wiosennej rośliny.
Jednak wyrzuty sumienia spowodowane dużą kalorycznością przysmaków zdecydowanie zniechęciły mnie do pochłaniania kolejnej porcji żółtego tortu. Porzuciłam kawiarnie na rzecz ekskluzywnych butików przy nie mniej ekskluzywnej via Condotti. Mój zachwyt wzbudziła przepiękna torba oczywiście w kolorze żółtym. I skoro ciastko z mimozą zjadłabym zapewne – a torby się nie da – wiec należało kazać zapakować na wynos! Wyszłam ze sklepu z nowym nabytkiem.

Najlepsze kasztany są na placu…

Chcesz spokojnie i w wiosennym klimacie zwiedzić Wieczne miasto? Wybierz się do Rzymu w lutym, kiedy ulice w centrum miasta zasypane są delikatnymi kwiatkami dzikich wiśni i migdałowca. Kasztany: wprawdzie sezon na kasztany to jesień i zima, ale magia tego miasta polega również na tym, ze przy Schodach Hiszpańskich znajdziesz pieczone na ruszcie kasztany nawet wiosną.

Ugniatać klejnoty….

Jeśli przyjąć symbolikę kolorystyczną, i uznać że rok 2007 był w Rzymie koloru czerwonego, bo i czerwona woda w Fontannie di Trevi i czerwone suknie na retrospekcyjnej wystawie Valentino, czerwone stroje gladiatorów (nowa rozrywka dla turystów, o czym już pisałam i co również polecam), czerwony dywan dla gwiazdy Georga Clooney’a, czy dominujący kolor w obrazach Gaguaina w ekspozycji na Kapitolu; tak rok 2008 zapowiada wielobarwność i to pod każdym względem.

Zaczęło się od kolejnej prowokacji artystycznej futurysty o nazwisku Cechini, tego samego od czerwonej wody w Fontannie Trevi. Wtedy swoim happeningiem chciał zwrócić uwagę Rzymian i turystów na fakt bezprzykładnej komercjalizacji znanego kiedyś z twórczego i artystycznego wymiaru, festiwalu filmowego w Rzymie. Obecnie artysta wziął na tapetę ekipę rządzącą Włochami. Tym razem jednak nie mógł posłużyć się wyłącznie kolorem czerwonym, bo akurat przeciwko temu kolorowi, czyli „czerwonej koalicji” rządowej komunistów protestował, dlatego do nowej prowokacji społeczno-artystycznej posłużył się 500 tysiącami plastikowych kulek w kolorach żółtym, niebieskim, zielonym i czerwonym.

16 stycznia 2008 r o godzinie 9 rano u szczytu Schodów Hiszpańskich artysta wraz z trzema towarzyszącymi mu osobami wysypywał na tę turystyczną ikonę worki z różnokolorowymi kuleczkami. Protestowi towarzyszyły słowa hymnu włoskiego ” I Fratelli d’Italia…ci sono rotti le palle”. Słowa symboliczne dla Włochów ale nie zawsze całkowicie zrozumiałe nawet dla znających dobrze język włoski. Pierwsza część o braciach Włochach nie przysparza trudności w tłumaczeniu, dopiero ta druga ma swoją odpowiednią konotację społeczną. W Polsce można byłoby sparafrazować ją jako „zemstę na nielubianych urzędnikach państwowych (oczywiście płci męskiej) przez ściśnięcie im osobistych klejnotów – szufladą”. W języku włoskim mówi się natomiast o zgnieceniu (rotti) komuś jego bezcennych kuleczek (palle), jeśli się niesfornie sprawuje. Widocznie artysta wyrażając wolę społeczeństwa odnośnie władz włoskich, zamiast zgniatać komuś kuleczki rozsypał je ze schodów, pozostawiając ich zgniatanie samym Rzymianom, którzy skrzętnie rzucili się kuleczki zbierać.

Artystyczne wydarzenie zaowocowało tym, że w niespełna miesiąc po kontestacji, rząd włoski podał się do dymisji. Na ile było to spowodowane nieudolnością urzędników do efektywnego rządzenia krajem i szerszym żądaniem społecznym do ich ustąpienia, a na ile – jeśli wierzyć plotkarzom – z obawy rządzących o swoje bezcenne zdrowie a zwłaszcza o te klejnoty, pozostanie tajemnicą Włochów, Rzymian i samego artysty.

Również wielce prawdopodobnym jest, że spełni się i drugie przesłanie artysty-kontestatora, a mianowicie to, co wyrażały kolory rozsypywanych kulek, że kolejny rząd włoski nie będzie już jednobarwny (czerwony) ale – jak te kulki na Schodach Hiszpańskich – wielobarwny – ideowo i społecznie.

Sam artysta przewiduje kolejne happeningi, a zważywszy że za ich miejsce obiera sobie charakterystyczne punkty miasta, często odwiedzane przez turystów, zachęcam wszystkich czytających te słowa do odwiedzania Rzymu w tym roku. Może staną się Państwo świadkami kolejnego wydarzenia, które kto wie, czy kiedyś w przyszłości nie stanie się tylko i wyłącznie plotką ale urośnie do rangi mitu o artyście, który obalał rządy.

Z historią i z mitami ma też związek, ostatnio otwarta w Rzymie, w Zamku „Świętego Anioła” bardzo ciekawa wystawa, zatytułowana nomen-omen „Od historii do mitu”. Wystawa, poświęcona związkom antycznego Rzymu z cywilizacją Egiptu. Było ich wiele, z tym najbardziej znanym związkiem personalnym Juliusza Cezara i Antoniusza z królową Egiptu Kleopatrą. Już dzisiaj, sygnalizuję tę wystawę tym wszystkim, którzy podczas zwiedzania Rzymu chcą nieco głębiej zanurzyć się w historię, w wydarzenia sprzed ponad 2 tysięcy lat i poznać dzieje wiecznego miasta nie tylko przez perspektywę bogactwa jego architektury ale przez jego związki z innymi cywilizacjami starożytności. Jaki wpływ miały one na antyczny Rzym? Co było prawdziwą historią a co powstałym na jej bazie mitem? Ile z tego przyswoiła sobie cywilizacja łacińska i jakie są nasze korzenie? Bardzo ciekawa, interesująca i pouczająca wystawa.

Wystaw prezentujących różnorodność życia kulturalnego będzie w tym roku w Rzymie znacznie więcej.
Dla koneserów malarstwa polecam, zapowiadaną wystawę malarstwa P.A. Renoir’a. We wnętrzach „Scuderia del Quirinale” zgromadzonych zostanie 150 dzieł wielkiego mistrza impresjonizmu, zwiezionych z całego świata na ekspozycję zatytułowaną „Tradycja i innowacje” i dokumentującą rozwój twórczy artysty. W tychże salonach „Scuderia del Quirinale” od marca czynna jest też wystawa malarstwa włoskich mistrzów XIX wieku.

Natomiast w świeżo odnowionym „Palazzo della Esposizioni” będą miały miejsce dwa inne wielkie wydarzenia.
Pierwsze dedykowane Chinom XXI wieku. Wystawa ma posłużyć nie tylko przybliżeniu tego wielkiego, ale w sumie mało jeszcze znanemu przez Europejczyków – kraju, przez zapoznanie z jego historią i tradycją ale także, a może nawet bardziej przez poznanie jego dziejów współczesnych. To przecież Chiny stanowią najliczniejszy kraj na świecie, tam przeniosła się większość produkcji przemysłowej świata i ma to miejsce w systemie, który nie zerwał całkowicie z totalitaryzmem a w przeciągu praktycznie jednej dekady wszedł na drogę kapitalizmu. Twórcy wystawy chcą znaleźć odpowiedź, czy takie współistnienie jest możliwe. Chcą wciągnąć w dyskusję zwiedzających. Nie chcą dyktować rozwiązań. Chcą otwierać umysły ludzkie na poznanie i refleksję. Wystawa, którą warto zobaczyć.

Ale Włosi nie byliby sobą, gdyby nie mogli się czymś pochwalić, czegoś wzniosłego o sobie powiedzieć, coś pięknego i to nie z zamierzchłej przeszłości pokazać. Realizacji tak ambitnego celu posłużyć ma wystawa nosząca dumny tytuł „Mit szybkości”. To kolejne wielkie, tegoroczne wydarzenie w „Palazzo della Esposizioni”. O czym wystawa będzie traktować, nie trudno się domyślić. O włoskiej supremacji w dziedzinie motoryzacji. I chociaż, my Polacy zdanie o włoskim „Fiacie” mamy często nie najlepsze, to wszakże jedno musimy Włochom przyznać: bez włoskich stylistów, samochody nigdy nie mogłyby konkurować swym pięknem z kobietami. To przez włoskich stylistów, niektórzy zwolennicy motoryzacji mówią o swoich samochodach z większą miłością niż o swoich paniach. Ale czy możemy im się dziwić, kiedy wzrok nasz ląduje na sylwetkach „Ferrari”, „Lamborghini” bądź motocyklach „Ducato”. Do dzisiaj żaden japoński samochód nie byłby sprzedawany w Europie, gdyby za ich projektowanie nie wziął się włoski projektant Pininfarina. Włoskim samochodom, włoskim motocyklom, podróżom w czasie i przestrzeni włoskiej motoryzacji służyć będzie ta wystawa. Twórcy wystawy nie zapomnieli o paniach. Motoryzacja motoryzacją ale bez czynnika ludzkiego byłaby niczym. Dlatego na wystawie eksponowane będą nie tylko same bezduszne maszyny ale również projektanci i kierowcy – słynący z umiejętności prowadzenia maszyny i urody jak na przykład wielokrotny, motocyklowy mistrz świata Valentino Rossi. Fanom motoryzacji i ich pięknym towarzyszkom polecam tę wystawę. Nigdzie indziej, poza Rzymem jej nie zobaczycie.

A skoro przeszliśmy do spraw duchowych to nie tylko dla samych turystów ale również dla pielgrzymów przybywających do Rzymu, obecny 2008 rok nie będzie jednobarwny, monochromatyczny.

Rok 2008 to bowiem rok szczególny, a to z racji Św. Apostoła Pawła. 11 grudnia 2006 roku oficjalnie potwierdzone zostało miejsce, gdzie spoczywają relikwie Św. Pawła. Przez wieki miejsce pochówku straconego 29 czerwca 67 roku po narodzeniu Chrystusa, tego „Apostoła ludzi” było jedynie przypuszczeniem. Ścięty na via Laurentina w miejscu, gdzie powstał później klasztor Tre Fontane, został według przekazów pochowany przy via Ostienese, w miejscu gdzie cesarz Konstantyn nakazał budowę bazyliki nazwanej imieniem Świętego. Jednak grobu wtedy nie zlokalizowano. Zresztą początkowo relikwie ukrywane były w katakumbach i dopiero w III wieku przeniesiono je na obecne miejsce, ale jednak dopiero ostatnie prace archeologiczne potwierdziły, że w prostym sarkofagu z surowego marmuru pod ołtarzem głównym, dedykowanym kiedyś Świętemu Tymoteuszowi, po otwarciu okienka wychodzącego na bok sarkofagu odczytano napis : „PAULO APOSTOLO MART”. I choć po prawie dwóch tysiącleciach jako relikwie pozostały jedynie prochy Świętego to ostatecznie zlokalizowano ich miejsce. Ale dlaczego ten rok jest taki właśnie szczególny? Otóż w tym roku, z okazji rocznicy męczeńskiej śmierci Świętego Pawła, w dniu 29 czerwca w bazylice Jego imienia, Papież Benedykt XVI dokona otwarcia drzwi świętych. Warto, aby wybierający się do Rzymu pielgrzymi i nie tylko oni, o tym znaczącym wydarzeniu wiedzieli. Dobrze jest jeszcze wiedzieć z przyczyn również czysto praktycznych, że Święci Piotr i Paweł to równocześnie patroni wiecznego miasta. Z tej to okazji, 29 czerwca jest w Rzymie dniem świątecznym, wolnym od pracy. Ale tylko w Rzymie! W całych Włoszech jest dniem roboczym. Świętuje tylko Rzym i chociażby tylko dlatego warto tutaj w tym dniu być.

Zaczął się ten rok wielobarwnie, kolorowymi kulkami spadającymi ze Schodów Hiszpańskich. Miejmy nadzieję, że równie barwnie będzie przebiegał ten rok dla wszystkich moich Czytelników, którym – jeśli spotkam ich tutaj w Rzymie – otworzę jeszcze bardziej kolorowe strony tego miasta.

Czerwień modna nie tylko u Valentino!

W ubiegłym roku kolor czerwony zdominował Wieczne Miasto. Czerwona woda w fontannie di Trevi (to futurystyczny blitz), czerwone kreacje na wystawie 50-lecia twórczości Valentino, czerwony dywan, po którym przez przypadek udało mi się przejechać prywatnym samochodem przed hotelem De Russie podczas wizyty Georga Clooneya w Rzymie. Przypadek na pograniczu cudu – przebijaliśmy się służbowym samochodem wynajętym przez moich turystów przez tłum paparazich po via del Babuino, gdy nagle wyrośli przed naszym autem ochroniarze i włoscy policjanci a za nimi dojrzeliśmy Jego! Najprawdziwszy Georg Clooney! Nasz prywatny kierowca sam był zdziwiony tym sukcesem. Aż trudno uwierzyć, ale się udało!
W Rzymie często przebywają sławni aktorzy, ale nie zawsze ma się takie wyjątkowe szczęście, żeby znaleźć się bezpośrednio przed ich Hotelem. I to na czerwonym dywanie. Rzymianie lubią ten kolor, bo przypomina o wielkich wydarzeniach. Na czerwono ubierano zwycięskich Gladiatorów.. ale przecież i Ty możesz zostać bohaterem jednego dnia! Wystarczy iść na warsztaty trwające 5 godzin, i zmierzyć swoje siły z Neronem. Tak nazywa się założyciel i Instruktor Szkoły działającej i cieszącej się dużym powodzeniem wśród turystów. Szybkie opanowanie kunsztu gwarantowane a zwycięstwo obowiązkowe!

W ostatnim roku Rzym podarował nam kilka bardzo ciekawych wystaw. Nie sposób jest tu wyliczyć wszystkich, bo i tak za dużo tu atrakcji. Mnie szczególnie zainteresowały te, na które jako artystka malarka najdłużej czekałam. Mój ulubieniec Gauguin trafił na Kapitol pod koniec roku 2007. Nie mogłam nie odwiedzić tej wystawy. Początkowo trochę zadziwiły mnie stosunkowo małe płótna. Ale cóż za przygoda zważywszy, ze tego dnia w Rzymie padało. Obrazy kusiły intensywnymi kolorami z dominującą czerwienią, przepojone światłem i egzotyczno – erotyczną atmosferą wyspy Haiti. To był raj dla ciała i duszy. Mnóstwo tu miłości tak jak w piosence „niech żyje miłość i swoboda i dziewczyna…” Na tych obrazach niekoniecznie młoda! To była prawdziwa rozkosz.

Wcześniej w tym samym Pałacu Vittoriano wystawiono malowidła Chagalla. Tu się oddychało sztuką na każdym kroku. Stojąc przed ogromnymi płótnami tego rosyjskiego Żyda moja wyobraźnia szalała a emigranckie serce łkało. Miłość do Ojczyzny, pamięć dzieciństwa piękno stron rodzinnych i te panny w welonach, fruwające krowy i koguciki..i najbardziej mi żal… mojego dzieciństwa wśród błękitów i czerwieni. Stojąc przed każdą niezwykłą pracą czułam porywającą mnie emocję, która powalała na kolana i budziła wspomnienia. Te obrazy oddawały nastrój dziecinnych lat nie tylko tego artysty ale i moich.

Święta Bożego Narodzenia to okazja do obejrzenia oświetlonych kościołów. Szczególnie uroczyście wygląda Bazylika Maryjna Santa Maria Maggiore. Bo w te Święta emanuje blaskiem mozaik i piękna kwiatowa kompozycja z gwiazd betlejemskich. Tu przecież w krypcie pod ołtarzem przechowywane są deski bożej kolebeczki. Przed wiekami przy terakotowym żłobku siedziała Najświętsza Panienka w Betlejemskiej stajence śpiewając kołysanki swojemu narodzonemu Dzieciątku.

Chronione w specjalnej srebrnej szkatule deski ze stelaża owej kolebeczki są w tych dniach wyeksponowane specjalnym oświetleniem a Grota skąpana czerwienią kwiatów betlejemskich gwiazd.

Przyklęknęłam tu, aby zanucić sobie polska kolędę „Lulaj ze Jezuniu” i znów powróciły wspomnienia z dzieciństwa. Przez chwile myślami wróciłam do domu i tamtych pięknych, choć skromnych czasów.
Oczywiście należało iść pod Koloseum gdzie w miejscu, obok którego stal kiedyś imponujący swoją wielkością posąg Nerona, Rzymianie ustawili nie mniej imponująca choinkę a pod nią dla ukazania proporcji ustawiłam się ja wraz ze znajomym Gladiatorem. Najpierw musiał zgasić papierosa i schować komórkę i chwilę później już mamy zdjęcie pamiątkowe. Boże Narodzenie 2007 r.

Rzymianie lubią podejmować ryzykowne wyzwania i tak już od 20 lat niejaki Mister Ok! skacze sobie z 17 m mostu Cavour do zimnej i zamulonej wody w Tybrze. To jego ekscentryczne powitanie Nowego Roku!

Ja wprawdzie też tam byłam, ale do wody nie skalałam. W Nowy Rok 2008 wskoczyłam tanecznym krokiem wraz z włoskimi tangeros w modnym lokalu Giardino del Tango.
Tak, tak, mój eksperyment powiódł się dzięki mocnym ramionom partnera, któremu mogłam zaufać.
Bo tango to akrobacja i w praktyce daleko mi do niej, ale jeśli wychodzi się z założenia, że przeszkody są po to, aby je pokonywać to, dlaczego nie spróbować tej jednej nocy. Rzymianie nauczyli mnie, że marzenia należy spełniać i przy tym dobrze się bawić! I mają rację, a tango i włoskiego tangeros zapamiętam przez cały 2008 rok!

Fontanna di Trevi

Czerwony kolor zawsze fascynował ludzi, być może dlatego, że symbolizował kolor przelewanej kiedyś w obronie czci, honoru bądź życia – krwi. Z drugiej strony, będąc kolorem niezwykle intensywnym, zwracającym na siebie uwagę zaczął być przez ludzi wykorzystywany do wyrażania przez nich również ich najgorętszych uczuć – gorących i płomiennie czerwonych jak ogień. Ale nie tylko, bo kolor czerwony to również kolor zakazów a jednocześnie kolor sprzeciwu..
Być może dlatego, wielki twórca mody – Valentino, też traktował ten kolor jako swój ulubiony. To kolor namiętnych uczuć, którymi charakteryzowały się jego kolekcje a jednocześnie kolor buntu, wyzwanie przeciwko szarym, bezbarwnym kreacjom, które dominowały w modzie pół wieku temu. Największe kreacje Valentino to kreacje w kolorze czerwonym. Rzymianie jak i ci szczęśliwcy, którzy pod koniec września odwiedzili stolice Włoch, mieli niepowtarzalną okazję przypomnieć sobie twórczość tego wielkiego mistrza, na retrospekcyjnej wystawie zorganizowanej z okazji 50-lecia pracy tego najznamienitszego reprezentanta włoskiego stylu mody, który swym stylem zdominował drugą połowę minionego stulecia.

Ale we Włoszech, nie tylko dla Valentino kolor czerwony ma nadal symboliczne znaczenie buntu. Przekonali się o tym zwłaszcza ci turyści, którzy pewnego październikowego dnia mieli szczęście znaleźć się w okolicach Fontanny Trevi, w której woda była koloru czerwonego. Otóż jak się to później okazało, jedna z anarchistycznych grup walczący o prawa trudne do zidentyfikowania, aby zwrócić na siebie uwagę wrzuciła do fontanny kapsułki z czerwoną farbą. Cel w jakiś sposób został osiągnięty. Fontannę natychmiast zamknięto. Kto miał szczęście, zrobił historyczne zdjęcia. Kto nie miał może obejrzeć je na mojej stronie. Kiedy okazało się, że farba w niczym nie zaszkodziła fontannie o proteście szybko zapomniano. W końcu Rzym nie takie już rzeczy widział. Dzisiaj w Fontannie Trevi znów szumi przejrzysta woda sprowadzana akweduktem z pobliskich gór. Turyści znów podziwiają jej oryginalne piękno i z nadzieją na powrót wrzucają do niej pieniążki we wszystkich walutach świata. Arrivederci Roma.

Valentino

Kiedy 6 lipca 2007 roku w szklanych murach Muzeum Pokoju przy Lungo Tevere, otwarto wystawę przedstawiającą dorobek 45 lecia twórczości największego, włoskiego projektanta mody Valentino, to tak jakby wielką klamrą pewnej dziejowej tradycji spięto Rzym antyczny ze współczesnym. Wspaniałe dzieła XX wiecznego cesarza mody umieszczono bowiem w muzeum będącym rekonstrukcją słynnego Ołtarza Pokoju, zbudowanego przed ponad dwudziestoma wiekami przez cesarza Oktawina Augusta- imperatora Rzymu.

Valentino – najsłynniejszy zaraz po papieżu mieszkaniec Rzymu! Po 45 latach królowania w świecie mody Mistrz zdecydował się pożegnać z projektowaniem. Właściwie pierwszy krok uczynił już w 1989 roku kiedy to sprzedał firmę zostając w niej jako dyrektor artystyczny.
Kiedy zaczynał swoją karierę niemal pół wieku temu nic nie zapowiadało tak dużego sukcesu. Bo przecież jeszcze do połowy lat sześćdziesiątych XX wieku stolicą światowej mody był Paryż. Chanel, czy Dior to były firmy tworzące nowe style, dyktujące elitom jak należy się ubierać. Nikt nie słyszał wtedy jeszcze o włoskich projektantach mody.

Przełom nastąpił z końcem lat sześćdziesiątych. Wtedy w Rzymie powstało miasteczko filmowe, gdzie zaczęto kręcić filmy dla największych wytwórni filmowych świata i gdy w stolicy Włoch zaczęły pojawiać się gwiazdy filmowe najwyższej klasy.

Valentino Garavanie urodził się w 1939 roku w małym włoskim mieście, i gdy tylko rodzice zauważyli jego talent wysłali go do Paryża, gdzie nauki pobierał w prestiżowych szkołach krawiectwa takich jak: Ecole desBeaux-Arts oraz Chambre Syndicale de la Couture Parisienne. Światowy rozgłos zawdzięcza Jacqueline Kennedy, która zakochała się w sukniach Valentino. Jej koronkową sukienkę uszytą na ślub z Arystotelesem Onassisem poznał cały świat. Odtąd każda gwiazda odwiedzała pracownię Valentino, która oczywiście znajduje się przy Via Condotti. Dziś ubierają się u niego Claudia Schiffer, Gwyneth Paltrow, Sara Jessica Parker, księżna Karolina z Monako. Na premierę filmu „Diabeł ubiera się u Prady” główna bohaterka Anne Hathaway ubrała czerwoną suknię od Valentino.
Styl, który znajdziemy w sukniach od Valentiono to połączenie kobiecości, elegancji i zmysłowości. Do jego sukien należy wkładać budy na wysokich obcasach, używać wyjątkowo zmysłowych perfum i ubierać diamenty. Nic więc dziwnego że Valentino jest krawcem gwiazd. Suknia z jego pracowni potrafi kosztować kilkadziesiąt tysięcy euro. Chętnych jednak nie brakuje!
Ostatnia pożegnalna kolekcja mistrza na sezon wiosna-lato 2008 zostanie zaprezentowana w styczniu 2008.

Po przejściu na emeryturę Valentino nie będzie się nudził. Ma domy w Paryżu, Londynie oraz w Nowym Jorku, luksusowe jachty, kolekcje obrazów takich mistrzów jak Warhol czy Picasso.

Podsumowaniem jego pracy jest wspomniana wystawa w Ara Pacis. Możemy na niej zobaczyć najsłynniejsze suknie zaprojektowane przez Mistrza.
Ciekawym elementem tej wystawy jest zestawienie płaskorzeźb antycznego ołtarza, przedstawiających postacie z rodziny cezara, najznamienitszych senatorów rzymskich czy innych wielkich postaci owego okresu i to jak wtedy się ubierali z multimedialną prezentacją wybranych modeli sukien, gdzie zwiedzający na żywo mogą podziwiać kunszt projektancki Valentino a na ekranie telewizyjnym kunszt ich noszenia przez takie gwiazdy jak Audrey Hepburn, Liz Taylor, Sharon Stone, Julie Roberts czy przez żonę szacha Iranu Farah Dibę.